Oby to nie była prawda. Pekin rzucił na szalę życie 1300 osób, by Zachód nie czepiał się oszukanego PKB?

No i się posypało. Chińska gospodarka skurczyła się w pierwszym kwartale o 6,8 proc. rok do roku. Koronawirus zakończył erę nieprzerwanego wzrostu gospodarczego, trwającego nieprzerwanie od 40 lat. Potem pojawiły się dane o zmarłych na COVID-19 w Wuhan… O 50 proc. wyższe niż podawano do tej pory.

Jeśli dane w ujęciu rocznym nie zrobiły na kimś wrażenia, to dodam, że kwartał do kwartału gospodarka Państwa Środka skurczyła się o prawie 10 proc. (-9,8 proc.). Holger Zschaepitz idzie jeszcze dalej, podając zannualizowany PKB Chin. – 34 proc.

Zannualizowane tempo, w jakim rozwija się lub kurczy gospodarka, oblicza się na podstawie odsezonowanych danych. Odzwierciedla ono wzrost (a w tym wypadku spadek), który by nastąpił, gdyby taki PKB utrzymał się przez cztery kwartały. Produkt krajowy brutto podawany jest w ten sposób przez statystyków w USA. Inaczej niż Europie i Polsce, gdzie porównuje się wartość PKB w analogicznych kwartałach w roku bieżącym i dwanaście miesięcy wcześniej.

Bizblog.pl poleca

50 proc. więcej ofiar COVID-19

Mamy zatem pierwsze fatalne dane z gospodarki sponiewieranej przez koronawirusa, a ekonomiści puszczają oko i dają do zrozumienia, że nie są one wcale nieostateczne. Ich zdaniem istnieją powody, by sądzić, że kryzys wywołany epidemią COVID-19 był głębszy niż oficjalnie podaje Pekin. Prawie wszystkie główne wskaźniki ekonomiczne kurczyły się w dwucyfrowym tempie, więc i PKB powinno zaliczyć dwucyfrowy spadek. A dziwnym zbiegiem okoliczności podany w nocy odczyt jest tylko 0,3 proc. niższy od konsensusu, który wynikał z ankiety Reutersa wśród ekonomistów.

Po tym, jak wyszło na jaw, że Chińczycy przez kilka miesięcy podawali mocno zaniżone dane o liczbie śmiertelnych ofiar COVID-19 w Wuhan, zawyżenie PKB w pierwszym kwartale 2020, to błahostka, taki spóźniony żart primaaprilisowy.

Bo ten news o liczbie zgonów w Wuhan brzmi koszmarnie. Do niedawna chińskie utrzymywały, że w wyniku zarażenia SARS-CoV-2 w stolicy prowincji Hubei zmarło ponad 2,5 tys. osób. Teraz podano, że ofiar śmiertelnych było 3869 osób, czyli o 50 proc. więcej.

Makabryczna koincydencja

Mnie, i jak się okazuje nie tylko mnie, zastanowiło, że obie informacje upubliczniono właściwie w tym samym czasie. Być może to tylko zbieg okoliczności, wcale tego nie wykluczam. Wiadomo, nieszczęścia lubią chadzać w parach pod rączkę, nic nie robiąc sobie z epidemii i nakazów ministrów zdrowia.

Ale że Państwo Środka to wyspy Bergamuty i to nie tylko pod względem polityki informacyjnej, to chyba nie wierzę, że to był przypadek. Zastanawiam się tylko, które dane miały zostać przesłonięte i dlaczego.

Jeśli załamanie gospodarcze miało zagłuszyć przekaz o wyższej liczbie ofiar, to był to makabryczny zabieg. Jeśli przyznanie się do wyższej liczby zmarłych miało zagłuszyć przekaz o zaniżonym spadku PKB, to brzmi to jeszcze gorzej.

Co tam PKB…

Tomasz Gessner, analityk Exeria.com, zauważył, że świat w ogóle nie przejął się danymi z Chin ani o PKB.

Reakcja rynków? +3 proc. na kontraktach indeksowych. Dane są już w cenach i można oczekiwać, że podobnie ignorowane będą także w przyszłości twarde dane z pozostałych gospodarek

– napisał analityk na Stooq.pl.

Jego zdaniem można przyjąć, że rynek takim zachowaniem wycenia scenariusz, w którym z każdym kolejnym tygodniem kolejne kraje powoli zaczynają się ponownie otwierać, a temat Covid-19 zacznie znikać z mediów.

Czego w cenach prawdopodobnie nie ma? Jesiennego restartu zachorowań, a co za tym idzie kolejnej fali lockdownu

– kończy kasandrycznie.

Tragiczne żniwo, jakie zebrał COVID-19 w Wuhan, też nie zrobiło na inwestorach wrażenia. A zatem do jesieni.