W Baranowie wrze. Mieszkańcy wydali otwartą wojnę sztandarowej megainwestycji rządu

Osoby odpowiedzialne za budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego po raz kolejny zapomniały powiedzieć o podjęciu dość ważnych decyzji. Wygląda to tak, jakby zarząd spółki miał nadzieje, że mieszkańcy Baranowa obudzą się dopiero wtedy, gdy ktoś przyjdzie do nich z nakazem eksmisji, a na ich podwórku pojawią się buldożery. Gmina zatrzęsła się z oburzenia i stanowczo sprzeciwia się budowie.

fot: YouTube/Telewizja Mazowsza Zachodniego

Konflikt między pracownikami CPK a mieszkańcami i władzami Baranowa trwa niemal od momentu ogłoszenia zamiaru budowy lotniska.

Ówczesny wójt Baranowa, Andrzej Kolek, o jego powstaniu dowiedział się tuż przed oficjalną konferencją, bo z wizytą wpadł do niego minister Henryk Kowalczyk. Kolek nie dostał przy tym informacji, gdzie lotnisko ma rzeczywiście powstać. W gminie panowała całkowita dezinformacja. Przedstawiciele CPK, którzy przyjeżdżali na spotkania z mieszkańcami, zostali kilka razy bezlitośnie wybuczani.

Bizblog.pl poleca

Ten scenariusz pełen pretensji skierowanych przed wszystkim wobec twarzy całego przedsięwzięcia, prezesa Mikołaja Wilda, powtarza się do dzisiaj. Osoby odpowiedzialne za budowę polskiego megaportu wciąż ukrywają ważne informacje przed posiadaczami domów w Baranowie. A ci odwdzięczają się coraz większą wściekłością i mało wyrafinowanymi uwagami.

Tajne rozporządzenie

Najnowsza odsłona tego dramatu wygląda następująco. W zaciszu gabinetów Rady Ministrów powstał projekt rozporządzenia, który określa szczegóły zagospodarowania przestrzennego, prawa pierwokupu czy przeprowadzania pomiarów na terenie przyszłego lotniska.

Dokument jak dokument. Bez niego dalsze prace nad Centralnym Portem Komunikacyjnym byłyby pewnie niemożliwe. Problem w tym, że w trakcie pisania projektu, rząd nie pokazał go żadnej z 14 zainteresowanych gmin.

Portal Samorządowy” donosi, że radni nie zostali nawet poinformowani o tym, że zarząd rozpoczął procedurę wykupu gruntów pod inwestycje. Dowiedział się za to o tym w trakcie wywiadu dziennikarz Polskiego Radia.

Wiceminister infrastruktury Marcin Horała zdradził mu, że do spółki zgłosiło się 200 osób. Samorządowcy dyplomatycznie, acz stanowczo dają do zrozumienia, że chcieliby wiedzieć, na czym stoją.

Działania w tej sprawie są prowadzone w naszej ocenie bez dostatecznego i wyczerpującego informowania osób nią zainteresowanych oraz z wyłączeniem prowadzenia realnych konsultacji społecznych

– pisze Rada Gminy

Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego twierdzi, że radni żyliby w błogiej nieświadomości, gdyby nie cynk ze strony Związku Gmin Wiejskich RP. KWRiST apeluje teraz, by włączyć gminy do rozmów.

„Nie dla CPK”

Negocjacje mogą być jednak dla strony rządowej drogą przez mękę. Podczas ostatniej, nadzwyczajnej sesji rady gminy Baranów samorządowcy wywiesili transparent „Nie dla CPK”.

Członkowie Rady Społecznej ds. CPK zwracali uwagę, że pracownicy zewnętrznej firmy chodzą wokół gospodarstw mieszkańców i wykonują pomiary, cykają zdjęcia. Wszystko to bez wiedzy i zgody właścicieli.

Od półtora miesiąca na terenie gminy zaczęły się badania środowiskowe. Mieszkańcy są odwiedzani przez osoby, które podają się za ekologów, badają nietoperze i inne stworzenia. Na żądanie mieszkańców, po którymś razie pokazują legitymację, że robią to w imieniu spółki celowej

– opisywał jeden z radnych

Szansa na dialog została zaprzepaszczona. Zarząd CPK po raz kolejny próbował okpić radnych i mieszkańców. I po raz kolejny rozdrapuje niezagojoną ranę.

Baranów traci inwestycje

Wielkim przeciwnikiem projektu jest zresztą pani Agata Trzop-Szczypiorska. Podczas zaprzysiężenia obecna wójt gminy narzekała, że przez zamieszania wokół budowy CPK w regionie zamarły inwestycje.

Trzop-Szczypiorska pokonała w wyborach m.in. kandydata lansowanego przez premiera Morawieckiego. Rząd czując pismo nosem, starał się wsadzić do Baranowa swojego człowieka. Bezskutecznie.

Mieszkańcy dzielą się na tych, którzy obawiają się oszustw przy wywłaszczeniach albo widzą okolice Baranowa jako miejsce niezdatne do normalnego życia. Jest też trzecia grupa, która sądzi, że żadne lotnisko u nich nie powstanie, a cała inwestycja służy tylko napchaniu kieszeni osobom zatrudnionym przy budowie CPK.

Zwolenników można szukać ze świecą. Mikołaj Wild przez fatalną i arogancką komunikację narobił sobie mnóstwo wrogów. A przecież na promocję CPK poszły ostatnio naprawdę potężne pieniądze.