Polski rząd wprowadzi przywileje dla zaszczepionych? Druga opcja to igranie z ogniem

Czwarta fala pandemii zacznie się w połowie sierpnia – powtarzają zgodnie osoby odpowiedzialne za kontrolę sytuacji epidemicznej w Polsce. W innych krajach liczba zakażonych już rośnie, a z ich pierwszych działań możemy wyróżnić dwa modele. Na który z nich zdecyduje się premier Morawiecki? (fot: Krystian Maj/KPRM)

Połowa wakacji, piękne, choć nieco nazbyt prażące słońce, urlopy, pełne plaże, tanie bilety lotnicze – Polacy w lipcu mają mnóstwo powodów, by nie zastanawiać się nad ryzykiem powrotu epidemii koronawirusa. Gdzieś w zaciszu rządowych gabinetów trwa już jednak opracowywanie planów na jesień. Bo co do tego, że wariant delta przyniesie nam kolejny gwałtowny skok liczby zakażonych nikt nie ma chyba wątpliwości.

Pierwsze ostrzeżenie przed powrotem Covid-19 dał na początku tygodnia Adam Niedzielski. Minister zdrowia zauważył, że poniedziałek to „pierwszy dzień po apogeum III fali kiedy linia trendu dot. nowych zakażeń (7-dniowa średnia ruchoma) przestała maleć”.

Czyli mamy sygnał do wzrostu. Niedzielski jakby wcześniej przeczuwając, że dobra passa w końcu się skończy nazywał szczepienie się „aktem patriotyzmu” i alarmował, że Polacy nie dość, że przestali się zapisywać, to jeszcze rezygnują z terminów, które wcześniej sobie zaklepali.

Od końca stycznia do maja 8 tys. osób nie zgłosiło się do przyjęcia drugiej dawki, a od 1 czerwca do 6 lipca już 44 tys.

– pisał szef resortu zdrowia

Zaszczepiony? To masz, bierz samochód

Rzecznik rządu Piotr Muller wybrał inną drogę. Straszy, że na jesieni za obecnie darmowe kłucie zapłacimy nawet kilkaset złotych. Na Polakach kij nie robi jednak wrażenia. Tak samo jak marchewka w postaci Loterii Narodowego Programu Szczepień, do której zgłosiło się tylko 14 proc. uprawnionych.

Bizblog.pl poleca

Samochody i hulajnogi prawdopodobnie nie przekonały nas do masowego pojawiania się w punktach szczepień. No, ale gdyby premier zapoznał się wcześnie z wynikami sondażu Polskiego Instytutu ekonomicznego wcale by go to nie zdziwiło.

źr: PIE

Przekonanych do szczepień przeciwko COVID-19 w niemal równym stopniu motywują czynniki zdrowotne (93 proc. uznaje, że trzeba zaszczepić się dla swojego zdrowia), zmęczenie pandemią (91 proc. twierdzi, że należy się zaszczepić, aby wróciła normalność) oraz przekonanie, że to kwestia odpowiedzialności za innych (89 proc.)

– pisze PIE

Czynnika finansowego brak. Tymczasem tempo szczepień spada. Wygląda na to, że ci którzy chcieli uzyskać odporność na wirusa, już to zrobili. Dwie dawki (albo jedną w przypadku Johnson&Johnson) przyjęło ponad 50 proc osób, które mogły zarejestrować się na szczepienia. W ostatnim tygodniu zaszczepionych dwiema dawkami przybywało w tempie 200 tys. osób dziennie (dane pokazują ogólną liczbę zaszczepionych w milionach)

  • 15,277
  • 15,181 (tu dwa dni, przez weekend)
  • 14,938
  • 14,727
  • 14,511
  • 14,218
  • 14,004

Z badania Centrum Badawczo-Rozwojowego BioStat wiemy, że co czwarty Polak na szczepienie w ogóle się nie wybiera. I mamy problem, bo to miliony osób, które mówią ministrowi Niedzielskiemu twarde „nie”.

Nie przekona się ich karami, nagrodami. Nie wystraszy lockdownem ani chorobą najbliższych.

Wydaje się, że nie ma to znaczenia. W końcu przy wyszczepieniu trzech czwartych społeczeństwa powinniśmy uzyskać odporność zbiorową. Tyle, że to nie jest takie proste, bo…

Wariant delta szaleje po Europie

I nie tylko. Według WHO jest już w 100 krajach na świecie. Przypadki zakażeń notuje się także nad Wisłą. Zgadnijcie u kogo. A właściwie u kogo nie?

Na 166 osób zakażonych wariantami Beta, Delta i Gamma jedynie 3 z nich to osoby w pełni zaszczepione

– pisze Ministerstwo Zdrowia.

