Lepiej nie idźcie na targ. Ceny warzyw i owoców grożą zawałem

Chcesz na bazarze kupić trochę czereśni albo truskawek? To lepiej weź zdecydowanie grubszy portfel ze sobą. Pandemia koronawirusa i obecna już u nas susza windują ceny warzyw i owoców na kosmiczne poziomy.

Pandemia koronawirusa (w głównej mierze ograniczająca siłę roboczą), a też coraz bardziej dramatyczna sytuacja hydrologiczna w kraju powoduje, że niektóre warzywa i owoce stają się dobrem luksusowym. Ale nie przez to, że śladem dawnym lat, trzeba ich szukać w sklepach i na targach jak igły w stosie siana. Winne są ceny, które zaczęły szybować w górę. Co gorsza: nie wiadomo, czy w ogóle jest dla nich tam na górze jakiś dach. 

Bizblog.pl poleca

Przykładów jest naprawdę sporo. Szukając rekordzistów, trzeba napomknąć o importowanych czereśniach. W zeszłym roku, kiedy ze względu na majowe przymrozki było ich mniej na rynku, za kilogram trzeba było zapłacić nawet 35 zł. Dzisiaj byłaby to bardzo atrakcyjna cena. Za kilogram czereśni trzeba zapłacić ok. 50 zł, ale można znaleźć oferty nawet po 70 zł. Rok temu za kilogram cytryn z Hiszpanii trzeba było zapłacić ok. 50 zł. Teraz – dwa razy więcej. Podobnie jest z truskawkami czy jabłkami. Ekspert rynku hurtowego w Broniszach Maciej Kmera wylicza, że te pierwsze „są droższe o 34 proc. w porównaniu do analogicznego okresu sprzed roku

Nie tylko owoce, ceny warzyw też w górę

Cenowe szaleństwo nie dotyczy wyłącznie owoców. Za warzywa również trzeba płacić coraz więcej. Wystarczy porównać obecne ceny z tymi sprzed roku. I tak, jak wskazują dane Łódzkiego Rynku Hurtowego „Zjazdowa” S.A., w maju 2019 r. za kilogram brokułów trzeba było wysupłać ok. 3 zł. Teraz – 7 zł. Krajowy kalafior w 2019 r. kosztował ok. 3,5 zł, a obecnie ok. 6 zł. Mocno w górę poszła też cena za imbir. Rok temu w maju trzeba było za kilogram zapłacić ok. 15 zł, a teraz od 28 do 30 zł. Pieczarka: w 2019 r. za ok. 22 zł, a dzisiaj w granicach 28 zł. 

Pandemię i suszę uzupełnia brak pracowników

Zdaniem Mirosława Maliszewskiego, prezesa Związku Sadowników RP, to nie susza najbardziej wpływa i będzie wpływać na tegoroczne zbiory i późniejsze ceny na targowiskach. Przekonuje, że brak wody najbardziej da się we znaki, kiedy owoce dojrzewają i najbardziej przyrastają na wielkość. Dlatego lepiej skoncentrować się na zdecydowanie większym zagrożeniu, jakim jest brak dostatecznej siły roboczej. 

Do tej pory do zbiorów zatrudniani byli pracownicy z Ukrainy. Niestety z powodu pandemii koronawirusa granice są zamknięte i ci pracownicy nie przyjeżdżają

– tłumaczy Mirosław Maliszewski w rozmowie z portalem AgroFakt.