Ceny emisji CO2 to wina spekulacji finansowych gigantów. Polska żąda wyjaśnień od Brukseli

Ceny emisji CO2 niebezpiecznie zbliżają się do poziomu 90 euro. Polska uważa, że to przede wszystkim wina spekulacji finansowych i żąda od Komisji Europejskiej, by tak jak najszybciej zareagowała.

Cena emisji CO2 przeżywa niewiarygodny i nieoczekiwany w tej skali marsz w górę. Jeszcze w połowie listopada wyemitowanie jednej tony dwutlenku węgla kosztowało około 62 euro, rok temu – 35 euro. A teraz? Właśnie dobija do 90 euro i mówi się, że jeszcze w tym roku dobije do 100 euro. 

Polska o koniecznej reformie systemu EU ETS mówi od dłuższego czasu. Konkretne propozycje ma zgłosić premier Mateusz Morawiecki w trakcie posiedzenia Rady Europejskiej, które zaplanowane jest na 16 grudnia. Ale na tym polski rząd nie poprzestanie.

Rynek ETS jest bardzo niedoskonały, widzimy w nim bardzo dużo wad. Najważniejsza dotyczy udziału w tym rynku instytucji finansowych – stwierdziła w trakcie radiowych „Sygnałów Dnia” Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska.

Ceny emisji CO2: rynkiem ETS targają spekulacje?

Zdaniem Anny Moskwy to właśnie instytucje finansowe mają być odpowiedzialne za te niewiarygodne zwyżki cen emisji CO2 w ostatnim czasie. 

Jestem przekonana, że to co się ostatnio dzieje jest powiązane ze spekulacjami – uważa minister klimatu i środowiska.

Na tych spekulacjach najbardziej – jak twierdzą w polskim rządzie – miałoby zależeć instytucjom finansowym, które tym sposobem miały znaleźć łatwy sposób na zarabianie sporych pieniędzy na dwutlenku węgla. 

Bizblog.pl poleca

Złożyliśmy do Komisji Europejskiej stosowny wniosek o zbadanie tych spekulacji 

– mówi Anna Moskwa.

Polska chce wiedzieć, jak Bruksela zamierza przyspieszyć i zwiększyć mechanizmy kontrolne.

Liczy się czas. Polska chce jak najszybciej odpowiedzi od UE

Z relacji minister klimatu i środowiska wynika, że raport KE w tej sprawie powinien być gotowy w pierwszym kwartale 2022 r. Ale możliwe, że dokument światło dzienne ujrzy dopiero w kwietniu albo jeszcze później. A to Polsce, której gospodarka cały czas opiera się głownie na węglu, wyjątkowo nie pasuje. 

Dla nas to będzie już za późno – przekonuje Anna Moskwa.

Chodzi o koszta, na jakie w tym czasie narażone będą spółki energetyczne w Polsce, co może już na starcie bardzo utrudnić przyszłą transformację energetyczną. W Sejmie jest już nawet projekt ustawy w sprawie reformy EU ETS. 

W efekcie obecnej sytuacji EU ETS wywołuje odwrotny skutek od zamierzonego. Rujnuje europejską gospodarkę poprzez działania spekulacyjne podmiotów, które do swojej działalności nie potrzebują uprawnień do emisji, a tylko dla swoich zysków kosztem milionów odbiorców energii generują niczym nieuzasadnione wysokie ceny – czytamy w uzasadnieniu.