Niezaszczepieni kładą podatny grunt pod rozwój nowych mutacji. Nowe warianty będą ich kładły pokotem. Delta ma być zdecydowanie bardziej zaraźliwa od dotychczasowych odmian. Co gorsza, jej najnowsza wariacja – Delta Plus wykazuje zdaniem naukowców duże podobieństwo do bliskowschodniego zespołu niewydolności oddechowej (MERS-CoV). A dlaczego to źle? Ano dlatego, że jego śmiertelność to 30-40 proc.

Scenariusze dla premiera Morawieckiego

Na razie zostawmy jednak gdybanie na temat przyszłości i skupmy się na konkretach. Rząd został z bezużytecznymi dawkami. Dziennik Gazeta Prawna pisze, że część z nich właśnie pakujemy i wysyłamy na Ukrainę i do Gruzji. Do końca roku mamy sprzedać nawet kilkadziesiąt milionów sztuk.

Wygląda to tak, jakbyśmy pogodzili się częściowo z tym, że niektórych naszych rodaków po prostu nie da się przekonać do dwukrotnego ukłucia w ramię. Optymalny scenariusz zatem odpada. Co nam pozostaje? Za granicą politycy przyjmują zasadniczo jedno z dwóch rozwiązań:

  • Eee tam, najgorsze za nami.

Wielu z nas nabyło odporność, koronawirus nie jest już tak groźny jak na początku. Poza tym społeczeństwo jest psychicznie zdemolowane przez ciągłe lockdowny i nie wiadomo, czy wytrzyma kolejne zaostrzanie ograniczeń. O gospodarce nawet nie wspominając.

W kontrolowanym przez singapurski rząd „The Straits Times” pisze się o tym tak:

„Wirus będzie mutował zupełnie jak grypa, na którą co roku choruje wielu z nas. Znaczna większość wygrywa z nią bez najmniejszego uszczerbku na zdrowiu. Niektórzy, zwłaszcza starsi lub z chorobami towarzyszącymi, mogą jednak zachorować bardzo poważnie, a nawet umrzeć”

Po prostu. Karol Kopańko w swoim tekście dla Spider’s Web+ wylicza, że po bardzo restrykcyjnej polityce antycovidowej Singapur otwiera teraz wydarzenia sportowe i artystyczne z publicznością oraz podróże. Na początku lipca zaszczepionych było tylko 40 proc. mieszkańców.

„Enough” powiedzieli też Brytyjczycy. Choć rząd szacuje, że w wakacje liczba zakażeń może skoczyć do 100 tys. dziennie, zadecydowano o zniesieniu praktycznie wszystkich obostrzeń do 19 lipca.

Nigdy nie będzie idealnego czasu na podjęcie takiego kroku, bo nie potrafimy wyeliminować tego wirusa. Czy nam się to podoba, czy nie, koronawirus nie minie

– tłumaczył brytyjski minister zdrowia Sajid Javid.

Organizatorzy różnych wydarzeń będą tylko „zachęcani” do testowania klientów lub wprowadzania wymogów okazywania certyfikatów szczepień.

  • Szczepić się, ale już

Nie wszyscy podchodzą jednak do tematu taki liberalnie. Prezydent Francji Emmanuel Macron grzmi, że „szczepienia to nie tylko kwestia indywidualnej odpowiedzialności, ale i sprawa dotycząca wolności wszystkich”. Apel skierowany jest do prawie 2 na 3 Francuzów, bo właśnie tylu nie przyjęło dwóch dawek.

Na słowach się nie kończy. Gdy Macron pogroził, że od sierpnia jego niezaszczepieni rodacy mogą zapomnieć o chadzaniu do restauracji, wizytach w kinach, galeriach handlowych i przemieszczaniu się TGV, wybuchła lekka panika. Następnego dnia na wizytę u lekarza zapisało się ponad 926 tys. osób. Dla lekarzy i pracowników placówek opiekuńczych szczepienia będą obowiązkowe.

Całkowitego lockdownu Macron nie planuje. Choć patrząc na ograniczenia, jakie dotkną niezaszczepionych, w ich wypadku o pewnym mini-lockdownie możemy chyba mówić.

Morawiecki przed trudnym wyborem

Jestem ciekaw, którą drogą pójdzie Polska. Czasu na decyzję jest coraz mniej, a Krzysztof Saczka, Główny Inspektor Sanitarny, jest w tej sprawie bardzo enigmatyczny. W trakcie jednej konferencji prasowej udało mu się pogodzić ze sobą zdania:

Jak najdalszy jestem od tego, abyśmy dzielili społeczeństwo. Każdy jest wolnym obywatelem i podejmuje określone decyzje

i:

Może dojść do takiej sytuacji, że w Polsce też pewnego rodzaju zasady będą wdrożone właśnie w takim kontekście, aby osoby, które są zaszczepione nie były narażane na ryzyko przez osoby, które nie są zaszczepione 

Bądź tu mądry i pisz wiersze. Pewne jest tylko jedno. Tym razem pandemia będzie miała wymiar wyłącznie społeczny, bo gospodarka ucierpi na niej co najwyżej w sposób symboliczny.