Awaria w Czajce to pole do popisu dla tej polskiej firmy. Usunęła ze ścieków 90 proc. bakterii

Awaria w warszawskiej oczyszczalni Czajka z jednej strony była i wciąż jest dużym wyzwaniem dla władz Warszawy. Z drugiej stanowi niezły pretekst do napisania kilku słów o innowacyjnej polskiej technologii, która posłużyła do minimalizowania skutków katastrofy.

Fot. Wofil

Informacja o awarii oczyszczalni została podana w środę. Już kilka godzin później na miejscu zdarzenia pojawiły się urządzenia polskiej firmy Wofil. Dlaczego akurat jej? Bo Wofilowi udało się stworzyć rozwiązanie, które jest unikalne na skalę światową.

Bizblog.pl poleca:

Polska firma przywiozła do stolicy urządzenia SPID (Mobilny System Płukania i Dezynfekcji Ozonem), które wytwarzają roztwór odgazowanej wody wysokoozonowanej.

Ozon w bezpieczny dla środowiska sposób niszczy bakterie, wnika w ich organizmy, zabijając je.  Po procesie rozkłada się do postaci czystego tlenu, który wspomaga proces samooczyszczania się Wisły – tłumaczy Bizblog.pl dr inż. Robert Muszański, właściciel firmy Wofil.

Efekty ozonowania ścieków

Polska firma chwali się, że dzięki jej interwencji udało się usunąć 90 proc. bakterii ze ścieków wpuszczanych do Wisły, a dodatkowo zawartość tlenu zwiększyła się o 300 procent.

Naszą ogromną przewagą w tym działaniu jest fakt, że ozon nie dość, że jest bezpieczny dla środowiska, to jeszcze 50 razy silniejszy i 3000 razy szybszy niż chlor tradycyjnie wykorzystywany do dezynfekcji – dodaje Muszański.

Wofil jest znany w branży nie od dzisiaj – jego historia liczy 20 lat. O rewolucji, jakiej dokonuje, już niemal dekadę temu pisała „Polityka„, nazywając Muszańskiego „królem ozonu”. Kryniczanie nauczyli się uzdatniać wodę do picia bez użycia chemii, za pomocą wody i prądu.

Innowacja od Wofilu

Poza branżą wodociągową i ściekową technologia  firmy Wofil stosowana jest w branżach: spożywczej, basenowej i chemicznej . Dążąc do ciągłego rozwoju, stale prowadzi prace badawcze związane z zastosowaniem i skutecznością technologii – to całość informacji, jakie można wydobyć od firmy Muszańskiego na temat jej kontrahentów.

Szerszej publiczności jest jednak nieznany, być może ze względu na dość specyficzną niszę, w której się obraca. W warszawskim kolektorze pracują dzisiaj urządzenia wypożyczone z wodociągów w Jaworznie, Zabrzu, Gliwicach, Opocznie i Tczewie. To tylko część miast, które na co dzień korzystają z systemu ozonowania Wofilu. Na czym polega jego wyjątkowość?  

Firma podkreśla, że standardowe systemy ozonowania mają bardzo duże rozmiary, są ciężkie i trudne do przeniesienia z miejsca na miejsce. W przypadku stolicy interwencja nie byłaby więc możliwa do przeprowadzenia ot tak, z dnia na dzień.

Nasz system jest mobilny, wymaga jedynie niedużej powierzchni montażowej i działa bez przygotowywania dodatkowej infrastruktury. Mimo to gwarantuje potężną siłę rażenia zabijającą bakterie i wirusy – opowiada Muszański.

Awaria jest więc świetnym momentem, by wszem wobec pochwalić się polską technologią. Szkoda tylko, że rząd, zamiast ją promować, zajmuje się straszeniem warszawiaków katastrofą ekologiczną, co wytknęła w swoim tekście Joanna Solska z „Polityki”.

A przecież nie jest tak, że politycy z obozu rządzącego o Wofilu do tej pory nie słyszeli. Wręcz przeciwnie – polska firma została nawet wyróżniona.

Technologia atestowana jest przez Państwowy Zakład Higieny. Ponadto, po raz kolejny jesteśmy Laureatami programu GreenEvo – Akcelerator Zielonych Technologii organizowanego przez Ministerstwo Środowiska – przyznaje Wofil.