Dzień na maksymalnych obrotach, czyli jak pracować w biegu z dowolnego miejsca na świecie

Czym jest konsulting? To szeroko pojęte doradztwo, które skwitować można powiedzeniem: konsultant to osoba, która odkryje to, co już wiesz i zaplanuje coś, co masz w małym palcu.

Choć w tym dowcipie jest ziarno prawdy, to gdyby firmy konsultingowe faktycznie były bezużyteczne, to już dawno zniknęłyby z rynku. Tymczasem na studenckich giełdach wymarzonych pracodawców PwC czy BCG wciąż znajdują w samej czołówce.

Ale jak naprawdę wygląda życia konsultanta?

Czy to klepanie arkuszy kalkulacyjnych z tajemniczymi modelami statystycznymi, czy może podróże, prezentacje i podpisywanie kontraktów? Aby się o tym przekonać zabieram was w podróż na drugi koniec świata – do Singapuru, gdzie urzęduję od kilku miesięcy.

Singapur – z racji na swoje strategiczne położenie i stabilny system polityczny, jest centrum spinającym Azję Południowo-Wschodnią. Obsługuje klientów od Filipin i Indonezji, po Laos i Birmę. Przebywanie w jednej strefie czasowej nie oznacza jednak, że od czasu do czasu nie trzeba odwiedzić klienta. Przemawiają za tym względy bezpieczeństwa danych. Chodzi o to, aby do serwerów nie mógł się dostać nikt, spoza sieci wewnętrznej.

Właśnie dlatego konsultingową podróż zaczynamy… na lotnisku.

Od kilku tygodni w podróży towarzyszy mi Galaxy Tab S6, nowy tablet Samsunga, który jest brakującym ogniwem pomiędzy tabletami a laptopami. Z jednej strony, jego androidową wersję można obsługiwać dotykiem, ale z drugiej, po podłączeniu klawiatury z touchpadem i uruchomieniu Samsung DeX, dzięki któremu można używać tabletu jak komputera, Tabowi niewiele brakuje do notebooka.

Ze względu na swoją wagę i kompaktowe wymiary Tab S6 świetnie wpisuje się w lotniskowe wypady.

Singapurskie lotnisko – Changi, jest numerem jeden na świecie. Nowoczesne, czyste, z mnóstwem wygodnych miejsc do oczekiwania na lot. Skorzystać można również z biurek, gdzie szybko można zorganizować sobie minibiuro.

Wyspowy charakter klawiatury Tab S6 gwarantuje, że nie będziemy mieli trudności z trafieniem w klawisze. Te mają też wyczuwalny skok, co daje odpowiedni sygnał zwrotny – komfort jest więc nieporównywalny z pisaniem na klawiaturze ekranowej.

Na lotnisku zaczynam pisać ten tekst. Nie czuję większej różnicy w porównaniu z 15-calowymi laptopami.

Z poziomu tabletu mogę szybko otworzyć prezentację, którą w poniedziałek pokażę klientowi, przejrzeć arkusz kalkulacyjny z najnowszymi danymi o środowisku, oprogramowaniu i maszynach, a także szybko dodać notatki w OneNote. Wszystkie te aplikacje są zoptymalizowane zarówno pod Androida, jak i Samsung DeX.

Choć kraje Azji Południowo-Wschodniej nie współpracują ze sobą jeszcze na zasadach podobnych Unii Europejskiej, to udało im się opracować kilka ciekawych patentów. Jednym z nich jest m.in. możliwość szybkiego przechodzenia przez kontrolę paszportową. Business Travel Card upoważnia do korzystania ze stanowisk pilotów czy dyplomatów, a więc potrafi skrócić czas przebywania na lotnisku nawet o godzinę. W przypadku lotniska Changi daje to godzinę więcej na odwiedzenie sklepu Pokemon czy parku Jewel z gigantycznym wodospadem.

Azja Południowo-Wschodnia jest jednym z najbardziej aktywnych lotniczo regionów świata. Biorąc pod uwagę dane za pierwsze półrocze Changi znajduje się na 16. miejscu na świecie, a Soekarno–Hatta (nieopodal Dżakarty) kończy drugą dziesiątkę.

Krótkie trasy – do trzech godzin – zdominowali tani przewoźnicy. Często mamy do wyboru takie marki, jak Scoot, Jetstar czy AirAsia z lotem za 100 dol. lub absurdalnie drogie Singapore Airlines. Decydując się na budżetowe linie, największym wyzwaniem jest miejsce… na nogi.

W tym przypadku miałem szczęście – trafiłem na miejsce w wyjściu ewakuacyjnym.

Nie muszę chyba dodawać, że wielkość notebooka w takich, ograniczonych przestrzeniach odgrywa kluczowe znaczenie? Korzystając z Tab S6 z klawiaturą możemy oprzeć nadgarstki po obu stronach touchpada, a kciukiem nawigować kursorem na ekranie przełączając się pomiędzy kilkoma oknami. Który, inny tablet, daje takie możliwości?

Lądujemy w Dżakarcie, metropolii z populacją dobiegającą do 10 mln osób.

Jedną z pierwszych rzeczy po podbiciu paszportu jest wymiana karty sim. Na szczęście Tab S6 ma moduł GSM, dzięki któremu z poziomu tabletu możemy dzwonić, wysyłać SMS-y czy surfować po sieci z dowolnego miejsca. 5 GB w pakiecie na tydzień kosztuje ok. 50 zł – dość drogo – w porównaniu z polskimi cenami.

