Mieliśmy być zieloną wyspą i jesteśmy. Polska z najtańszą energią w Europie

Na początku tygodnia cała Europa patrzyła na Polskę z zazdrością. Jesteśmy największym producentem węgla w UE i przy okazji zatrudniamy też najwięcej górników. Bruksela również od ponad sześciu lat narzeka na blokowanie lądowych wiatraków zasadą 10H. A i tak mimo to nad Wisłą bywa najtańsza energia w Europie. W porównaniu z niektórymi jesteśmy prawie dwa razy tańsi.

Ceny energii spadają. Krajowy węgiel najwyraźniej nie musi być tak bardzo drogi dla energetyki zawodowej i dla ciepłownictwa. W pierwszym przypadku tona czarnego złota we wrześniu kosztowała 628,20 zł, a w październiku już 545,13 zł. Dalej jest drogo, bo w grudniu 2021 r. to było raptem 253,47 zł, ale ceny spadły. Z surowcem dla ciepłownictwa jest tak samo. We wrześniu tona węgla z polskich kopalni kosztowała 1508,95 zł, a w październiku – 1051,11 zł (w grudniu rok temu to było tylko 349,90 zł). Te obniżki to kwestia interwencji rządowej na rynku energii i ustanowienie ceny maksymalnej dla odbiorców indywidualnych i dla sektora MŚP. 

Bez interwencji rządu m.in. w sprawie ustalenia maksymalnych cen prądu, obywatele zapłaciliby za energię nawet 200 proc. więcej – twierdzi wiceminister klimatu i środowiska Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Teraz okazuje się, że z takimi cenami energii, Polska jest prymusem na europejskim podwórku. I to drugi raz raptem w ciągu kilku ostatnich dni.

Ceny energii, czyli Polska jest zielona wyspą

Cały kontynent mocno czerwony, oprócz Portugalii i Hiszpanii oraz zachodniej i północnej Norwegii. No i jeszcze na środku ta duża zielona plama. To Polska. Tak wyglądała mapa cen energii w Europie 5 grudnia. Nasz kraj okazał się ponownie bezkonkurencyjny, i to kolejny raz w ciągu kilku dni. Polska z wynikiem 195 euro za 1 MWh mocno odstawiła resztę stawki oprócz północnej Norwegii, gdzie energia jest tradycyjnie najtańsza (obecnie 1 MWh energii jest tam po ok. 63 euro). Za nami znalazła się centralna część Norwegii (202 euro za 1 MWh), a podium uzupełnia Hiszpania i Portugalia (209 euro za 1 MWh). 

Resztę Europy pod względem cen energii zdystansowaliśmy jeszcze bardziej. Wystarczy zerknąć w kierunku naszych sąsiadów. W krajach bałtyckich obowiązywała 5 grudnia cena za 1 MWh na poziomie 338 euro, na Słowacji 336 euro, w Czechach 326 euro, a w Niemczech 341 euro. Nie brakuje przypadków, gdzie energia była prawie dwa razy droższa niż w Polsce. W Szwajcarii 1 MWh energii kosztowała 381 euro, we Francji – 373 euro, w Belgii 376 euro, a we Włoszech 361 euro.

Bizblog.pl poleca

Cena węgla już po szczycie, ale i tak jest drogo

Ten energetyczny pojedynek rozgrywany jest w czasie, kiedy cena węgla w portach ARA jest ponad dwukrotnie wyższa niż rok temu. Wtedy za jedną tonę surowca trzeba było płacić ok. 112 dol. Dzisiaj to ok. 263 dol. Jesteśmy więc bardzo daleko już szczytów z początku marca br., kiedy w portach ARA tona węgla kosztowała aż ponad 458 dol.

Ale na to, żeby ogłaszać, że kryzys energetyczny wreszcie odpuścił, też jest zdecydowanie za wcześnie. Węgiel cały czas pozostaje tańszą alternatywą dla bardzo drogiego gazu. Obecnie 1 MWh tego surowca na giełdzie Dutch TTF Natural Gas Futures kosztuje ok. 137 euro. W tym przypadku szczyt nastąpił 26 sierpnia, kiedy za 1 MWh gazu trzeba było płacić ponad 345 euro. A mimo to dalej jest bardzo drogo. Rok temu o tej porze 1 MWh gazu kosztowała tylko ok. 56 euro. To ponad dwa razy mniej niż teraz.