Coś ty narobił, Mark? Fatalna wpadka założyciela Facebooka, konsekwencje będzie ciężko odkręcić

Dziesięć lat temu na amerykańskiej giełdzie pojawiła się nowa gwiazda, robiący zawrotną karierę na świecie przedstawiciel nowej gospodarki: Facebook, największy i nadal szybko rosnący serwis społecznościowy. Dziesięć lat później wszystko wygląda inaczej. (Fot. Anthony Quintano/Flickr.com/CC BY 2.0).

Facebooka już nie ma, bo zmieniła się nazwa spółki. I raczej nic już w niej nie rośnie tak szybko jak koszty. A na pewno nie notowania akcji. Wykres spółki Meta Platforms, bo tak się dziś nazywa dawny Facebook, to obraz jednej z najbardziej spektakularnych katastrof giełdowych tego roku.

W piątek szesnastego września kurs akcji spółki dotarł do poziomu najniższego od kwietnia 2020 r., czyli od początków pandemii. Przez chwilę wynosił mniej niż 145 dolarów. Niecały rok wcześniej, w październiku 2021 r., te same akcje kosztowały ponad 380 dolarów. Dawny Facebook stracił ponad 60 proc. swojej wartości w jedenaście miesięcy. Licząc tylko od początku tego roku spadek notowań wynosi -57 proc. Co się stało?

Facebook wypadł z TOP10, Mark ledwie łapie się do TOP20

Oczywiście ten rok generalnie nie jest dobry dla większości spółek giełdowych, a zwłaszcza dla kalifornijskich gigantów technologicznych notowanych na rynku Nasdaq. Najwyraźniej okazało się, że naprawdę wybujałe wyceny rynkowe tych spółek – z Apple, Amazonem, Google i Teslą na czele – w dość istotnym stopniu są pochodną zerowych stóp procentowych w USA, dzięki którym rosła popularność inwestowania nawet w najbardziej ryzykowne akcje.

Bizblog.pl poleca

Nawet duże ryzyko wygląda bowiem na łatwiejsze do zaakceptowania, gdy alternatywą jest zero procent na lokacie. W tym roku Fed zaczął agresywnie podnosić stopy procentowe, walcząc z inflacją i dobre czasy na giełdzie się skończyły. Indeks S&P 500 od początku roku spadł już o 18 proc. a Nasdaq o 26 proc. Akcje Tesli i Apple spadły o kilkanaście procent, Microsoft, Amazon, Uber i Alphabet straciły ponad 20 proc.

Facebook spadł jeszcze bardziej. Oczywiście istnieją spółki, które zaliczyły większą przecenę niż spółka Marka Zuckerberga, chociażby Snap, ale Facebook był rok temu w gronie sześciu największych spółek świata. Jego wartość rynkowa przekraczała bilion dolarów. Dziś Meta Platforms jest warta niecałe 400 mld dolarów, a w rankingu najbardziej wartościowych spółek świata wypadła z pierwszej dziesiątki i zajmuje jedenaste miejsce.

Zuckerberg na liście najbogatszych ludzi świata spadł z trzeciego miejsca na dwudzieste. Spadek notowań akcji Facebooka spowodował, że wartość jego majątku zmalała ze 142 mld dolarów do 55 mld dolarów.

Nadal jest niesamowicie bogaty, ale utrata blisko 90 mld dolarów, a w tym tylko w tym roku 71 mld dolarów, też wygląda nadzwyczajnie. Nawet jeśli to wyceny tylko na papierze, to stanowią one przepustkę do zdecydowanie bardziej namacalnych przywilejów i luksusów, a także zapewne nieograniczonej płynności finansowej w codziennym życiu.

Najważniejszy produkt Facebooka mocno stracił na atrakcyjności

Najciekawsze w tej giełdowej katastrofie Facebooka/Meta Platforms jest to, że jest ona niestety całkowicie uzasadniona od strony fundamentalnej. To raczej nie jest przypadek, że akcje Facebooka zaczęły spadać mniej więcej w tym samym momencie (w październiku 2021), w którym Zuckerberg ogłosił, że nazwa spółki się zmieni. Ta zmiana była bowiem bardzo istotnym sygnałem dla rynku i dziś wygląda na to, że była to zapowiedź sporej pomyłki biznesowej.

Zmiana nazwy z Facebook na Meta sygnalizowała, że spółka ma być czymś więcej niż tylko zestawem kilku serwisów społecznościowych z modelem biznesowym opartym na reklamach. Wytyczono nowy kierunek rozwoju, a przyszłością spółki miał być świat wirtualnej rzeczywistości, czyli metaverse.

