Na otwarcie rosyjskiego dyskontu czeka cała Polska. Mamy jednak bardzo złe wieści

30 proc. taniej niż w Biedronce? Jak znalazł na zrywające się właśnie do galopu ceny w polskich sklepach, trudno sobie wymarzyć lepszy moment na wejście do Polski supertaniego dyskontu. Jednak Mere nie zostanie otwarte w naszym kraju ani w lipcu, ani w sierpniu. Dobrze będzie, jeśli w ogóle sieć wystartuje w naszym kraju.

Aby poznać przynajmniej przybliżoną datę rozpoczęcia działalności Rosjan z Torgservis, wcieliliśmy się w młodego kasjera z Częstochowy, który chce zatrudnić się w dyskoncie, oraz w przedstawiciela handlowego oferującego tani i smaczny makaron z Rumunii. Oto co udało nam się ustalić.

Pierwszym, nieoficjalnym terminem był lipiec, ale potem Jacek Bereźnicki dowiedział się, że może nastąpić lekki poślizg i rosyjski dyskont otwarty zostanie na przełomie lipca i sierpnia.

Tymczasem sierpień mamy za pasem, a Rosjanie nabrali wody w usta. Co się stało, nie wiadomo, bo i centrala na Wschodzie, i w Polsce konsekwentnie odmawiają komentarza w tej sprawie.

Ale Bizblog.pl nie w ciemię bity, wziął się na sposób i ustalił, co trzeba.

Tajemniczy dyskont niezwykle skrytych właścicieli

Rosjanie i ich współpracownicy w Polsce od początku prowadzą politykę „zero informacji”, nie kontaktują się z prasą, odmawiają komentarzy, a jak Jacek Bereźnicki odwiedził polską siedzibę, to o mało w popłochu nie uciekli z biura.

Mere to marka należąca do rosyjskiej firmy Torgservis, a jej właściciele, bracia Sznajder, od początku unikają mediów jak ognia i za wszelką cenę starają się zachować anonimowość. Są jak Tomasz Biernacki, twórca sklepów Dino, który nigdy nawet nie upublicznił swojego zdjęcia.

Bizblog.pl poleca:

Bracia zaczęli handlować w ogarniętej kryzysem Rosji, zaczynając od założenia kilku sklepów w Krasnojarsku na Syberii. Jako Svetofor otworzyli około 800 placówek w Rosji, Kazachstanie, Chinach i na Białorusi.

Na terenie Unii Europejskiej pojawili się najpierw w Rumunii, a potem w Niemczech. Podczas otwarcia sklepu w Lipsku zainteresowanie było tak duże, że cały towar wyprzedał się w ciągu kilku dni i trzeba było zamknąć sklep, żeby uzupełnić zapasy.

O otwarciu sklepu poinformujemy na stronie internetowej

W Polsce pierwszy sklep miał zostać otwarty w ubiegłym roku, jednak po kilku miesiącach przygotowań Rosjanie ogłosili, że wycofują się z planów podboju naszego kraju. Minęło kilka miesięcy i na początku tego roku pojawiła się informacja, że w lipcu w Częstochowie otwarty zostanie pierwszy sklep, który cenowo zaszachuje Biedronkę i Lidla, bo ma sprzedawać towary o 20-30 proc. taniej.

Gdy nasz człowiek odwiedził w czerwcu krakowską siedzibę Torgservis PL, usłyszał, że o otwarciu pierwszego sklepu w Polsce sieć poinformuje o tym na swojej stronie internetowej. Siedzimy zatem jak na szpilkach, zaglądamy na do internetu co dziennie, a tam jak na nadbałtyckiej plaży w lipcu hula tylko wiatr.

Wypytujemy znajomych częstochowian, czy przypadkiem nie pojawiły się gdzieś jakieś bilbordy, ulotki albo logo sklepu, ale nikt nic nie widział ani nie słyszał.

Coś tu śmierdzi, uznaliśmy. Musimy sprawdzić, co ci Ruscy knują. No i się udało.

Dzień dobry, chcę pracować w Mere…

Skoro sklep ma zostać otwarty na przełomie lipca i sierpnia, tak jak zapewniano Jacka Bereźnickiego, to przecież Rosjanie będą potrzebowali pracowników, prawda?

W zakładce „Praca u nas” widnieje wciąż adnotacja, że rekrutacja rozpocznie się już wkrótce.

Przecież to niemożliwe! – syknął Adam Sieńko z Bizblog.pl. – Znalezienie co najmniej kilkunastu pracowników nie jest zadaniem na tydzień, oni musieli się pomylić!

Chwycił za telefon i wykręcił numer do Działu rozwoju Torgservis PL.

Dobrze, że pan wszedł na stronę, bo jeżeli będziemy szukać pracowników, to pojawi się tam informacja. Jeżeli jej nie ma, to znaczy, że nie szukamy – słyszy męski głos w słuchawce.

Rozmówca przedstawia się jako pracownik Torgservis, właściciela marki Mere.

Nie powiem, nieco mnie to zdziwiło – relacjonuje Adam. Rzucam więc, że przecież sklep ma ruszyć już niedługo.

Mężczyzna upewnia się, że rozmawiamy na temat pracy w Częstochowie, potwierdza, że to tu zostanie otwarta pierwsza placówka i rzuca beztrosko:

– Ale na pewno nie w najbliższych miesiącach…

Król makaronu z Transylwanii

Mere na swojej stronie zaprasza do kontaktu chętnych do pracy, jak i potencjalnych dostawców. Michał Tabaka z Bizblog.pl na potrzeby kilku minut rozmowy telefonicznej z Mere stał się panem Rafałem, zdesperowanym handlowcem, któremu szef suszy głowę, że nie skontaktował się z Rosjanami w sprawie dużej dostawy atrakcyjnego cenowo towaru.

Bo jest biznes do zrobienia i można nieźle zarobić – zaczyna rozmowę. Chodzi o makaron z Rumunii, który jest bardzo skromnie opakowany i kosztuje dosłownie grosze za dużą kilogramową paczkę…

Przedstawiciel rosyjskiej sieci dyskontowej po drugiej stronie telefonicznego kabla wyraża zainteresowanie i prosi o przesłanie oferty na adres e-mail.

Michał rzecz jasna solennie obiecuje zaraz to zrobić, ale dopytuje mimochodem, czy jego wyimaginowany szef słusznie go od kilku dni ruga, bo jego zdaniem Mere lada dzień otworzy swoje podwoje.

Przecież sami zapowiadali start w wakacje, a u Rosjan słowo droższe od spirytusu, hehe… – błysnął rubasznym poczuciem humoru.

W słuchawce zapada pełna napięcia cisza. Gdy Michał naciska, jego rozmówca zaczyna kluczyć, mrucząc pod nosem, że nie ma żadnych szans na to, żeby sieć Mere w Polsce zaczęła funkcjonować w sierpniu.

Ha! A zatem dobrze myślałem, że mój szef w gorącej wodzie jest kąpany! Ale to kiedy w końcu się otwieracie, we wrześniu? – pyta.

W słuchawce słychać jakieś szmery,

Tego jeszcze nikt nie wie… – pada w końcu odpowiedź.