Blef stulecia? Chińska deklaracja sprawiła, że Polska wygląda teraz jak ciemnogród

Prezydent Chin Xi Jinping zapowiedział, że Chiny osiągną neutralność klimatyczną do 2060 r. Byłaby to bez wątpienia znakomita wiadomość, gdyby nie fakt, że Państwo Środka inwestuje ogromne środki w energetykę opartą na węglu. Wszyscy zastanawiają się więc ile prawdy, a ile zwykłego wyrachowania jest w niedawnej deklaracji.

Swoje cele neutralności klimatycznej ogłasza coraz więcej państw na świecie, ale na nikogo nie czekano chyba z taką niecierpliwością. Chiny to zdecydowanie największy emitent dwutlenku węgla na świecie. W 2017 r. Państwo Środka produkowało 50 proc. tego gazu cieplarnianego. Niemal dwa razy więcej niż USA i czterokrotnie więcej niż Indie.

Bizblog.pl poleca

Chiny: lider emisji czy walki z emisją?

Choć według chińskich władz szczyt emisji ma przystąpić na 2030 r., wielu ekspertów powątpiewa w ambitne plany redukcji. 90 proc. projektowanych mocy węglowych na świecie (53,2 z 59,4 GW) pochodzi właśnie z Chin i za 10 lat sięgnie zawrotnej liczby 1300 GW. To tyle, ile produkuje dzisiaj dwie trzecie istniejących elektrowni węglowych. Trudno więc mówić o postępie. Przywódcy azjatyckiego mocarstwa to jednak nie przeszkodziło, by stanąć na czele klimatycznej krucjaty

Wzywamy wszystkie kraje, by dążyły do innowacyjnego, skoordynowanego, zielonego i otwartego rozwoju dla wszystkich

zaapelował Jinping

Jinping ograł Trumpa

Efekt PR-owy Xi Jinpingowi udało się jednak osiągnąć. Prezydent Chin swoją deklarację złożył na Zgromadzeniu Generalnym Narodów Zjednoczonych. Przed nim na mównicy pojawił się m.in. Donald Trump, który oficjalnie rozpoczął proces wycofywania się z Porozumienia Paryskiego.

Niezła ironia. W ubiegłym roku Stany Zjednoczone przewodziły światu pod kątem tempa redukcji emisji CO2 (o niecałe 3 proc.), ograniczając zużycie węgla o 15 proc. Ze względu na antyklimatyczną retorykę Trumpa są jednak odbierane jako kraj podkładający kłody pod nogi zielonej rewolucji. W tym samym czasie prujące dwutlenkiem węgla w atmosferę Chiny zbierają pochwały za odważną deklarację swojego przywódcy.

Czy słusznie? Li Shuo, ekspert Greenpeace uważa, że wystąpienie Jinpinga to wyłącznie przejaw wyrachowania.

To pokazuje, że Xi jest wciąż zainteresowany wykorzystaniem agendy klimatycznej w celach geopolitycznych

– ocenił Li

Australia „wystawiona do wiatru”

Dokładnie w takim tonie The Guardian komentuje wystąpienia na forum ONZ. Analitycy podkreślają, że Australia wciąż nie zobowiązała się do osiągnięcia neutralności klimatycznej w określonym terminie, rzucając tylko niesprecyzowane: „Załatwimy to w II połowie wieku”.

Cytowany przez dziennik Dean Bialek, były australijski dyplomata przy ONZ, obawia się wręcz, że chińska deklaracja przesuwa punkt ciężkości rozmów na temat klimatu i „odizoluje Australię od polityki klimatycznej na arenie międzynarodowej”. A to w przyszłości będzie miało dla wyspiarskiego kraju potężne reperkusje ekonomiczne.

Nie tylko Australia jest jednak w takim położeniu. Wraz z nią znajduję się cała grupa państw, która z różnych względów zwleka z momentem przedstawienia planów dotyczących osiągnięcia neutralności klimatycznej. Wśród nich jest niestety Polska, która nie chciała zaciągnąć tego zobowiązania jako jedyne państwo w całej Unii Europejskiej.