Masz diesla? Tak nam przykro… Benzyna za chwilę będzie taka tania

Początek roku szkolnego mamy powitać na polskich stacjach paliw bez wyraźnych zrywów cenowych. Tak w dół, jak i w górę. Zgodnie z przewidywaniami ekspertów najpopularniejsza benzyna Pb 95 przestała już tanieć, co miało miejsce od pierwszej połowy czerwca. Ale w zamian nie jesteśmy świadkami żadnych cenowych zrywów. Część analityków uważa, że taki spokój może trwać nawet do końca roku. Ale są też eksperci, którzy przewidują jednak kłopoty.

Ceny paliw na stacjach benzynowych w kończącym się tygodniu nie różniły się szczególnie od tego, co działo się wcześniej. Wyraźna zwyżka z 7,26 na 7,69 zł dotyczyła jedynie oleju napędowego. Dla benzyny Pb 95 cena wyniosła 6,61 zł, dla benzyny Pb 98 – 7,47 zł i dla autogazu LPG – 3,18 zł – wynika z danych e-petrol.

W kolejnym tygodniu ma być podobnie. Znowu liderem zwyżek ma być diesel. Analitycy przewidują, że od 5 do 11 września litr oleju napędowego może kosztować w granicach od 7,65 do 7,79 zł. Za litr benzyny Pb 95 w tym czasie powinniśmy płacić od 6,52 do 6,64 zł, za benzynę Pb 98 – od 7,35 do 7,48 zł, a za gaz LPG – od 3,14 do 3,23 zł. Przyczyn coraz droższego diesla eksperci szukają w rekordowo wysokich notowaniach dolara. Nie bez znaczenia jest też cena oleju napędowego w Londynie, która z końcem sierpnia przypominała szczyt z początku marca lub końca czerwca.

Diesel mocno drożeje, bo każdy upływający tydzień przybliża nas do daty wejścia w życie unijnego zakazu importu ropy i produktów naftowych z Rosji, a to właśnie od rosyjskiego oleju napędowego Europa jest szczególnie mocno uzależniona – uważa dr Jakub Bogucki z e-petrol.

Ceny paliw: możliwy koniec zwyżek diesla

Ale nie wszyscy analitycy oczekują kolejnych podwyżek. Urszula Cieślak z Biura Maklerskiego Reflex wskazuje, że nie ma powodów, by ceny dalej rosły. Jej zdaniem rynek się odwrócił, czego dowodem ma być spadająca od 30 sierpnia cena paliw w hurcie. 

Jest jeszcze miejsce na obniżkę o kolejne 20 gr – twierdzi Urszula Cieślak.

Sytuacja ma powoli wracać do normy, w efekcie już za kilka dni możemy na stacjach paliw zaobserwować spadków. Eksperci z e-petrol też zauważają, że olej napędowy w oficjalnych cennikach rafinerii od poprzedniego piątku potaniał o blisko 200 zł i obecnie kosztuje 6963,00 zł/metr sześc. Ale ich zdaniem niekonicznie musi to przełożyć się na niższe ceny na stacjach paliw.

Zbliża się sezon grzewczy, kiedy rośnie popyt na olej opałowy, będący produktem o zbliżonej charakterystyce do diesla, a w tym roku zapotrzebowanie na naftowe paliwa opałowe może być większe niż zwykle, bo są coraz częściej stosowane jako substytut dla rekordowo drogiego gazu ziemnego – zauważa dr Jakub Bogucki.

Cena ropy już bez zrywów do końca roku?

Tymczasem na rynku ropy eksperci zwiastują spokój nawet do końca roku. I po tym, jak przez rosyjską agresję na Ukrainie cena ropy Brent skoczyła do poziomu 120 dol. za baryłkę, mamy być teraz świadkami stabilizacji, dzięki której baryłka ma dalej kosztować nieco poniżej 100 euro, nie przekraczając tej magicznej granicy. Jednocześnie analitycy w USA przyznają że trudno teraz oszacować skutki recesji. Ale i tak JPMorgan prognozuje, że do końca roku baryłka ropy nie powinna kosztować więcej niż 101 dol. Z kolei w 2023 r. ta cena jeszcze spadnie do poziomu 98 dol. 

Chociaż nie uważamy, że ryzyko recesji jest jeszcze wycenione w cenie ropy, to ryzyko to rośnie – przyznaje Natasha Kaneva, szefowa działu badań nad globalnymi surowcami w JPMorgan.

Ale Yaw Yan Chong, dyrektor Refinitiv Oil Research w Azji, uważa, że mamy więcej powodów do zmartwień z powodu gwałtownie rosnących cen gazu w Europie oraz pomysłów Arabii Saudyjskiej na cięcia w produkcji ropy.

Nadchodząca zima będzie najbardziej znaczącym czynnikiem napędzającym ceny ropy. Europa już teraz zmaga się z niewystarczającymi dostawami, które przybiorą na sile, gdy wejdzie w życie pełny zakaz importu rosyjskiej ropy – uważa Yaw Yan Chong.

OPEC może zmniejszyć produkcję ropy

Saudom nie pierwszy raz mocno nie w smak jest zbyt tania ropa. Dlatego Rijad na poważnie ma brać pod uwagę podjęcie decyzji o obniżeniu produkcji w celu ustabilizowania rynku. Obecnie jest ona zarówno wśród pastw OPEC, jak i w USA na najwyższych poziomach od pierwszych dni pandemii koronawirusa. Jak na razie OPEC już obniżył prognozy popytu. Zdaniem organizacji nadpodaż ropy na światowym rynku w tym roku wyniesie średnio 400 tys. baryłek dziennie, natomiast w roku kolejnym spodziewa się ona deficytu rynkowego na poziomie 300 tys. baryłek.