Elon Musk pojechał do Chin i załatwił Tesli zwolnienie z cła. Takich warunków nie ma nikt inny

Czar i charyzma Elona Muska są nie do przecenienia. Amerykański miliarder wrócił niedawno z tarczą z podróży biznesowej do Chin. Takich warunków, jakie sobie wynegocjował, nie ma w Państwie Środka żaden inny zagraniczny producent samochodów.

Fot. JD Lasica/Flickr.com/CC BY 2.0

Chińskie władze ogłosiły, że Tesla zostanie zwolniona z 10-procentowego cła, dzięki czemu chińscy konsumenci będą mogli taniej kupić Model 3 i Model S.

Bizblog.pl poleca:

Tesla jest jedynym zagranicznym producentem, który sam uzyskał zwolnienie – podkreśla CNN.

Jak do tego doszło? Musk spotkał się wcześniej z chińskim ministrem transportu Li Xiaopengiem. Szef Tesli już wcześniej musiał jednak nieźle omotać urzędników, bo ci zmienili prawo, tak, by producenci elektrycznych samochodów nie musieli spełniać standardowego wymogu kooperacji z miejscowym przedsiębiorstwem. Teraz dołożył do tego jeszcze zwolnienie z cła.

Tesla nie jest wyjątkiem, jedyną firmą motoryzacyjną, która nie musi płacić w Chinach ceł importowych. Na liście zwolnionych z tego obowiązku są aż 34 podmioty. Wszystkie pozostałe koncerny jak Daimler albo Toyota weszły jednak wcześniej we współpracę z miejscowymi przedsiębiorstwami.

Budowa Gigafactory 3

Tesla obiecała jak na razie co innego. Firma Muska chce wybudować w Szanghaju Gigafactory 3, czyli kolejną ogromną fabrykę baterii. Pozwolenia na nią zostało wydane w połowie ubiegłego roku, a produkcja powinna ruszyć już pod koniec 2019 r. Z zakładu będą też wyjeżdżać gotowe samochody – Model 3 i Model Y. Musk chce, by od samego początku tygodniowo opuszczało go 3 tys. pojazdów. Z czasem przepustowość ma sięgnąć nawet 250 tys. samochodów rocznie.

To jednak tyle, jeśli chodzi o ukłony w stronę chińskich braci. Główna fabryka wciąż będzie mieściła się we Fremont. Co więcej, Musk otworzy swoją szanghajską filię bez udziału lokalnego partnera, co jest całkowitym ewenementem.

Decyzja o zwolnieniu z cła jest o tyle istotna, że Chiny właśnie rozważają jego podniesienie. Jeżeli reżimowi nie uda się dogadać z Trumpem, od grudnia stawki poszybują na 25 proc. w przypadku importu pojazdów i 5 proc. jeśli chodzi o części samochodowe. Ta decyzja to odwet za nową odsłonę wojny handlowej, zapoczątkowaną przez USA.

A to, w przypadku i tak nietanich samochodów marki Tesla mogłoby znacznie ograniczyć popyt.

Musk zapatrzony w Chiny

W rozmowach z Chińczykami mogła pomóc nieskrywana fascynacja Elona Muska tym krajem. Przedsiębiorca był zdumiony zawrotnym tempem budowy Gigafactory 3. – Chiny to przyszłość – stwierdził.

Biznesowo również idzie mu tam coraz lepiej. W pierwszym półroczu 2019 r. Tesla zanotowała 40-procentowy wzrost sprzedaży w porównaniu z wcześniejszym półroczem.

Chiny pod względem geograficznym są całkiem duże, dlatego z ekonomicznego punktu widzenia opłaca się mieć fabryki w innych częściach kraju, aby zmniejszyć koszty związane z transportem – zapowiadał miliarder na początku roku.

Musk przełamał się nawet ze swoją niechęcią do marketingu. W Chinach Tesla promuje wyścigi i ma linię naklejek do aplikacji czatowych.

Widać, że Tesla podchodzi marketingowo do Chin zupełnie inaczej niż do pozostałych rynków – komentował Bogusz Kasowski z programie „Today in USA”.