Zakupy online dostały przyspieszenia. Coraz więcej Polaków kupuje w sieci i otwiera sklepy internetowe

Zakupy w internecie dawno stały się ulubionym zajęciem milionów Polaków, którzy chcą kupować łatwiej, wygodniej, taniej i mając nieograniczony wybór. Rynek e-commerce w ostatnich latach rozwijał się bardzo szybko, ale prawdziwa eksplozja popularności tej formy zakupów nastąpiła w czasie zamrożenia gospodarki z powodu epidemii koronawirusa. To wszystko sprawia, że coraz więcej przedsiębiorczych Polaków chce załapać się na tę koniunkturę i rozkręcić własny biznes w internecie.

Fot. Preis_King z Pixabay

Zamknięte sklepy i centra handlowe, konieczność przebywania w domu, a do tego uciążliwość środków ochrony przed koronawirusem. Powodów, by w czasie lockdownu nie robić zakupów w tradycyjny sposób, było aż nadto. Zakupy internetowe cały czas odbywały się normalnie i do rzeszy stałych klientów e-sklepów dołączyli ci, którzy dotąd w sieci kupowali sporadycznie albo wcale.

Argumentów za kupowaniem w internecie oczywiście nie brakowało, zanim koronawirus wywrócił do góry nogami nasze życie osobiste i gospodarcze. Wszystkie badania rynku e-commerce pokazywały bardzo szybki wzrost tej branży i rosnące wydatki Polaków w sieci.

Co i jak Polacy kupują w internecie?

Badanie „Omni-commerce. Kupuję wygodnie 2019” przeprowadzonego na zlecenie Izby Gospodarki Elektronicznej (IGE) pokazało, że już w zeszłym roku w sieci kupowało aż 57 proc. polskich internautów, podczas gdy rok wcześniej było to 52 proc. Najczęściej robiliśmy zakupy w indywidualnych sklepach internetowych, a kolejnym najpopularniejszym miejscem zakupów były platformy zakupowe skupiające wielu sprzedawców. Kupowaliśmy głównie ubrania, elektronikę i wyposażenie domu.

Zaglądamy do raportu „Omni-commerce. Kupuję wygodnie 2020”, który ukazał się w drugiej połowie czerwca, po trzymiesięcznym okresie zamrożenia gospodarki. Okazuje się, że do zakupów w internecie przyznaje się już 72 proc. badanych internautów, czyli aż o 15 pkt proc. więcej niż rok wcześniej. Wystarczył rok, a zwłaszcza drugi kwartał tego roku, by do e-commerce przekonała się pokaźna grupa Polaków.

Co istotne, nie tylko zwiększyła się ogólna popularność zakupów w sieci, ale także zaczęliśmy kupować przez internet produkty, które wcześniej niemal wyłącznie nabywaliśmy w tradycyjnych sklepach. Tak stało się z artykułami spożywczymi, które wcześniej były dość niszową kategorią e-commerce, ale z powodu obostrzeń koronawirusowych stały się jedną z podstawowych kategorii zakupowych w internecie.

Kolejne ciekawe obserwacje przynosi świeżutki raport „E-commerce w Polsce 2020. Gemius dla e-Commerce Polska”, który ukazał się ostatniego dnia czerwca. Badanie przeprowadzone wspólnie przez IGE oraz firmę badawczą Gemius jest o tyle ciekawe, że nie obejmuje jedynie już przekonanych do zakupów w sieci, ale także tych, którzy wciąż wolą tradycyjne, stacjonarne sklepy.

Wciąż zdecydowany prym w zakupach internetowych wiodą polskie sklepy i platformy zakupowe. Kupuje w nich przeszło siedmiu na dziesięciu wszystkich badanych internautów, a na zagraniczne sklepy decyduje się co trzeci. Łącznie robienie zakupów online zadeklarowało 73 proc. badanych internautów, czyli niemal taki sam odsetek jak w ostatnim badaniu Omni-commerce.

Co z pozostałymi 27 proc. internautów?

Dlaczego wciąż nie robią zakupów w internecie i co może sprawić, że się na to zdecydują? Większość takich osób wskazuje na jeden, bardzo istotny powód robienia zakupów w sklepach stacjonarnych – możliwość obejrzenia produktu na własne oczy i wypróbowania go przed zakupem. Kwestia przyzwyczajenia do tradycyjnych zakupów dotyczy głównie osób po pięćdziesiątce.

Bizblog.pl poleca

Jest jednak coś, co może do zakupów w sieci przyciągnąć tych e-niedowiarków. Jak można się domyślić, chodzi o kwestie finansowe. Osoby, które na razie nie robią zakupów w sieci, przyznają, że mogłyby zmienić zdanie, gdyby zaoferowano im niższe ceny dostawy i produktów, szybszą dostawę, a także bezpieczniejsze formy płatności.

To pokazuje, że branża e-commerce ma tu jeszcze całkiem spore pole do popisu, ale głównie w obszarze… komunikacji. Wiele sklepów i platform zakupowych oferuje darmową dostawę nawet przy stosunkowo niskiej wartości zakupów, a nowoczesne formy płatności elektronicznych, które nie wymagają podawania danych kart płatniczych, są już tak bezpieczne, że nie powinny być przeszkodą w robieniu zakupów w internecie.

Jak dotrzeć z tym przekazem do potencjalnych klientów?

Oto jedno z zadań, jakie stoi przed przedsiębiorcami, którzy chcą spróbować swoich sił w handlu internetowym.

Wejście w ten obszar prowadzenia biznesu świetnie wspiera kampania społeczna mBanku „Cyfrowe rewolucje” – www.mbank.pl/cyfrowerewolucje. Jej celem jest pomoc przedsiębiorcom w rozwinięciu skrzydeł w e-commerce. W ramach tej kampanii uczestnicy otrzymują bezpłatny dostęp do ekspertów i bazy materiałów edukacyjnych (artykuły, webinary, raporty). Mogą także wziąć udział w konkursie, w którym do wygrania jest pakiet usług o wartości 100 tys. zł niezbędnych do otwarcia i prowadzenia e-sklepu. Do udziału w konkursie można zgłosić się do 22 lipca. Łączna wartość nagród wynosi 300 tys. zł (dwie główne i 10 nagród drugiego stopnia).

E-commerce to przyszłość, niezależnie od pandemii. Pandemia stała się tylko okazją do zmiany modelu biznesowego czy nawyków zakupowych, które i tak w końcu musiały się wydarzyć. COVID-19 natomiast przyspieszył ten proces. Obecna sytuacja dobrze pokazuje, że internet to miejsce, gdzie można rozwinąć nawet najbardziej stacjonarny biznes, taki jak na przykład lekcje jogi, o czym można przeczytać na stronie naszych Cyfrowych rewolucji. A przeniesienie się do sieci nie jest wcale trudne. W ciągu dosłownie miesiąca liczba firm działających w wirtualnym świecie wzrosła o kilkadziesiąt procent. Dzięki temu udało nam się niemal dorównać w sferze e-handlu do reszty Europy i pójść krok dalej – w eksport. Dlatego zachęcamy przedsiębiorców by wzięli udział w naszym konkursie i odważyli się zrobić ten pierwszy krok. Sami jesteśmy świetnym przykładem, że biznes w wirtualnym świecie może przynosić realne pieniądze – mówi Piotr Teodorczyk, dyrektor departamentu klienta firmowego w mBanku.