Masz drona? Uważaj, wchodzi nowe, surowe prawo. Bez rejestracji i szkolenia już nie polatasz

Polskie prawo zostanie wkrótce zastąpione przez regulacje unijne, które zmienią podejście do właścicieli i operatorów dronów, nakładając na nich obowiązek szkoleń, rejestracji i przedefiniuje też branżowe nazewnictwo. Bez uprawnień będzie można latać tylko najmniejszymi urządzeniami do 250 g.

Magdalena Ostrihansky oraz dr Maciej Szmigiero są autorami książki „Prawo dronów”. Wspólnie udzielili wywiadu portalowi Prawo.pl, nakreślając nadchodzące zmiany w zasadach korzystania z latających bezzałogowców.

Autorzy książki „Prawo dronów” – Magdalena Ostrihansky i dr Maciej Szmigiero
Źródło: Prawo.pl

Od teraz certyfikowani i przeszkoleni

Od lipca każdy, kto chce latać dronem, nawet takim ze zwykłego marketu, będzie musiał się obowiązkowo zarejestrować i przejść stosowne szkolenie. Do tej pory na terenie Polski obowiązkowe świadectwa kwalifikacji konieczne do legalnego użytkowania dronów były konieczne jedynie w innych celach niż tylko rekreacyjne lub sportowe. Podczas gdy w 2013 roku wydano dziewięć takich świadectw, w rok później było ich już 376, a w 2017 ich liczba przekroczyła 2,6 tys. W lipcu zeszłego roku kwalifikacji było już blisko 13 tys.

Bizblog.pl poleca

Od wprowadzenia nowych przepisów obowiązujące do tej pory świadectwa zostaną zmienione na certyfikaty kompetencji pilota bezzałogowego statku powietrznego.

Obecnie używane świadectwa, jeśli nie zostaną poddane konwersji (nie każdy operator musi być tym zainteresowany), utrzymają swoją ważność do 1 lipca 2021 r. Jeśli jednak operator będzie chciał przekonwertowania jego uprawnień – właściwe organy w państwach członkowskich muszą to zrobić do tej daty.

– zaznacza dr Szmigiero.

Jeśli chodzi o uprawnienia do latania poza zasięgiem wzroku (BVLOS) – nie będą one już wykorzystywane, lecz będą dla uprawnionych urzędników stanowiły informację, że pilot ma już kompetencje do bezpiecznego operowania dronem. Ocena ryzyka ma być niezbędna do wydania zgody na lot.

Do czasu pełnego wdrożenia w życie przepisów ma obowiązywać okres przejściowy do 1 lipca 2022, Wówczas operatorzy bezzałogowych statków powietrznych w kategorii otwartej będą mogli wykonywać operacje w ograniczonym zakresie.

Nowy system będzie wyzwaniem dla całego środowiska lotniczego, ale również szansą na znaczny rozwój branży. Ujednolicenie wymogów dla pilotów w całej Unii ułatwi prowadzenie działalności poza granicami Polski, umożliwi wykonywanie lotów transgranicznych i wprowadzi wzajemne uznawanie certyfikatów kompetencji pilota bezzałogowego statku powietrznego.

– uważa Magdalena Ostrihansky.

Przepisy wprowadzają rozszerzony katalog operatorów, zobowiązanych do rejestracji i odbycia szkoleń. Zmienia się również nazewnictwo i rodzaje operacji. Podział na loty rekreacyjne i sportowe i profesjonalne przestanie obowiązywać, a zastąpi go podział na operacje w kategorii otwartej, szczególnej i certyfikowanej.

Nowe przepisy dotyczą wszystkich ludzi, którzy chcieliby latać dronem, również takim kupionym w markecie. Teraz prawie każdy operator bezzałogowca będzie podlegał obowiązkowej rejestracji, a dla każdego typu operacji (również czysto rekreacyjnych) określone są konkretne wymagania i obowiązki szkoleniowe. Chciałaby jednak podkreślić, że nowych wymagań nie należy się bać. Dla kategorii otwartej będą to przede wszystkim szkolenia i egzaminy online, które nie będą wymagały osobistego stawiennictwa w urzędzie

– tłumaczy Magdalena Ostrihansky.

Nadlatują zmiany

Wprowadzone przez UE zmiany zdaniem rprawników w znacznym stopniu przedefiniują dotychczasowo obowiązujące w Polsce reguły.

Przepisy unijne zostały wydane w formie rozporządzeń, więc niejako automatyczne zastępują one analogiczne regulacje krajowe. Rozporządzenia unijne stoją w hierarchii aktów prawnych ponad ustawami (a więc ponad naszym rodzimym prawem lotniczym). Tu oznacza, że nie będziemy mogli dalej stosować wypracowanych rozwiązań krajowych

– zapowiada Magdalena Ostrihansky

Ustawa i rozporządzenia krajowe będą musiały zostać dostosowane do przepisów europejskich, ale nie będzie to jednoznaczne ze zniknięciem dronów z polskich zapisów prawnych.