Z lotniska najlepiej wydostać się miejscowym Uberem, czyli Go-jekiem, którego nazwa pochodzi od ojeka – motocyklowej taksówki.

Specyfika projektów konsultingowych bardzo często zakłada kooperację kilku podmiotów. Przykładowo, jeden podwykonawca zajmuje się serwerami (lub AWS-em czy Azurem), drugi warstwą aplikacji, a trzeci developmentem. Każda z tych firm może mieć kilka osób zaangażowanych w kontakt z klientem – począwszy od accountów przez sprzedawców po konsultantów, a także bardziej specyficzne obszary jak customer success, support czy edukację.

Dobry start projektu zakłada synchronizację wszystkich stron.

Jeszcze w taksówce uruchamiamy Skype’a, Teamsy czy Slacka i łączymy się z zespołem. Podczas calla możemy jednocześnie uruchomić Readera z plikiem opisującym scope projektu, czyli inaczej drobiazgowy opis tego, co mamy zrobić i tego, czego mamy się nie dotykać. Moje osobiste doświadczenia pokazują, że o wiele lepiej pracuje mi się, kiedy mogę robić odręczne notatki bezpośrednio na dokumencie. Teraz wystarczy, że wezmę S Pena i już mogę rysować po ekranie.

Jednocześnie, za oknami samochodu podziwiać możemy miasto dużych kontrastów. Z jednej strony mamy szklane wieżowce z nowoczesnymi biurami, a z drugiej gruz i śmieci walające się po ulicy wypełnionej pędzącymi skuterami.

Tzw. kick-off, to często najważniejszy moment projektu, kiedy wreszcie możemy poznać klienta, który wcześniej ukrywał się za stertą mejli. Moje doświadczenie pokazuje, że klienci dzielą się na dwie grupy:

  • chcą, aby rozwiązanie po prostu działało i wolą nie zaglądać w bebechy.
  • mają dev-opsowy mindset, czyli pragną poznać i tajniki narzędzia, aby następnie dostosować je do swoich potrzeb.

(podobieństwo do użytkowników iOS-a i Androida niezamierzone)

Projekt może ułożyć się bardzo różnie – zależnie od tego, na który typ klienta trafimy.

Rysik Tab S6 ma zaś tę ciekawą funkcję, że można go kreatywnie wykorzystać podczas prezentacji. W ten sposób, kilkoma prostymi ruchami możemy sterować przełączaniem się pomiędzy slajdami z tabletu, za co zyskujemy dodatkowe punkty za innowacyjność.

Zestaw tablet plus rysik świetnie sprawdza się również przy okazji debat nad architekturą. W myśl zasady: jeden obraz znaczy więcej niż tysiąc słów, możemy szybko rozrysować umieszczenie poszczególnych usług na różnych serwerach, dołączyć specyfikację czy wersję oprogramowania. Notatki można później szybko zsynchronizować w chmurze z resztą zespołu.

Za rysik od Samsunga nie trzeba dodatkowo dopłacać.

Ludzie kupują od ludzi.

Choć brzmi to jak powiedzenie autorstwa Paulo Coelho, to kryje się za nim najprawdziwsza prawda o sprzedawaniu usług. Jedna rzecz, to ich jakość, a druga to relacja, którą posiadasz z klientem. Równie ważny jak sprawy techniczne jest również networking – poznanie zespołu klienta, stylu pracy czy problemów. A gdzie łatwiej o okazję na small talk niż podczas wspólnego lunchu? W ten sposób udało mi się trafić na bardzo przyjemną kantynę klienta, który swoim pracownikom serwuje darmowe posiłki (a więc to nie tylko domena Google czy Facebooka).

Po obiedzie zabieramy się już za faktyczną pracę, ale tu już nie mogę zdradzać szczegółów. Raz, że jeden projekt nie może być reprezentatywny dla wszystkiego, co kryje się pod pojęciem konsultingu – nawet w obszarze analityki danych. A dwa, że to sprawy poufne. Mogę tylko zdradzić, że crunch culture, czyli tradycja spędzania całych dni (i nocy) w pracy nie jest zarezerwowana tylko dla branży gier komputerowych. Kiedy trzeba dowieźć projekt, to nie ma innego wyjścia jak zarwanie nocy.

Kiedy najważniejsza jest efektywność, Samsung Galaxy Tab S6 to mój pierwszy wybór.

Część rzeczy wykonuję na desktopie z dużym, zewnętrznym monitorem, ale lubię mieć dodatkowy ekran na notatki. Później mogę go szybko zabrać na spotkanie i zrobić prezentację. Tablet idealnie pasuje życia w biegu, kiedy nie chcemy brać ze sobą ciężkiego laptopa.

Zadania biurowe nie stanowią dla niego najmniejszego wyzwania, bo po przełączeniu się na tryb Samsung DeX czujemy się, jakbyśmy pracowali na zwykłym komputerze. Komputerze, który można chwycić w jedną dłoń i zabrać do plecaka lub na długi lot, bez obawy, że wyczerpie nam się bateria i będziemy musieli szukać gniazdka w łazience. A już w hotelu możemy płynnie kontynuować pracę, podłączając tablet do telewizora za pomocą kabla HDMI.

Po kilku tygodniach testów nie wyobrażam już sobie powrotu do zestawu biznesowo – podróżniczego bez Galaxy Taba S6.

Partnerem artykułu jest Samsung.