Nadchodzi rewolucja w podatkach. Rząd wprowadza stawkę 9 proc. i zasadę „inwestuj albo płać”

Dochód tak długo nie jest opodatkowany, jak długo zostaje w firmie. Oto najnowszy pomysł rządu na odbudowanie po pandemii COVID-19 sektora mikro- i małych przedsiębiorstw. Więcej podatników ma też uzyskać prawo do ryczałtu ewidencjonowanego.

W kwietniu co trzeci klient mikro, małego, ale też średniego przedsiębiorstwa usłyszał, że nie otrzyma należnej zapłaty w terminie. Aż 70 proc. przepytanych na tę okoliczność firm obawiało się o płynność finansową w przyszłości. Dla rządzących to ważne i jednoznaczne sygnały: bez solidnego wsparcia gospodarka szybko nie podniesie się z kolan.

Przedsiębiorcy pozytywnie (nie licząc tych, którzy na pandemii postanowili zbić kapitał polityczny) oceniają tarcze antykryzysowe: i dwie pierwsze koncentrujące się na dopłatach do pensji oraz zawieszeniu lub wydłużeniu pewnych terminów i trzecią dotyczącą uelastycznienia rynku pracy, umów kredytowych, a także pomocy skierowanej do jednostek samorządu terytorialnego.

Jednocześnie przedstawiciele mikro, małych i średnich firm zgodnym głosem mówią, że tylko tak skonstruowana pomoc na długo nie wystarczy i wielu przed zapaścią finansową nie uratuje. 

Ale jest już nowy pomysł. Chodzi o rewolucję podatkową, która – jak mówi minister finansów Tadeusz Kościński – miała nastąpić tego lata, ale zostanie wprowadzona od stycznia 2021 r. 

Zainwestuj dochód, nie zapłacisz podatku CIT

Ministerstwo Finansów nową rzeczywistość, która miałaby nastać za ponad pół roku, widzi tak: dochód mikro i małych przedsiębiorstw nie podlegałby opodatkowaniu pod warunkiem, że zostałby zatrzymany w firmie i reinwestowany w kolejne przedsięwzięcia, środki itp. Na daninę przyjdzie czas, gdy właściciele zdecydują się na wypłatę zysków.

To mechanizm znany chociażby z Estonii, który miałby w Polsce podstawowe zadanie: zwiększenie poziomu inwestycji i odbudowanie przedsiębiorstw po pandemii koronawirusa. Jak przekonują ekonomiści, takie rozwiązanie nie polega na tym, żeby państwo rezygnowało z wpływów podatkowych, ale żeby uzyskiwało je w najlepszym z możliwych momentów. 

Bizblog.pl poleca

Dzisiaj zaś – jak twierdzą specjaliści z Grant Thornton – każda inwestycja jest obłożona podatkiem dwukrotnie. Do 19 proc. CIT dochodzi bowiem jeszcze 23-proc. VAT. Wprowadzenie rozwiązania rodem z Estonii z jednej strony zmniejszyłoby wpływy podatkowe do państwowej kasy, ale z drugiej spowodowałby wzrost kapitału własnego firm.

Jeszcze pod koniec ubiegłego roku przedstawiciele Ministerstwa Finansów wyliczali, że w pierwszym roku po wprowadzeniu takich zmian finanse publiczne uszczuplone byłyby o kwotę ok. 3,5 mld zł. Tymczasem eksperci GT, opierając się na danych budżetowych za 2017 r., twierdzą, że taka modyfikacja podatku CIT kosztowałaby rocznie budżet nawet 9,5 mld zł.

Stawka 9 proc. dla większej liczby firm

Co jeszcze ma się zmienić w naszej podatkowej rzeczywistości od przyszłego roku? Rozszerzony ma być katalog firm, które mają prawdo do 9-proc. stawki CIT, a nie 19-proc. Dzisiaj, żeby z takiego mechanizmu skorzystać, trzeba wykazać się przychodami za zeszły rok nie większymi niż 2 mln euro.

Istotny jest również przychód bieżący. Tutaj limit jest niższy i wynosi 1,2 mln euro. Planowana reforma podatkowa ma obie te granice zrównać do poziomu 2 mln euro, co ma pozwolić skorzystać z niższego CIT zdecydowanie większej liczbie podmiotów. Nie jest do końca pewne, czy tym samym limit przychodów bieżących byłby liczony netto (bez VAT), a ten z roku poprzedniego brutto (z należnym VAT). W resorcie finansów prace nad tą reformą trwają cały czasu i ma być to jeszcze kwestią otwartą. 

Ryczałt ewidencjonowany też z nowymi limitami

Ministerstwo Finansów proponuje zmiany, jeżeli chodzi o ryczałt ewidencjonowany. To uproszczona forma opodatkowania działalności gospodarczej. Decydujący się na nią przedsiębiorca płaci podatek od przychodu bez możliwości odliczania kosztów jego uzyskania. Na takie rozwiązanie mogli zdecydować się ci, którzy w poprzednim roku uzyskali przychód z prowadzonej działalności nie wyższy niż 250 tys. euro. 

Od 1 stycznia 2021 r. ma obowiązywać nowy limit: 1 mln euro, który po następnych 12 miesiącach będzie ponownie podniesiony, by na początku 2022 r. wynosić już 2 mln euro. W ten sposób rządzący chcą nakłonić Polaków, by nie bali się wchodzić w biznes i zakładać własnych firm. Rząd stoi na stanowisku, że dzięki zwiększeniu limitów przychodu w przypadku ryczałtu ewidencjowanego z takiego mechanizmu skorzysta znacznie więcej podatników niż w 2018 r., kiedy było ich 1,2 mln. 

Podatnik z kontem do celów podatkowych

Wśród proponowanych zmian są też te dotyczące załatwiania spraw podatkowych online. Reforma ma wprowadzić obowiązek posiadania e-konta do celów podatkowych. Tam znajdowałyby się wszelkie relacje między płatnikiem a fiskusem.

Legislacyjny drogowskaz zakłada, że w pierwszym kwartale 2021 r. dostęp do takich podatkowych e-kont uzyskaliby komornicy i notariusze. W drugim kwartale przyszłego roku płatnicy, z kolei podatnicy i pełnomocnicy e-konta musieliby utworzyć w pierwszym kwartale 2022 r.