Czy to już zimna wojna? Chiński gigant olał amerykańską giełdę, IPO przeprowadzi u siebie

To mógł być kolejny hit, gigantyczny debiut giełdowy na miarę Ubera. Jednak nic z tego. Chiński potentat na rynku przewozów osób Didi Chuxing skłania się ku parkietowi w Hongkongu. Klimat dla firm z Państwa Środka robi się w USA coraz mniej ciekawy.

Fot: Nicola/Flickr (CC BY 2.0)

Huawei, ZTE, Tencent, czy wreszcie właściciel TikToka firma ByteDance – to tylko kilku chińskich gigantów, którzy znaleźli się na celowniku Donalda Trumpa. Amerykanie walczą dzisiaj z konkurencją ze wschodu wszystkimi możliwymi środkami. W repertuarze są ograniczenia w prowadzeniu działalności, a nawet groźby wykluczenia z rynku.

Posucha na Nasdaq

W takich warunkach do debiutu na nowojorskiej giełdzie Nasdaq miał przygotowywać się Didi Chuxing. Spółka wygryzła swego czasu Ubera z Państwa Środka. Amerykanie do dzisiaj mają w niej zresztą ponad 17 proc. udziałów. Szefowie Didi twierdzą, że ich firma zaczęła niedawno przynosić zyski ze swojej podstawowej działalności. Jak duże? Tego już zdradzić nie chcieli. Nie podali również ogólne kondycji firmy, która pracuje przecież m.in. nad rozwojem autonomicznych samochodów, co z pewnością pochłania niemałe środki.

Chiński Uber wyceniany jest dzisiaj na 60 mld dol. Żeby pokazać skalę ewentualnego IPO, przyjrzyjmy się, jakie spółki debiutowały na Nasdaq w drugiej połowie 2020 r. Na liście mamy takie podmioty jak Rackspace (3,5 mld dol. kapitalizacji),  Acutus Medical (720 mln dol.), czy Bigcommerce Holdings (6 mld dol.). Poza biotechnologicznym Vertexem, które wartość szacuje się na ponad 56 mld dol., nie pojawiła się ani jedna znacząca firma.

Didi wybierze Hongkong?

Didi również takową nie będzie. Reuters ustalił, że Chińczycy po pierwsze debiut planują na początku 2021 r, po drugie – skłaniają się ku giełdzie w Hongkongu. Źródła serwisu twierdzą, że Didi zdecydował się wziąć pod uwagę to miasto-państwo ze względu na  pogarszające się relacje na linii USA-Chiny. Co za tym idzie, Chińczycy musieliby się liczyć w Nowym Jorku z zaostrzonymi kontrolami i rygorystycznymi wymaganiami audytowymi.

Przed wyborem Nasdaq ma także zniechęcać szefów Didi fiasko debiutów Ubera i Lyfta. Ta druga firm jest dzisiaj warta dwie trzecie mniej niż w momencie wejścia na parkiet. Nie zmienia to jednak faktu, że Didi świadomie rezygnuje z dostępu do głębokich kieszeni nowojorskich inwestorów. A to po raz kolejny pokazuje, że konflikt między USA a Chinami dawno wyszedł poza stroszenie piórek.