Masz szlaban na Instagrama! Ojciec najbardziej hejtowanej influencerki w Stanach chce storpedować karierę córki

Który kochający rodzic nie chce, aby jego dziecko odnosiło sukcesy i zarabiało dobre pieniądze? Otóż jest taki jeden, rozpisują się o nim media na całym świecie. To ojciec Danielle Cohn, małoletniej instagramerki z Kalifornii.

Dani 🖤 z Florydy

Nastolatka może pochwalić się liczbą blisko 3,8 mln obserwujących na Instagramie, 1,4 mln subskrybentów na YouTubie oraz 13 mln fanów na TikTocu. Współpracuje z wieloma różnymi firmami, w tym z Fashion Nova. Zarobiła już 2,5 mln dol. i dwa lata temu wraz z rodziną przeprowadziła się z Orlando na Florydzie do Kalifornii. Jej matka rzuciła nawet pracę, by poświęcić się zarządzaniu błyskotliwą karierą córki. W przeciwieństwie do rodzicielki ojciec Danielle jak lew walczy, by córka zakończyła działalność w sieci.

View this post on Instagram

Happiness is the best makeup💕 @fashionnova

A post shared by DANI🖤 (@daniellecohn) on

Jedno ze zdjęć Danielle Cohn

Danielle Cohn ma dopiero 13 lat

Dustin Cohn zdementował domniemany wiek córki i oświadczył, że Danielle ma 13 lat, a nie 15. Dodatkowo mężczyzna podkreślił, że jest niezwykle mądra i ma ogromny potencjał, który mogłaby wykorzystać w inny sposób niż pokazując swoje półnagie zdjęcia w sieci. Oskarżył przy okazji firmy współpracujące z dziewczyną o perfidne wykorzystywanie jej wyzywających zdjęć.

Dustin Cohn zapewnia, że od początku przygody córki z mediami społecznościowymi nie popierał tego, w jakim kierunku zmierzały publikowane przez nią treści.

Warto wspomnieć, że kontrowersje dookoła Danielle sprawiają, że uważa się ją za jedną z najbardziej hejtowanych osób w internecie. Krytyka pod jej adresem zaostrzyła się, gdy zaczęła spotykać się z 18-letnim Sebastianem Topete. Matka stwierdziła, że para nie robi nic niewłaściwego, jedynie wzajemnie wspiera się i rozwija swoje kariery.

Danielle i Sebastian

Raz w internecie, zawsze w internecie. Kiedy skończy 18 lat, może już nie być w stanie robić takich promocji. Być może będzie musiała znaleźć normalną pracę jak wszyscy inni. Tymczasem jej zdjęcia pojawią się za każdym razem, gdy potencjalny pracodawca wpisze jej imię i nazwisko w wyszukiwarkę – tłumaczy Rohan Midha, współzałożyciel agencji PMYB, zajmującej się wyceną influencerów.

Dziewczyna nie przejmuje się krytyką i twierdzi, że bierze się ona z ludzkiej zazdrości.

Na Instagramie Danielle odniosła się także do słów ojca, podkreślając, że nie jest do niczego zmuszana, a to, co robi daje jej szczęście. Nie chce też by ojciec wtrącał się do jej życia.

Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, jaka jestem naprawdę. Nie pozwalam, by obcy odebrali mi radość z tego, co robię. Wiem, że wyładowują złość na mnie, bo im się coś nie udaje – skwitowała.

W podobnym tonie wypowiada się też matka influencerki.

Nie każdemu muszą się podobać jej zdjęcia, ale to Danielle ma na koncie grube miliony – zauważyła w wywiadzie dla BBC Jen Cohn.