Dekada Tesli na giełdzie. Elon Musk przebił i Amazona, i Apple

Tesla zadebiutowała na giełdzie 10 lat temu. Inwestor, który wtedy zdecydował się na zakup udziałów, dzisiaj jest bogatszy o niemal 1000 dolarów na każdej akcji. Takiego wzrostu nie udało się odnotować nawet takim giełdowym tuzom jak Apple czy Amazon.

fot: OnInnovation/flickr.com/CC BY-ND 2.0

29 czerwca 2010 r. CEO Tesli Elon Musk nacisnął dzwonek oznaczający rozpoczęcie notowań na nowojorskiej giełdzie Nasdaq. Cena wyjściowa? 17 dolarów za akcję. Wabikiem dla inwestorów miał być Roadster wystawiony na Times Square. Gapie musieli przyglądać się autu z zainteresowaniem. Elektryk wart był ok. 100 tys. dolarów, co plasowało go daleko poza zasięgiem finansowym przeciętnego Amerykanina.

Elon Musk miał jednak plan, jak szybko błyskawicznie zmienić ten stan rzeczy. Miesiąc przed pojawieniem się na parkiecie, Tesla kupiła fabrykę należącą do Toyoty i General Motors w kalifornijskim Fremont. Samochody elektryczne miały stać się dobrem powszechnym, produkowanym na masową skalę.

Bizblog.pl poleca

Musk przebił Bezosa

Dekadę późnej samochody Tesli można kupić za niespełna połowę tej kwoty. Roadstery zniknęły ze sprzedaży, ale w ich miejsce pojawiły się cztery inne modele. Spółka zdobyła sobie status kultowej, a jej popularność wyszła znacznie poza granice zainteresowania motoryzacją. Efekt? Jedna akcja Tesli kosztuje dzisiaj 1009 dol., co oznacza, że jej wartość poszła w górę o ponad 4100 proc.

A to rezultat, którego nie udało się powtórzyć żadnej dużej technologicznej spółce. Apple, który dekadę temu był już poważną spółką nie dał rady urosnąć „nawet” tysiąckrotnie. Do poziomu 3 tys. proc. nie doszły też tak dynamicznie rosnące firmy jak Netflix i Amazon, nie mówiąc już o potentatach rynku motoryzacyjnego, których wartość od lat stoi na tym samym poziomie.

Część komentatorów twierdzi, że wycena Tesli jest dziełem spekulantów, ale to duże uproszczenie. Fakt, George Soros zarobił niedawno dziesiątki milionów dolarów na sprzedaży akcji zamiennych na obligacje, a firma analityczna S3 Partners szacuje, że co piąta akcja znajdująca się w wolnym obrocie należy do „hort-sellera, ale wyobraźnię inwestujących rozgrzewają dzisiaj także obietnice, które rozpościera przed nimi Musk.

Plany Tesli

Już 15 września Tesla ma zaprezentować światu nowe akumulatory, dzięki którym jej auta znajdą się w „nowej erze technologicznej”. Branżowe media twierdzą, że przełom może polegać na obniżeniu kosztów produkcji, dzięki czemu ceny elektryków zaczną być konkurencyjne w stosunku do samochodów napędzanych silnikami spalinowymi.

Duże nadzieje inwestorzy wiążą także z uruchomieniem fabryki w Chinach. Docelowo ma ona produkować do pół miliona samochodów rocznie. A to oznacza, że przepastny rynek Państwa Środka stanąłby przed spółką otworem.