Chińczycy mogą odpalić gospodarczą bombę atomową. Fala uderzeniowa na 100 proc. dotrze nad Wisłę

To, co we wtorek powiedzieli szefowie i prawnicy Huaweia, o polityce USA i Donaldzie Trumpie to pikuś w porównaniu do słów wygłoszonych wczoraj przezs chińskiego wiceszefa dyplomacji.

Fot. Gage Skidmore /Flickr.com/ CC BY-SA 2.0

Wypowiadając się na temat wojny gospodarczej ze Stanami Zjednoczonymi, Zhang Hanhui posunął się w pewnym momencie do wygłoszenia zawoalowanych gróźb pod adresem Stanów Zjednoczonych.

– Mamy przekonanie, determinację i środki do obrony suwerenności, bezpieczeństwa i interesów naszego kraju – słowa wiceministra spraw zagranicznych CHRL cytuje między innymi Reuters.

Zhang zaznaczył, że Chiny są przeciwne wytaczaniu dział najcięższego kalibru, takich jak sankcje handlowe, cła i protekcjonizm.

– Sprzeciwiamy się wojnie handlowej, ale nie boimy się jej. Ten rodzaj celowo prowokowanych sporów handlowych jest terroryzmem gospodarczym, szowinizmem ekonomicznym i nękaniem gospodarczym.

Zdaniem Zhanga konflikt handlowy wszczęty przez USA będzie miał bardzo zły wpływ na globalny rozwój gospodarczy. I cały świat może odczuć skutki wojny handlowej między Chinami a USA.

Huawei pozywa administrację Trumpa

We wtorek pozew w teksaskim sądzie przeciwko rządowi USA złożyli prawnicy Huaweia. Przy okazji szefowie firmy zarzucili rządowi Stanów Zjednoczonych łamanie konstytucji, ingerowanie w wolny rynek i biznesową tyranię.

We wniosku procesowym reprezentanci Huaweia domagają się unieważnienia kontrowersyjnej ustawy NDDA (ang. National Defense Authorization Act), przekonując, że sam akt prawny, jak i sankcje nałożone na chińską firmę w oparciu o jego zapisy są niezgodne z amerykańską ustawą zasadniczą.

– Dzisiaj jest to telekomunikacja i Huawei, jutro może to być twoja firma, twoja branża i twoi klienci – powiedział jeden z chińskich prawników, zwracając się do Amerykanów.

Chiny ogłaszają mobilizację

Państwo Środka w ostatnim czasie nasiliło krytykę Waszyngtonu po tym, jak Amerykanie nałożyli cła na chińskie produkty, a potem objęli sankcjami chińskie firmy, w tym Huaweia, jednego z największych producentów elektroniki na świecie.

W chińskich mediach państwowych, internecie, na Facebooku i Twitterze roi się od pełnych patriotycznego zapału komentarzy i audycji. Pekin mocno zaktywizował też ambasadorów na całym świecie, by za pośrednictwem innych krajów wywierać naciski na administrację amerykańską.

Na fali tej mobilizacji pojawiły się na razie nieoficjalne doniesienia, że Państwo Środka nie wyklucza w ramach odpowiedzi na amerykańskie sankcje wstrzymania bądź ograniczenia do amerykańskich firm dostaw pierwiastków ziem rzadkich.

Chodzi o 17 rud metali, których Chiny są największym eksporterem na świecie, a które są niezbędne do produkcji zaawansowanej elektroniki. Dość powiedzieć, że ze złóż chińskich (35 proc. światowych zasobów) pochodzi ponad dziewięćdziesiąt procent światowego wydobycia. Gros z tego trafia do amerykańskich firm, wytwarzających elektronikę.

Decyzję o wstrzymaniu eksportu należałoby uznać za odpalenie bomby atomowej dla światowej gospodarki. Fala uderzeniowa na sto procent dotarłaby do Polski i na pewno odczulibyśmy skutki tego posunięcia w naszych portfelach. Smartfony, laptopy, telewizory, tablety itd. itp. zaczęłyby osiągać zawrotne ceny.