Bank Światowy: Polska zyska na pandemii. Nasza gospodarka jest odporna na koronawirusa?

„Polska może zyskać na przetasowaniach w ramach globalnej sieci łańcuchów dostaw” – ocenia Bank Światowy. Za granicą koronawirus sparaliżował produkcję, na czym mogą zyskać polskie zakłady. Dodatkowo polska inflacja wydaje się pod kontrolą. Czy nasza gospodarka jest odporna na europejski kryzys koronawirusowy?

Siedziba Banku Światowego w Waszyngtonie, fot. World Bank/Heather Elliott

Najwięksi eksporterzy w Unii Europejskiej bardzo mocno odczuli epidemię koronawirusa. Łańcuchy dostaw zostały sparaliżowane, a popyt wewnętrzny się skurczył. Choć kryzys nie oszczędza nikogo, to wychodzi na to, że Polska radzi sobie z nim całkiem nieźle. I to nie tylko zdaniem polskiego rządu.

Bizblog.pl poleca

Zdaniem starszej ekonomistki Banku Światowego Cristiny Savescu Polska może znacząco zyskać na zmianach w globalnych łańcuchach dostaw. W wywiadzie dla agencji ISB oceniła, że unijne firmy wytwórcze, mogą zacząć przenosić swoje operacje do innych, konkurencyjnych cenowo krajów. Wśród nich znajdywać może się właśnie Polska.

W czasie epidemii część spośród firm pełniących znaczącą funkcję w globalnych łańcuchach dostaw zamknęły produkcję. „Na przykład o przedsiębiorstwa w Niemczech, Czechach czy we Włoszech. Gwałtownie spadła produkcja w sektorze motoryzacyjnym. W Polsce w kwietniu produkcja przemysłowa spadła o 25 proc. rok do roku” – wskazała.

Trudne powroty

Powrót do gospodarki znanej nam sprzed epidemii dla każdej z branż polskiej gospodarki będzie przebiegał inaczej. Najgorzej będzie w transporcie i turystyce z powodu zamknięcia granic i ograniczeń przemieszczania się. To drugie wpłynie także na restauracje, branżę beauty i obiekty kultury. Zanim odbiją się od poziomu, na który wprowadziła ich pandemia i zyskają płynność finansową, minie więcej czasu, a dodatkowo zależne to będzie od decyzji konsumentów

Według ekspertki Polsce może pomóc rozwój technologii produkcji w ramach Przemysłu 4.0, takich jak automatyzacja, druk 3D czy internetowe kanały dystrybucji. To jednak będzie wymagało inwestycji w infrastrukturę cyfrową.

Na pocieszenie – zdaniem Savescu – inflacja w Polsce „jest pod kontrolą”. Z ostatnich danych wynosiła 2,9 proc. w maju wobec 3,4 proc. w kwietniu.

Mamy pieniądze na zmiany?

Savescu potwierdziła, że polska gospodarka stoi przed podobnymi wyzwaniami, co inne gospodarki w regionie, a jednak jej sytuacja fiskalna jest lepsza. Podkreśliła, że dzięki dywersyfikacji i konkurencyjności – jest bardziej odporna.

Również stosunek długu do PKB Polski jest jednym z najniższych w UE. Władza może w związku z tym zareagować na kryzys dzięki posiadanej przestrzeni budżetowej.

Mimo to ekonomistka zaznacza, że wciąż jest dużo niepewności co do tego, jaki będzie ostateczny wpływ epidemii na sytuację w Polsce. Pewne jest za to, że wsparcie ze strony banku centralnego będzie miało tu istotny wpływ. Narodowy Bank Polski zainterweniował na tyle szybko, że w sektorze bankowym wciąż jest płynność, co może zaowocować zaciąganiu kredytów w tzw. fazie odreagowania.

Zdaniem ekspertki pandemia może stać się także motorem do przeprowadzania zmian w obszarze energetycznym lub reform społecznych w obszarze zdrowia i edukacji.

Trzeba pamiętać jednak, że koronawirus i tak w końcu uderzy zarówno w polską podaż, jak i popyt. Pytanie brzmi, w jakim stopniu? Według prognoz pochodzących z „Global Economic Prospects” Polskę w 2020 czeka spadek PKB na poziomie 4,2 proc., z kolei w 2021 r. – wzrost na poziomie 2,8 proc.

Zdaniem ekonomistki recesja u największych partnerów handlowych Polski będzie miała negatywny wpływ na eksport. Dodaje przy tym, że skala wzrostu gospodarczego w 2021 będzie zależeć od dalszego przebiegu pandemii.

Bezpieczni dzięki rządowi?

Obecnie rynek pracy wydaje się „dość odporny” na szok spowodowany pandemią, jednakże jej negatywne efekty mogą pojawić się z opóźnieniem.

W sektorach najbardziej dotkniętych kryzysem możliwe jest trwałe ograniczenie miejsc pracy. Ciężko jest ocenić, ile jest osób bezrobotnych, gdyż wiele spośród nich wciąż nie zarejestrowało się w urzędach z powodu istniejących ograniczeń w dostępie do nich.

Stopa bezrobocia na koniec kwietnia wyniosła 5,8 proc., a liczba zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła w ciągu miesiąca, licząc od końca marca, o 56 tys. Niemniej musimy jeszcze zaczekać, aby móc ocenić całkowity wpływ kryzysu na rynek pracy

– podkreśla ekonomistka.

Zwraca przy tym uwagę na przygotowany przez rząd duży pakiet, mający zapewnić ochronę miejsc pracy. Uznaje go za „pewnego rodzaju wsparcie”.

Ekonomistka przypomina jednak, że niższy popyt wewnętrzny oraz druga fala epidemii mogą mieć poważniejsze konsekwencje dla rynku pracy i w sektorach najbardziej dotkniętych kryzysem istnieje ryzyko trwałego ograniczania miejsc pracy.