Taki paradoks. Słynna dekarbonizacja to hekatomba dla lasów. Puszcza Białowieska przestałaby istnieć w ciągu roku

Jeden z pomysłów na ochronę klimatu jest taki: biomasa zamiast węgla w elektrowniach. I już będzie po problemie. Ale zdaniem naukowców takie postawienie sprawy może ziemskiemu środowisku zrobić więcej szkody niż pożytku.

Wyniki badań nie pozostawiają wątpliwości: w 2019 r. emisja dwutlenku węgla, pochodząca z paliw kopalnianych, osiągnęła na świecie rekordowy poziom. I – patrząc na fiasko Szczytu Klimatycznego ONZ COP25 w Madrycie nic absolutnie nie daje nadziei, żeby wierzyć, że nagle ten trend się odwróci i do ziemskiej atmosfery będziemy doprowadzać coraz mniej CO2 i innych gazów, które coraz skuteczniej tworzą na naszej planecie efekt szklarni. 

Chcąc chronić klimat wielu ekspertów koncentruje się na rozwiązaniach zmierzających do zmniejszenia emisji CO2. Chociaż w tym kontekście coraz częściej wspomina się także o metanie – by również włączyć go do europejskiego systemu handlu uprawnieniami emisji ETS. Naukowcy zwracają przy okazji uwagę, że niektóre pomysły na redukcję emisji dwutlenku węgla mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. 

Biomasa zamiast węgla? To murowany kryzys klimatyczny

Ponieważ elektrownie węglowego znalazły się na celowniku instytucji finansowych, to zaczęto się zastanawiać, jak można je przekształcić, by dalej były efektywnymi źródłami energii, a przy okazji nie dokładały się do coraz niebezpieczniejszych zmian klimatu. I tak pojawił się pomysł, by w tego typu elektrowniach nie spalać już węgla, a palety drzewne i biomasę.

Takie plany związane są chociażby z największą, brytyjską elektrownią węglową, której moc wynosi 3,96 GW, zlokalizowaną w miejscowości Drax, w North Yorkshire. Tam biomasę zaczęto już spalać kilka lat temu. Elektrownia, odpowiadająca za produkcje ok. 7 proc. brytyjskiego miksu energetycznego, by całkowicie zrezygnować z węgla – musiałaby biomasę sprowadzać z Ameryki Północnej lub Południowej. Komisja Europejska nawet sypnęła euro żeby jeden z tamtejszych bloków energetycznych przekształcić na spalanie biomasy.

Teraz okazuje się, że sporo przeszkodą w tych planach może okazać się klimat. Zajmujący się tą tematyką think-tank Sandbag stwierdza, że mocno dotowane plany redukcji emisji dwutlenku węgla doprowadzą do „zdumiewającej ilości wycinki drzew, potencjalnie szybciej niszcząc lasy, niż te są w stanie odrosnąć”.

Tyle palet, co cała światowa produkcja

Eksperci wyliczyli, że 10 największych w Europie projektów przetwarzania biomasy będzie wymagało rocznie 36 mln ton palet drzewnych. To odpowiada całej światowej produkcji. Żeby takie rozwiązanie było możliwe, co roku trzeba byłoby wycinać lasy o powierzchni 2700 km kw. – to mniej więcej połowa niemieckiego Schwarzwaldu i blisko cała powierzchnia Puszczy Białowieskiej (ponad 3000 km kw.). Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden koszt, a to za sprawą coraz większego importu składowych biomasy z USA i Kanady.

Transport drewna z drugiej strony Atlantyku wiąże się z ogromnymi dodatkowymi kosztami środowiskowymi

– wskazuje Charles Moore, autor raportu.

Tego węgla już nie da się wchłonąć

O zastąpieniu biomasą węgla coraz głośniej mówi się w Finlandii, Niemczech i Holandii. Te plany, zdaniem naukowców, wiąże się jednak z emisją CO2 do atmosfery rzędu 67 mln ton. Co istotne: taka masa dwutlenku węgla będzie miała znacznie gorsze możliwości wchłonięcia – bo też przygotowanych na to drzew będzie wszak w konsekewncji większej wycinki mniej. Dlatego eksperci uważają, że transformacja energetyczna powinna podążać mimo wszystko innym tropem.

Zdaniem Alexa Masona z biura WWF w UE, biomasa tak po prawdzie to nic innego, jak tykająca nad naszymi głowami bomba. Spalanie zaś lasów jest dokładnie odwrotnością działań, które powinniśmy dzisiaj podjąć.

Jak wskazało w zeszłym roku 800 naukowców, przekształcanie elektrowni węglowych w elektrownie wykorzystujące biomasę spowoduje wzrost emisji przez dziesięciolecia, jeśli nie stulecia. To nowe sprawozdanie jest jeszcze większym dowodem na to, że UE musi wykorzystać nowy zielony ład UE, aby ustalić unijne przepisy dotyczące bioenergii

– przekonuje Alex Mason.

Z kolei prof. Michael Norton, dyrektor w Europejskim Komitecie Doradców Naukowych Akademii Europejskich, uważa, że usuwanie lasów na dużą skalę w celu zaspokojenia popytu na biomasę już teraz grozi przekroczeniem celów Porozumienia Paryskiego.