A słowo ciałem się stało. Bruksela poszła na rękę polskiemu rządowi i razem wyszykują nam program Drożyzna+

Decyzja o zerowym VAT na żywność była niby nieoficjalna, ale w środę rano na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia mówił już o niej minister finansów Tadeusz Kościński, ujawniając rąbka tajemnicy, na co podatek zostanie zniesiony. Otóż obniżka ma dotyczyć wszystkich produktów, które dziś mają stawkę 5 proc., a więc chleba, produktów zbożowych, przetworów mięsnych, nabiału i soków – wylicza Agata Kołodziej.

Zerowy VAT na żywność to superpomysł – uznała właśnie Bruksela. Premier Morawiecki chyba chciał pokazać, jaka ta Unia zła, a on by chciał nam nieba przychylić, ale w Brukseli się nie zgadzają na niższe ceny żywności. A ta dziwna czerwona Unia zrobiła polskiemu premierowi psikusa i właśnie powiedziała: spoko. I to największy prezent, jaki większość z was dostała kiedykolwiek na święta, choć VAT zniknie w praktyce prawdopodobnie dopiero od lutego. Tylko ten prezent jest jak koń trojański.

Zniesienie podatku VAT na żywność z powodu wysokiej inflacji to moim zdaniem szczyt populizmu. Widać wyraźnie, że rząd robi dokładnie to, czego życzą sobie wyborcy. Z niedawnego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że Polacy oczekują od rządu w reakcji na wzrost cen obniżania podatku VAT (60,7 proc.), obniżania akcyzy – (58,8 proc.), a w dalszej kolejności zablokowania podwyżek cen prądu i gazu (47,3 proc.) oraz wprowadzenia urzędowych cen na podstawowe artykuły spożywcze (29,6 proc.).

Swoją drogą ciekawe, kiedy doczekamy się tych urzędowych cen. I niby nie ma nic w tym złego, że rząd słucha suwerena. Szkoda tylko, że słucha go w tych kwestiach, na których Polacy zupełnie się nie znają i ich wola ostatecznie wszystkim zaszkodzi. Ale o tym za chwilę.

Unia specjalnie dla Polski przymknie oko na zerowy VAT

Nie da się zaprzeczyć, że Polacy dostali właśnie na święta gigantyczny prezent. RMF FM donosi, że Komisja Europejska nieformalnie zgodziła się na zerową stawkę VAT na żywność i to praktycznie od zaraz.

Bizblog.pl poleca

Wniosek w tej sprawie złożył polski rząd. Ostatnie przecieki sugerowały, że Komisja może i się na to zgodzi, ale dopiero gdzieś pod koniec pierwszej połowy przyszłego roku, kiedy wejść w życie ma nowa dyrektywa VAT uzgodniona przez ministrów finansów UE 7 grudnia, zgodnie z którą zerowa stawka VAT będzie dopuszczalna nie tylko na żywność, ale też wodę, produkty lecznicze i farmaceutyczne, bo wszystkie one są towarami podstawowej potrzeby. Obecna dyrektywa teoretycznie nie zezwala na zerową stawkę VAT na żywność, najwyżej na obniżoną 5-procentową.

A jednak! Unia po prostu przymknie oko i nie będzie się sprzeciwiać, jeśli polski rząd wprowadzi zerowy VAT na żywność wcześniej. Ale ta Unia dla nas dobra, nie sądzicie? I to po tym wszystkim, jak ją PiS traktuje.

Właściwie to premier już podczas poniedziałkowej konferencji prasowej zapowiadał, że jest wysokie prawdopodobieństwo na obniżkę stawki VAT na podstawowe produkty żywnościowe do zera od lutego. Mówił też, że ta zerowa stawka zostanie wprowadzona na co najmniej pół roku.

Decyzja Komisji jest nieoficjalna, ale w środę rano na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia mówił już o niej minister finansów Tadeusz Kościński, ujawniając rąbka tajemnicy, na co podatek zostanie zniesiony. Otóż obniżka ma dotyczyć wszystkich produktów, które dziś mają stawkę 5 proc., a więc chleba, produktów zbożowych, przetworów mięsnych, nabiału i soków.

To nie my, a sprzedawcy skorzystają na obniżce VAT-u

Teoretycznie objęcie wspomnianych produktów zerową stawką VAT mogłoby w okresie obowiązywania ograniczyć roczny wskaźnik CPI o ok. 0,8 pkt. proc., o ile obniżki nie zostałyby skonsumowane przez wzrost marż. Jest także ryzyko, że oszczędności z tytułu niższych kosztów żywności zwiększyły by popyt na inne towary i usługi, podbijając ich ceny

– pisali na początku grudnia w swoim raporcie ekonomiści Pekao SA.

Dziś szacują, że zerowy VAT na żywność zbije inflację nawet o 1 p.p. Ale jednocześnie podkreślają, że ceny wcale dzięki zniesieniu VAT na żywność z 5 proc. do 0 nie spadną właśnie o 5 p.p., a jedynie o ok. 3,5 proc.

Jakub Sawulski z Polskiego Instytutu Ekonomicznego jest nawet większym pesymistą, bo uważa, że ceny mogą nawet nie drgnąć po obniżce VAT.

Pamiętajmy o asymetrycznym wpływie zmian stawek VAT na ceny: przy obniżce VAT firmy niechętnie reagują obniżkami cen. Co najwyżej mogą przestać je podnosić

– napisał na Twitterze Sawulski.

A jak promocja na zerowy VAT się skończy, te same firmy chętnie wykorzystają to do uzasadnienia wzrostu cen – uważa analityk PIE.

A to znaczy, że cały zysk z tej operacji zgarną przedsiębiorcy, a nie konsumenci.

A zysk jest pokaźny. Jeszcze kilka tygodni temu Ministerstwo Finansów twierdziło, że obniżenie VAT na żywność zmniejszyłoby dochody budżetowe o 6 mld zł w skali roku. Analitycy Pekao szacują, że będzie to raczej 12 mld zł.

Dolewamy oliwy do ognia. Inflacja może odbić w górę

Po drugie Sawulski uważa, że choć konsumenci wcale nie muszą na tym zyskać, to w przyszłości jeszcze mocniej dostaną po kieszeni. Podobnego zdania są analitycy mBanku:

W konfrontacji z rozgrzaną gospodarką nie zdziwilibyśmy się nadmiernie, gdyby po przywróceniu normalnej stawki VAT ceny byłyby nawet wyższe niż bez jej obniżenia. To podbije inflację w 2023 roku.

I tak się właśnie kończy prowadzenie polityki gospodarczej według życzeń suwerena: budżet straci miliardy, konsumenci nie zyskają, za to za rok pójdzie w górę jeszcze bardziej niż w 2022 r. I tylko sprzedawcy żywności się obłowią kosztem nas wszystkich.

PiS oczywiście o tym doskonale wie. Niedawno wiceminister finansów Jan Sarnowski z rozbrajającą szczerością mówił w wywiadzie dla 300Gospodarki, że rząd nie ma żadnych narzędzi, by zmusić sprzedawców do obniżenia cen po zmniejszeniu stawek podatków pośrednich.

Ale co tam, ważne, że Polacy są zadowoleni i biją brawo premierowi, że nam załatwił prezenty.