Pomimo że w niektórych aspektach zapisy można uznać za surowe, to ich zadaniem jest wprowadzenie ułatwień dla pilotów i operatorów. Według Ostrihansky jednym z najważniejszych mają być standardowe scenariusze, czyli takie uprawniające do wykonywania operacji obarczonej wyższym poziomem ryzyka bez uprzedniego ubiegania się o niezbędną do tego zgodę. Wystarczyć wówczas oświadczenie operatora, że spełnia on wymagania określone w scenariuszu, potwierdzone przez Urząd Lotnictwa Cywilnego.

Będzie też konieczne specjalne podejście do straży pożarnej, policji, służb ratowniczych, itp., które aby dokonywać lotów, będą potrzebować doprecyzowania bezpośrednio w polskim prawie.

Tysiące użytkowników dronów (zarówno tych profesjonalnych, jak i czysto rekreacyjnych) będzie musiało dostosować się do zupełnie innego systemu

– wskazuje dr Maciej Szmigiero

Inną, istotną kwestią do doprecyzowania ma być wiek potencjalnego pilota.

Nowe przepisy unijne ustaliły, że minimalny wiek operatora drona w kategorii zarówno otwartej, jak i szczególnej to 16 lat, ale umożliwiają państwom członkowskim jego obniżenie.

Zdaniem Magdaleny Ostrihansky wiele z nich skorzysta z tego uprawnienia, by umożliwić młodszym miłośnikom lotnictwa korzystanie z bezzałogowców rekreacyjnie lub chociażby pozwolić im na uczestnictwo w zawodach. W samej tylko Polsce niejednokrotnie drony kupowane są dzieciom z okazji pierwszej komunii.

Zdaniem ekspertki aby można było nazwać drona zabawką, musi spełniać on wymogi tak zwanej dyrektywy zabawkowej, a nie może mieć parametrów określonych w rozporządzeniach dotyczących lotnictwa. Tak więc – helikopter zabawka (bez kamery, z małą baterią i niewielką mocą silnika) raczej zabawką pozostanie i wtedy przepisy go nie będą dotyczyć, ale już minidron, który umożliwi zrobienie zdjęcia, już jak najbardziej objęty będzie nowymi przepisami.

Zmian w przepisach jest tak dużo, że myślę, że można tu mówić raczej o stworzeniu zupełnie nowego systemu. Jest to oczywiście system bazujący w dużej mierze na doświadczeniach płynących ze stosowania przepisów krajowych we wszystkich państwach Unii, ale jest on zupełnie inny od znanego nam systemu polskiego

– ostrzega Magdalena Ostrihansky

Żeby ci dron nie spadł na głowę

Głównym powodem wprowadzenia nowych regulacji było zapewnienie wyższego poziomu bezpieczeństwa w europejskim lotnictwie.

Polscy operatorzy zawsze cechowali się dużą dyscypliną w stosowaniu zasad bezpieczeństwa i przestrzeganiu przepisów, co automatycznie przekłada się na liczbę zdarzeń i incydentów.

– zauważa Magdalena Ostrihansky.

Powstało również rozporządzenie delegowane, w głównej mierze jednak odnosi się do producentów, ośrodków przeprowadzających badania zgodności produktów z normą oraz urzędów nadzorujących rynek. Nowe przepisy zmieniają zasady wprowadzenia modelu drona na rynek europejski. Oznacza to, że dopiero gdy spełniają wymogi określone w rozporządzeniu mogą być udostępniane na rynku.

Należy zauważyć, że udostępnienie na rynku oznacza dowolną formę dostarczenia produktu do celów dystrybucji, konsumpcji lub używania na rynku Unii – dotyczy zatem nie tylko producentów, ale także dystrybutorów.

– podkreśla dr Maciej Szmigiero.

W nieco mniejszym stopniu regulować ma także zasady wykonywania operacji przez osoby pochodzące z państw niebędących państwami członkowskimi UE. Wszystko to ma służyć rozwojowi lotnictwa bezzałogowego i ogólnemu bezpieczeństwu.

Magdalena Ostrihansky jest radcą prawnym. Od ponad 5 lat specjalizuje się w prawie lotniczym. Aktywnie opiniowała europejskie przepisy dotyczące bezzałogowych statków powietrznych. Dr Maciej Szmigiero to pracownik Katedry Prawa Administracyjnego i Samorządu Terytorialnego na Wydziale Prawa i Administracji UKSW w Warszawie.