Donald Trump chce ukarać Chiny za koronawirusa. Szykuje potężne uderzenie w fabrykę świata

Zakończenie uzależnienia amerykańskiej gospodarki od chińskiego przemysłu, przeniesienie produkcji do USA oraz pozbawienie Państwa Środka globalnych łańcuchów dostaw. Tak w skrócie wygląda plan Donalda Trumpa, który zamierza gospodarczo ukarać Pekin za kryzys wywołany koronawirusem.

„Od kilku lat pracowaliśmy nad zmniejszeniem naszego uzależnienia od Chin, ale teraz ten plan został turbodoładowany” – powiedział Reutersowi obrazowo Keith Krach, wicesekretarz Departamentu Stanu USA.

Bizblog.pl poleca

Amerykański rząd zamierza zakończyć z wieloletnim modelem, w którym amerykańskie firmy na wielką skalę zaopatrywały się w komponenty wytwarzane w Chinach, a nawet przenosiły do tego kraju całą swoją produkcję. Na razie trwają prace nad rozwiązaniami, które mają ten plan wprowadzić w życie.

Reshoring

Jak pisze Reuters, pod uwagę brane są takie narzędzia jak zwolnienia podatkowe czy subsydia za sprowadzenie działalności firm z powrotem do USA (tzw. reshoring).

Co istotne, priorytetem jest wyniesienie się amerykańskich firm z Chin, dlatego plan administracji Donalda Trumpa zakłada, że możliwe będzie przeniesienie produkcji nie tylko do USA, ale także do krajów zaprzyjaźnionych.

I marchewka, i kij

Agencje rządowe na razie starają się ustalić, które branże przemysłu powinny zostać uznane za niezbędne, a produkcja tych dóbr przeniesiona poza terytorium Chin.

Nie wiadomo, czy częścią uderzenia w chińską gospodarkę mają być kolejne cła, bo już obecnie obowiązujące uderzają w amerykańskich importerów, ale pod uwagę brane są także inne kary. Chodzi o sankcje nakładane na poszczególne firmy lub urzędników, a także jeszcze mocniejsze zacieśnienie relacji z Tajwanem

Jak wskazuje Reuters, o ile część planów jest na razie na bardzo wstępnym etapie, szykowane uderzenie w chińskie łańcuchy dostaw ma już bardzo konkretne kształty.

Zaufani partnerzy

Strategia ta ma już nawet nazwę: Economic Prosperity Network, czyli w wolnym tłumaczeniu sieć sukcesu gospodarczego. Waszyngton chce stworzyć grupę zaufanych partnerów gospodarczych, którzy będą działać według wspólnych zasad w takich dziedzinach, jak technologie cyfrowe, badania, handel, edukacja czy infrastruktura.

Które kraje miałyby się znaleźć w takim klubie przyjaciół Stanów Zjednoczonych? Sekretarz stanu USA Mike Pompeo pod koniec kwietnia zdradził, że jego rząd pracuje z Australią, Indiami, Japonią, Nową Zelandią, Koreą i Wietnamem, by „pchnąć światową gospodarkę naprzód”. Pod uwagę brane są też niektóre kraje Ameryki Południowej, takie jak Chile, ale w artykule Reutersa nie wspomina się w tym kontekście nic o Europie.