Bat na złodziei tożsamości. W życie wchodzi nowe prawo, ale wątpliwości nie brakuje

Za produkowanie i sprzedawanie replik dokumentów może już grozić do dwóch lat więzienia. W piątek weszła w życie ustawa o dokumentach publicznych, która ma pomóc w walce z wykorzystywaniem ich do popełniania przestępstw. Nowe przepisy budzą jednak poważne wątpliwości interpretacyjne.

Ustawa przewiduje budowę systemu bezpieczeństwa dokumentów publicznych, który obejmie m.in. paszporty, dowody osobiste i prawa jazdy. Jego uruchomienie planuje się na połowę przyszłego roku.

Czytaj też:

Rejestr dokumentów da każdemu obywatelowi dostęp do ich wzorów wraz z opisem zabezpieczeń i sposobu weryfikacji autentyczności.

Ukrócić proceder fałszowania dokumentów

Dzisiaj tzw. dowody kolekcjonerskie można bez większego trudu znaleźć w sieci. Ich ceny również nie są wygórowane (średnio kilkaset złotych), a to sprawia, że w posiadanie fałszywego dokumentu może wejść praktycznie każdy.

Groźniejsze jest jednak to, że na dowodach można nanieść prawdziwe dane innej osoby. Przestępcy zdobywają je, pozorując chęć zawarcia umowy, np. przy zakupie mieszkania, albo dokonując faktycznej transakcji w formie wypożyczenia samochodu, albo podpisując umowę na świadczenie usług.

Wiele osób nie przywiązuje wagi do ochrony swoich wrażliwych danych i zgadza się na kserowanie dowodów. A „specjaliści” przenoszą je następnie na kawałek plastiku, dorabiają hologram, farbę OVI i nadruk UV i dostajemy dokument, który w niczym nie różni się od oryginału.  

6 tysięcy prób rocznie

Z danych Związku Banków Polskich wynika, że rocznie udaremnia się 6 tys. prób wyłudzeń kredytów. A mówimy tutaj przecież tylko o jednym zastosowaniu skradzionych danych.

Początkowo przez media przetoczyła się nawet plotka, że nowa ustawa całkowicie zabroni kserowania dokumentów, pozostawiając ten przywilej wyłącznie bankom. Resort spraw wewnętrznych zdementował jednak te doniesienia.

Ustawa o dokumentach publicznych nie zawiera regulacji w obszarze pozyskiwania danych osobowych na skutek kopiowania dokumentów. Kwestie te podlegają przepisom ustawy o ochronie danych osobowych – zaznaczyło ministerstwo.

2 lata więzienia

Ustawa o dokumentach publicznych wprowadza za to definicję repliki i wprowadza karę do 2 lat więzienia za wytwarzanie, oferowanie, sprzedaż, a także za przetrzymywanie dokumentu w celu późniejszej sprzedaży.

Fałszowanie dokumentów nie było rzecz jasna dozwolone przed wprowadzeniem nowej ustawy. Prawodawca chciał jednak stworzyć jednolite standardy zabezpieczeń, wyznaczyć organ, który będzie za nie odpowiedzialny (czyli MSWiA), a także zebrać wszystkie przepisy w jednym miejscu. Do tej pory były one zawarte w 400 różnych aktach prawnych.

Regulując kwestie podrabiania dokumentów, MSWiA samo wywołało jednak zamieszanie, wypuszczając wybrakowane dowody osobiste. W wyniku tego niedopatrzenia przez kolejne 24 miesiące do Polaków może trafić nawet kilka milionów dowodów bez wymaganych ustawą imion rodziców oraz nazwiska rodowego.