Dronem bliżej i wygodniej. Dostarczy paczkę, namierzy kopciucha, zbombarduje rafinerię

Bezzałogowe statki powietrzne pomogą nam dostarczyć paczkę, ale też usprawnią planowanie przestrzenne. Dzięki śledzeniu z powietrza zwierząt można monitorować obszary występowania chorób zakaźnych. Ale drony to też walka partyzancka, zamykające lotniska akcje ekologów, czy atak na saudyjskie rafinerie.

Drony już na tyle stały się elementem naszej rzeczywistości, że od stycznia 2019 r. obowiązuje rozporządzenie Ministra Infrastruktury, które pewne zasady dla fruwających na polskim niebie bezzałogowców. I bardzo dobrze, bo regulacje powinny tylko zwiększyć liczbę operatorów i tym samym poszerzyć wachlarz tego typu usług.

W Polsce drony ścigają tych, którzy nie stosują się do zakazu palenia w piecach paliwem stałym.

Zakaz ma być surowo egzekwowany – pisze Jacek Bereźnicki w Bizblog.pl. Przypilnują tego oprócz pracowników wydziału ds. jakości powietrza w krakowskim magistracie także strażnicy miejscy i inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Do rąk mają dostać specjalistyczny sprzęt pomiarowy. W tym kamerę termowizyjną i dron, który pojawi się na krakowskim niebie z początkiem sezonu grzewczego.

Dronem bliżej. Paczka w godzinę u klienta

60 minut – tyle ma maksymalnie trwać dostawa produktu do klienta, zakupionego przez Amazon. Takie są przynajmniej założenia szefa największej, światowej platformy zakupowej Jeffa Bezos’a. Taki scenariusz byłby możliwy wyłącznie w większych miastach i rzecz jasna tylko za pomocą bezzałogowców.

Te miały w ramach programu Amazon Prime Air pierwszą paczkę dostarczyć już trzy lata temu. Ale pomysł ciągle ewoluuje, czego z kolei przykładem jest pojawienie się idei opierającej się na stworzeniu „statku-matki”, wielkiego sterowca – Airborne Fulfillment Center, który miałby być dla dostarczających paczki dronów powietrznym magazynem.

Eksperci są zgodni. Stworzenie systemu dostaw głównie na dronach wymaga wielkiego wysiłku. W tym logistycznego. Dlatego przekonują, że na poważnie do tego tematu nie będzie można podejść wcześniej niż w 2025 r.

Śledzenie chorób zakaźnych

Okazuje się, że drony mogą nas również skutecznie bronić przed chorobami zakaźnymi. Do takich wniosków doszli studenci London School of Hygiene and Tropical Medicine. Postanowili za pomocą bezzałogowców śledzić ruchy makaków w prowincji Palawan na Filipinach – regionie, gdzie malaria jest stałym zagrożeniem. Dzięki temu mają lepiej poznać mechanizm rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych i ich przechodzenia od zwierząt na ludzi. 

W podobnym kierunku poszedł Microsoft, który stworzył „inteligentne” pułapki na gatunek komara zdolny do przenoszenia wirusa Zika i kilku innych chorób. Urządzenie wykorzystuje podczerwień, czujniki i stosowny algorytm. Strumień światła zmienia się po przeleceniu owada – co pozwala na odróżnienie gatunku. 

Pułapka działa jak biolog, który podczas prac terenowych na bieżąco dokonuje wyboru, jaki gatunek owada chce złapać – tłumaczy Ethan Jackson, główny badacz z Microsoftu.

Drony zbierają też śluz wielorybów

Chociaż słysząc słowo „dron”, najczęściej myślimy latających bezzałogowcach, to warto wiedzieć, że jednostki tego typu przemierzają też morskie głębiny. Przykład daje chociażby organizacja Ocean Alliance, która dzięki dronom morskie SnotBot może pobierać próbki śluzu wielorybów do naukowej analizy. To pionierski sposób studiowania i poznawania życia tych ssaków. Nieinwazyjnie, bez uszkadzania lub przeszkadzania im. 

Dr. Roger Payne, założyciel Ocean Alliance, przekonuje, że zdrowie ekosystemów oceanicznych jest bezpośrednio związane ze zdrowiem wielorybów. Jeśli nadal będziemy tracić wieloryby, wyniki będą katastrofalne. W jej uniknięciu mają nam pomóc właśnie m.in. drony morskie. 