Siłą rzeczy Zuckerberg i reszta jego zarządu przestali poświęcać tyle uwagi temu, co w Facebooku generuje najwięcej zysków, skupiając się na czymś, co siłą rzeczy na początku generuje głównie koszty. Niestety koncepcja metaverse na razie zawrotnej kariery nie robi, więc tam, gdzie były koszty nadal są koszty, a tam, gdzie były zyski… nadal są zyski, tyle że mniejsze niż rok temu.

Sytuacja dodatkowo skomplikowała się, gdy wyszło na jaw, że z jednej strony światową gospodarkę czeka poważne spowolnienie, a z drugiej strony Facebook i Instagram mają coraz poważniejszą konkurencję w postaci TikToka. To pierwsze powoduje, że reklamodawcy zaczynają oszczędzać, więc aby ich utrzymać, trzeba obniżać ceny reklam. To drugie powoduje, że trudniej jest utrzymać uwagę i obecność userów, na których liczą reklamodawcy, więc ponownie trzeba obniżać ceny reklam.

Z raportów finansowych Meta Platforms wynika, że średnia cena sprzedanej reklamy w 2021 r. wzrosła aż o 24 proc. w stosunku do 2020 r. Jednak w ostatnim kwartale ubiegłego roku był to wzrostu już tylko o 6 proc. rok do roku. W ostatnim sprawozdaniu za drugi kwartał tego roku spółka wspomina o spadku ceny reklam o 14 proc. rok do roku. Najważniejszy produkt, który Facebook sprzedaje, wyraźnie zaczął tracić na wartości.

Spadek cen reklam i brak funkcjonującej alternatywy dla przychodów reklamowych z Facebooka i Instagrama spowodował, że najpierw pod koniec ubiegłego roku zaczęły maleć zyski, a w połowie tego roku zmniejszyły się także przychody. Wprawdzie tylko o 0,9 proc. ale jeszcze rok wcześniej rosły one o ponad 30 proc. Do tego przy malejących przychodach koszty nadal rosną w tempie dwucyfrowym. W efekcie zmniejsza się rentowność tego biznesu.

Chcesz kupić akcje Mety? To nie musi być koniec spadków

Marża operacyjna, która dwa lata temu przekraczała 45 proc., spadła poniżej 30 proc. To oczywiście nadal dużo, a spółce Zuckerberga absolutnie nie grozi utrata rentowności, ale jednocześnie rynek finansowy oczekiwał czegoś zupełnie innego, a wycena akcji rok temu zakładała, że Facebook będzie się dalej dynamicznie rozwijać, a nie, że zatrzyma się w miejscu.

Dziś zatem biznes Meta Platforms wygląda zupełnie znacznie gorzej niż rok temu. Dotychczasowe źródło zysków jest w zdecydowanie gorszej kondycji, a nowe – pomimo wysiłków Zuckerberga i z pewnością wytężonej pracy całej jego ekipy – na razie nie funkcjonuje.

Spółka zależna Reality Labs odpowiadająca za virtual reality, augmented reality i całą koncepcję metaverse przynosi regularnie co kwartał 2-3 mld dolarów operacyjnej straty przy przychodach nie sięgających miliarda dolarów. Z jednej strony wiadomo, że budując nowy biznes, na początku trzeba do niego dokładać, ale z drugiej strony tu się absolutnie nic nie zmienia na lepsze od ponad roku. Te cyferki nie poprawiają się ani o milimetr.

Jeśli więc ktoś uważa, że po tak dużych spadkach akcje Mety wyglądają tanio i atrakcyjnie, niech zachowa czujność. Problemy spółki Zuckerberga mają naturę fundamentalną i wynikają z zaangażowania w projekty, w które rynki na razie nie wierzą, bo nie mają żadnych podstaw do tego, żeby w nie wierzyć. Dopóki to się nie zmieni, czyli dopóki Zuckerberg nie pokaże dowodów na to, że metaverse ma jakikolwiek finansowy sens, notowania jego spółki raczej się nie podniosą.

Rafał Hirsch – dziennikarz ekonomiczny, nagradzany między innymi przez NBP (Najlepszy dziennikarz ekonomiczny 2008) i Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (Heros Rynku Kapitałowego 2012). Współtwórca m.in. TVN CNBC i next.gazeta.pl. Obecnie współpracownik Business Insidera i Tok FM.