Na stacjach zdziwienie. Kierowcy tankują i nie wierzą. Co się dzieje z cenami paliw?

Cena ropy miała ruszyć ostro do przodu po wprowadzeniu limitu na rosyjski surowiec i wejściu w życie unijnego embarga. Tymczasem stało się dokładnie odwrotnie. Globalny strach przed recesją okazał się silniejszy. A do tego gospodarcze spowolnienie ścina zapotrzebowanie energetyce i też popyt na ropę. A co na rodzimym podwórku? Analitycy przekonują, że raczej przed świętami żadnej gwałtownej zmiany nie będzie i ceny paliw powinny pozostać na obecnym poziomie. Głównie zależy to jednak od Orlenu, bo teraz to on rozdaje karty.

Chociaż i limit cenowy na ropę z Rosji i wprowadzone embargo na ten surowiec przez UE miały szarpnąć giełdowymi wykresami, to jednak im bliżej było tych decyzji, tym bardziej taniała ropa. Jeszcze na przełomie listopada i grudnia za baryłkę ropy Brent trzeba było płacić blisko 87 dol. Ale od tego czasu obserwujemy systematyczny marsz w dół. Granica 80 dol. padła już 6 grudnia. Teraz zaś Brent jest za jakieś 76,50 dol.

Podobne rzeczy dzieją się z ropą WTI. W tym przypadku 1 grudnia dobiliśmy prawie do poziomu 81,50 dol. za baryłkę. Ale 5 grudnia ta cena wynosiła już raptem ponad 77 dol., a teraz za baryłkę ropy WTI trzeba płacić mniej niż 72 dol. Ostatni raz tak tanio było rok temu, w grudniu 2021 r. Bo też popyt na ropę cały czas jest blokowany i przez antycovidową politykę Chin, i przez spowolnienie gospodarcze w różnych częściach świata. Np. w USA popyt na ropę jest ciągle mniejszy niż rok temu. Taka zaś wyprzedaż ma jeszcze wywoływać dodatkowy niepokój wśród inwestorów. Na oddech nie pozwala również ciągle drogi dolar. 

Wszystko jest upłynniane z dość silnym zapachem paniki w nozdrzach traderów – komentuje Tom Kloza, szef działu analiz energetycznych w Oil Price Information Service.

Ceny paliw w Polsce do świąt raczej bez zmian

Te bardzo nerwowe dygotania na globalnym rynku ropy na razie jednak w żadnej mierze nie mają dotyczyć Polski. Rynkowi analitycy są zgodni i przewidują u nas dalszą stagnację cen paliw. Zgodnie z wyliczeniami ekspertów z e-petrol.pl najpopularniejszą benzynę bezołowiową średnio powinniśmy w najbliższych dniach tankować po 6,52-6,63 zł za litr, podczas gdy na olej napędowy kierowcy wydadzą 7,62-7,73 zł/l. Niewielka korekta w dół może dotyczyć autogazu – w przyszłym tygodniu średnio litr tego paliwa będzie można tankować w cenie 2,89-2,95. 

Ta wbrew pozorom stabilna sytuacja w grudniu, nie poprawi znacząco sytuacji. Bieżące średnioroczne ceny poszczególnych paliw utrzyma się powyżej średniorocznej ceny z roku 2021 odpowiednio dla benzyny bezołowiowej 95 o ok. 22 proc., bezołowiowej 98 o ok. 26 proc., oleju napędowego o ok. 35 proc. i autogazu o ok. 21 proc. – zwraca uwagę Urszula Cieślak, analityk rynku paliw z Reflex.

I dodaje, że w dalszym ciągu utrzymują się duże różnice między minimalnymi a maksymalnymi cenami dla benzyny i oleju napędowego, sięgające nawet 60-70 groszy na litrze.

Orlen zdecyduje o świątecznej promocji

Analitycy zwracają też uwagę, że jest przynajmniej miejsce na wprowadzenie akcji promocyjnej, która pozwoliłaby ograniczyć wydatki na paliwa w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Ale też trudno przy tej okazji nie zauważyć, że na należących do Orlenu stacjach benzynowych ceny paliw spadają w zbyt wolnym tempie. Z pewnością nie takim, jaki życzyliby sobie tego kierowcy. 

Przy podobnym jak dziś poziomie cen hurtowych, w maju tego roku diesel na krajowych stacjach był oferowany po 7,09 zł za litr, obecnie 7,69 zł/l – wylicza Jakub Bogucki z e-petrol.

Eksperci uważają, że być może to jest celowa polityka Orlenu, który nie chce za bardzo teraz pomniejszać cen, żeby za chwilę nie musieć ich podnosić, przez naliczanie od 1 stycznia 2023 r. pełnego podatku VAT na paliwa.