Rynek nieruchomości z powietrza też jakby łatwiejszy

Na pierwszy rzut oka drony tak pasują do rynku nieruchomości, jak pięść do nosa. Ale okazuje się, że tylko z pozoru. DroneBase oferuje rozwiązania fotograficzne na żądanie dla wielu różnych branż, w tym nieruchomości mieszkalnych i komercyjnych. Na zdjęciach wykonanych przez drony ponoć wszystko lepiej widać i o ostateczną decyzję nieco prościej. 

Z kolei Zaw Studios wykorzystuje drony do robienia 360-stopniowych zdjęć i filmów wideo we wnętrzach dużych domów. Gotowy produkt daje potencjalnym nabywcom perspektywę, która powiela fizyczny spacer.

Jak dziennikarskie news, to tylko z drona

Efekty pracy bezzałogowców coraz częściej możemy też podziwiać w trakcie serwisów informacyjnych. Prym tu wiedzie CNN ze swoim programem dronów CNN Air. W tym celu drony przeprowadzają setki misji na terenie 20 krajów. Zdobyty tą drogą materiał telewizyjny wykorzystywany jest w raporcie głównym CNN. Tworzona jest też inicjatywa Great Big Story (poświęcona tworzeniu mikrofilmów dokumentalnych i filmów krótkometrażowych) oraz inne projekty dla Turnera i Time Warnera.

CNN ciągle chce udoskonalać swój produkt. Stacja pracuje nad wykorzystaniem danych zebranych przez flotę bezzałogowców w celu stworzenia cyfrowych modeli obszarów, nad którymi przelatują drony. W planach dołączenie do latających robotów kamer wykrywających ciepło ciała – tak, żeby móc zlokalizować ludzi za pomocą obrazowania termicznego. I wykorzystywanie techniki wirtualnej rzeczywistości.

Jedna akcja dronów zatrzęsła rynkiem paliw

Rzeczywiście, przykładów na właściwe wykorzystanie dronów nie brakuje. Ale na niewłaściwe – niestety też nie trzeba specjalnie szukać. Ostatni incydent z bezzałogowcami w tle może mieć przykre konsekwencje dla wszystkich. Podpalenie dwóch ośrodków wydobywczych w Arabii Saudyjskiej ogranicza liczbę baryłek na świecie i wpływa na ich tym samym coraz wyższą cenę. Wszystko za sprawką dronów. Po upływie paru dni ciągle nie ma pewności, przez kogo były kierowane. Pewne za to już jest to, że dronami można wpływać na światowe rynki i gospodarkę.

Drony mają mieć też kiepską historię misji np. w Somalii, gdzie od 2017 r. bezzałogowce miały się przyczynić do śmierci nawet 14 osób. Tylko w ubiegłym roku drony miały uczestniczyć w 47 nalotach. W pierwszych trzech miesiącach 2019 r. było ich ok. 25.

Bezzałogowiec w walce z człowiekiem

Możliwości dronów doceniają w końcu też ci, którzy chcą zaistnieć ze swoim przekazem w światowym strumieniu informacji. Bo jak coś robić – to najlepiej z przytupem, którego trudno odmówić bezzałogowcom. Takim tropem myślenia najwidoczniej ponad rok temu poszedł wenezuelski prezydent Nicolás Maduro.

Ten, wygłaszając przemówienie na publicznej imprezie w Caracas, miał być zaatakowany przez dwa drony uzbrojone w materiały wybuchowe. Jeden z nich podobno eksplodował w powietrzu, a drugi rozbił się o pobliski budynek. 

Uziemienie 1000 lotów i pokrzyżowanie planów podróżnych nawet 150 tys. osób – taki jest z kolei bilans działania dronów w grudniu zeszłego roku na brytyjskim lotnisku Gatwick w Sussex. Paraliż trwał przez 33 godziny. 

Ostatnio na przeprowadzenie podobnej akcji, aby „podkreślić niezgodność rozbudowy lotniska Heathrow z prawnie wiążącym zobowiązaniem rządu do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych do zera netto do 2050 r.”, zdecydowała się organizacja Heathrow Pause. Sześć tygodni wcześniej uprzedzili podróżnych o swoich planach i związanych z nimi dla nich konsekwencjami. Przed wyznaczonym terminem policja przeprowadziła serię aresztowań.