„To jedna, wielka prowizorka”. Rząd znowu robi Polaków w konia?

Prezydent Andrzej Duda podpisał stosowne regulacje i dodatek węglowy wchodzi w życie. Kontrowersje wobec tej formy pomocy rządu jednak wcale nie cichną. Teraz internauci wykazują, że takie wsparcie jest jedną, wielką prowizorką. Bo te 3000 zł to nic innego jak pokrycie podatku VAT przy okazji zakupu węgla. I na dowód pokazują stosowne wyliczenia.

Rząd na rynku węgla jest wyraźnie spóźniony. Nie dość, że ban na węgiel z Rosji wprowadzono bez odpowiedniego przygotowania i analizy, to w dodatku ceny opału wyrwały się do przodu jak oszalałe i nie sposób ich uspokoić. Eksperci uważają, że czas na działania (w tym też te osłonowe) był w kwietniu i maju, a nie w połowie sierpnia, raptem tak naprawdę na kilka tygodni przed startem kolejnego sezonu grzewczego. 

Gdyby rząd rzeczywiście chciał pomóc Polakom w zakupie węgla, dałby im bony. Ale rząd wie, że węgla będzie brakować, więc daje gotówkę, de facto na zakup koców i chrustu – komentuje na Twitterze Robert Tomaszewski, analityk energetyczny z Polityki Insight.

Krytycy wskazują, że te 3000 zł w żadnej mierze sytuacji nie poprawią. Taka wszak jest rynkowa cena węgla w Polsce, poza sklepem PGG, gdzie tonę opału można kupić za 1000 zł i mniej. Więc beneficjenci dodatku węglowego w ten sposób za bardzo swojej sytuacji energetycznej nie poprawią. Wszak zgodnie z zeszłorocznymi danymi średniej wielkości gospodarstw domowe potrzebowało do ogrzania ok. 3-5 ton opału na sezon zimowy. Dzisiaj to wydatek nawet 15 tys. zł.

Dodatek węglowy jak podatek VAT?

Nie ma dnia, żeby internauci nie szydzili z klepniętego już dodatku węglowego. Tym razem Marek Czyż z portalu obywatelskiego Czyż Tak zwraca uwagę na Facebooku, że określona przez rząd kwota wsparcia w wysokości 3000 zł jest prawie taka sama jak w przypadku opłacania podatku VAT przy okazji zakupu 5 ton węgla, licząc 3000 zł za tonę. Wtedy obliczona kwota daniny, przy podatku 23 proc. na węgiel, wynosi 2800 zł z malutkim hakiem. To prawie tyle, na ile oszacowano dodatek węglowy. Warto przypomnieć, że taki właśnie limit – do 5 ton – obowiązuje w sklepie Polskiej Grupy Górniczej. Dotyczy to opału (węgla i ekogroszku) sprzedawanego luzem. Na ten oferowany w workach nałożony jest limit do 2 ton.

Bizblog.pl poleca

Ekogroszek już po 4000 zł i więcej

Dodatek węglowy ma takie samo zadanie jak cena gwarantowana węgla, która koniec końców przepadła. I jedno i drugie rozwiązanie miało na celu uspokojenie rynku i cen opału. Jednak w połowie sierpnia, na kilka tygodni przed starem kolejnego sezonu grzewczego, emocje sięgają zenitu. Nic więc dziwnego, że na Allegro można już znaleźć oferty ekogroszku nawet za 4000 zł. Są też takie bliżej 4500 zł. Zdecydowanie taniej jest tylko w sklepie PGG. Tam np. węgiel Groszek Sośnica można kupić już za ok. 710 zł. Wtedy zakup 5 ton kosztuje jakieś 3500 zł. Nic więc dziwnego, że sklep PGG obsłużył już ponad 119 tys. klientów, którym łącznie sprzedał ponad 598 tys. ton węgla.

Czytaj także: Gaz jeszcze nigdy nie był tak drogi. Embargo na węgiel z Rosji ma swoją cenę