Zagranica w popłochu pozbywa się dolara. Nie ma euro? No dobra, bierzemy złotego!

Po poniedziałkowych harcach dolar we wtorek rano prezentował się blado i niemrawo, ale to, co nastąpiło po 16. wygląda na wykresie, jakby zielonemu ktoś odciął tlen. USD wylądował na wielomiesięcznych minimach do euro, a więc i złotego.

O 18.30 dolar kosztował 3,69701 zł, euro 4,45089, frank szwajcarski 4,10540, a funt brytyjski 4,95513. PLN umocnił się we wtorek do wszystkich najważniejszych walut, ale najbardziej właśnie do USD (1,60 proc.).

Tak dolar osłabiał się do złotego. Źródło: Stooq.pl

Do euro zyskał niecałe 0,7 proc., a do franka ponad 0,7 proc., do funta ok. 1 proc.

Tak osłabło euro do złotego. Źródło: Stooq.pl

Słaby dolar, oj słabiutki

USD mocno podupadł ostatnio szczególnie do euro, a że nasza waluta ma o wiele więcej wspólnego z europejskim pieniądzem niż z dolarem, to też nabrała wiatru w żagle.

O tym, że z dolara uchodzi powietrze mówiło się już od pewnego czasu. Dilerzy walutowi uważnie śledzili, co dzieje się z zielonym, ale to lekturze opóźnionego z okazji Dnia Dziękczynienia cotygodniowego raportu Commodity Futures Trading Commission na temat dolara, nabrali pewności, że szykuje się tąpnięcie.

CFTC to taka nasza Komisja Nadzoru Finansowego, ale zajmująca się wyłącznie rynkiem kontraktów terminowych, prześwietlająca największych inwestorów, a przede wszystkim to, jakie pozycje pozajmowali do różnych aktywów, między innymi do USD.

No i wyszło, że dolar będzie tracił do walut dziewiętnastu krajów (oprócz dolara nowozelandzkiego) zaliczanych do G20, a także wielu rozwijających się, w tym do złotego. No i po szesnastej we wtorek tamy puściły.

EURUSD najniżej od 2,5 roku

Nałożyło się na to zapewne kilka różnych spraw. Po pierwsze dolar miał od rana problemy, bo w Stanach wciąż trwa przepychanka polityczna na temat kolejnej wersji tarczy antykryzysowej made in USA. Przed Kongresem stawić się mieli w tej sprawie we wtorek sekretarz skarbu Steve Mnuchin oraz szef Fed Jerome Powell.

Na dodatek po południu spłynęła seria danych z gospodarki amerykańskiej: PMI (56,7 pkt., prognoza: 56,7 pkt.), wydatki na inwestycje budowlane wzrosły o 1,3 proc. m/m i były sporo wyższe od konsensusu (0,8 proc. m/m). Słabo wypadł ISM. Indeks obrazujący koniunkturę w amerykańskim przemyśle wyniósł 57,5 pkt. Rynek oczekiwał 58 pkt.

Efekt? Po szesnastej we wtorek dolar zjechał do najniższego poziomu od 2,5 roku, przekraczając magiczną barierę 1,2 do euro. Zdaniem części ekspertów po jej przebrnięciu zacznie się jazda bez trzymanki. Spece od analizy technicznej przekonują, że euro ma teraz sporą przestrzeń do dalszych wzrostów.

Tak we wtorek rósł kurs EURUSD. Źródło: Stooq.pl

Jak zwracają dilerzy, na rynku jest stosunkowo mało euro, bo popyt na europejską walutę rośnie dosłownie z dnia na dzień. Inwestorzy szukają więc nowych możliwości, kupują akcje, kryptowaluty, a także… złotego.

Złoty coraz mocniejszy, indeksy maszerują na północ

Konrad Ryczko z Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska zauważa, że wzrosty na eurodolarze zaostrzają popyt na waluty rynków wschodzących, w tym krajów z naszego regionu.

EUR/PLN cofnął się do okolic 4,4563 zł. Złoty jest jednak widocznie mocniejszy, a indeksy kierują się na północ

– wskazał w popołudniowym komentarzu.

Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB, powiedział PAP Biznes, że jeśli utrzymają się dobre nastroje na rynkach, to złoty może się umocnić jeszcze bardziej.

Nie można wykluczyć nawet mocniejszego ruchu EUR/PLN w dół, przebijającego poziom 4,40. Do takiej sytuacji mogłoby dojść, gdyby Polska doszła do porozumienia z UE w sprawie budżetu. Jednak ruch EURPLN poniżej 4,40 byłby prawdopodobnie chwilowy i szybko wrócił na obecne poziomy

– wskazuje.