Ostateczna rozgrywka o atom w Polsce. Liczą się już tylko dwie lokalizacje

Ministerstwo Klimatu i Środowisko poinformowało, że zarówno proponowaną lokalizację, jak i raport oddziaływania przyszłej elektrowni jądrowej na środowisko poznamy do końca roku. Przypomnijmy, że rozpoczęcie budowy pierwszego reaktora w Polsce planowane jest w 2026 r.

PGE EJ1, spółka celowa, której zadaniem jest wybudowanie w Polsce pierwszej elektrowni jądrowej, kończy obecnie prace związane z realizacją badań lokalizacyjnych i środowiskowych. Kontynuowany będzie monitoring i badania uzupełniające. O co chodzi? O raport Oceny Oddziaływania na Środowisko (OOŚ), który ma być decydujący w ostatecznym wyborze lokalizacji pod tę inwestycję. 

Prace nad raportem OOŚ zostaną zakończone w czwartym kwartale 2021 r.

– zapowiada w odpowiedzi na poselską interpelację wiceminister klimatu i środowiska Piotr Dziadzio.

Gdzie powstanie pierwsza polska elektrownia jądrowa?

Wiceszef resortu klimatu i środowiska jednocześnie potwierdził wcześniejsze informacje, że tak naprawdę obecnie rząd waha się już tylko między dwoma lokalizacjami, obiema na Wybrzeżu Gdańskim. Chodzi o sołectwo Lubiatowo-Kopalino oraz Żarnowiec w powiecie puckim. Reprezentant rządu stwierdził, że spółka PGE EJ 1 realizuje badania lokalizacyjne i środowiskowe już tylko wyłącznie dla tych dwóch lokalizacji. Tym samym z wyścig o polski atom odpadły tereny zajmowane obecnie przez Elektrownię Pątnów w okolicach Konina oraz w województwie łódzkim, gdzie znajduje się Elektrownia Bełchatów. 

Bizblog.pl poleca

Piotr Dziadzio poinformował, że w sumie nakłady inwestycyjne spółki PGE EJ 1 w latach 2015-2019 wyniosły 372 mln zł (najmniejsze były w 2017 r. – 33 mln zł, a największe w 2018 r. – 88 mln zł). Pod koniec marca br. Polska Grupa Energetyczna wraz z Eneą, Tauronem i KGHM podpisały umowy sprzedaży udziałów w spółce PGE EJ 1 na rzecz Skarbu Państwa.

Kto wybuduje polski atom?

Rząd powoli odkrywa karty jeżeli chodzi o budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. Główną niewiadomą ciągle pozostaje to, kto będzie u nas budował reaktor atomowy. W grze wydają się być nadal Amerykanie i Francuzi. Nie tak dawno przedstawiciele polskiego rządu spotkali się z Franckiem Riesterem, ministrem odpowiedzialnym za handel zagraniczny Francji oraz prezesem zarządu EDF (największy operator nuklearny na świecie, tylko we Francji zarządza 56 reaktorami) Jean-Bernard Lévy. Chodziło o „pozycjonowanie doskonałości francuskiego przemysłu jądrowego”.

Polacy mają konkretny plan. W 2026 r. ma ruszyć budowa pierwszej elektrowni jądrowej, która powinna być zacząć działać w 2033 r. W sumie do 2043 r. mają być u nas uruchomione trzy takie fabryki energii – w każdej po dwa reaktory.

To pozwoli na uzyskanie od 20 do 25 proc. produkcji energii elektrycznej z atomu

– zapowiada Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Wydaje się, że w wyścigu o to, kto to będzie realizował energetykę jądrową w Polsce Amerykanie nieznacznie wyprzedzają Francuzów. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami Stany Zjednoczone mają półtora roku na przygotowanie zarówno oferty technologicznej, jak i finansowej.