Węgiel i gaz idą na rekord. Ceny surowców znowu przebijają sufit. Co z ropą?

Ceny na rynku energetycznym zaczęły wyraźnie dygotać już w zeszłoroczne wakacje, kiedy Gazprom zaczął ćwiczyć ograniczenia w dostawach gazu. Wywołana przez Rosję wojna w Ukrainie i związane z nią sankcje tylko to zjawisko pogłębiły. Na tyle, że cena węgla i gazu znowu zbliża się do rekordowych wartości. Na szczęście uspokoiła się za to cena ropy. Chociaż na chwilę.

To jest gra Putina. Chce przede wszystkim zmęczyć zachodnią Europę wywołaną przez siebie wojną w Ukrainie. I nawet jeżeli nie przekona do tego europejskich włodarzy, to liczy na samych Europejczyków. Rosyjski dyktator wierzy, że jak przyjedzie co do czego, to ci – zgodnie z zasadą, że koszula bliższa ciału – bardziej będą martwić się wysokością swoich opłat i rachunków, a nie kolejnym bombardowaniem Kijowa czy zachodniej części Ukrainy. I stąd te manipulacje dotyczące dostaw gazu, bo właśnie od tego surowca pochodzącego z Rosji, UE jest uzależniona w największym stopniu. Dlatego też z ust unijnych przywódców, i nie tylko, coraz częściej słychać nawoływania do magazynowania energii, bo zima, która ma nastać za kilka miesięcy, może okazać się wyjątkowo trudna. 

Europie grożą tej zimy niedobory i racjonowanie energii – nie owija w bawełnę Faith Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energii.

Czytaj także: Bruksela już nie będzie dla Putina chłopcem do bicia. Mocna odpowiedź na manipulacje Rosji

Rynek reaguje: cena węgla i gazu znowu w górę

W podobnym tonie wcześniej wypowiadali się też przedstawiciele kilku europejskich rządów. Na przykład Robert Habeck, minister gospodarki Niemiec, ma pomysł, żeby specjalnie promować te gospodarstwa domowe, które zaczną realnie oszczędzać energię. Co ciekawe: w alarmujący ton uderza również Wojciech Dąbrowski, prezes PGE, o czym pisał niedawno Bogdan. To wyjście przed szereg musiało być konsultowane w polskim rządzie, który oficjalnie do tej pory obiecywał, że nie ma żadnych powodów do obaw. Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa nawet wskazywała na konkretne dostawy węgla m.in. z Australii, Kolumbii i RPA, które miały nam zimą zapewnić spokój energetyczny. 

Nie ma więc żadnego sensu dalej udawać. Sytuacja jest niepewna, delikatnie to ujmując, a wtedy rynek reaguje tylko w jeden sposób: podwyżkami cen. I właśnie jesteśmy tego teraz świadkami. Bloomberg donosi o historycznym przebiciu bariery 400 dol. za tonę węgla w australijskim indeksie IHS Markit. Z kolei w portach ARA tona czarnego złota kosztuje już 372 dol. Drożej było tylko raz: 8 marca 2022 r. 1000 kg węgla w portach ARA kosztowało blisko 460 dol. Podobnie jest z ceną gazu. Na giełdzie Dutch TTF Gas Futures jedna MWh tego surowca kosztuje już ponad 129 euro. To więcej niż zeszłoroczny rekord, kiedy 22 grudnia 2021 r. jedna MWh gazu kosztowała ponad 128 euro. Ale do absolutnie najwyższej ceny z 7 marca 2022 r. kiedy za jedną MWh gazu trzeba było zapłacić prawie 207 euro – droga jeszcze daleka.

Cena ropy aż tak nie rwie do przodu. Jeszcze nie

Na szczęście te węglowe i gazowe zwyżki nie idą teraz w parze z podwyżkami cen ropy. Chociaż tutaj ciągle poruszamy się między 14-letnimi maksimami, ale do sufitu zostało jeszcze trochę miejsca. Obecnie ropa Brent kosztuje ok. 114 dol. To ciągle jednak wyraźniej mniej od absolutnego rekordu z 8 marca 2022 r., kiedy za jedną baryłkę ropy przyszło płacić ok. 127 dol. Tymczasem cena w latach 2015-2020 najczęściej oscylowała w przedziale od 40 do 60 dol. Na szczęście prognozy na najbliższe miesiące wcale nie są tylko katastrofalne. 

Bizblog.pl poleca

Dużo zależy od zachowania Chin i tego, czy Pekin dalej będzie stawiał na lockdowny w walce z kolejną falą pandemii COVID-19. Do tego dochodzi jeszcze informacja o zniesieniu ograniczeń dla Wenezueli, która ma posiadać największe zapasy ropy na świecie. Możliwy jest mechanizm wymiany surowca w zamian za wenezuelskie długi. Być może też Stany Zjednoczone nieco poluzują naftowy kaganiec Iranowi. Decydująca jednak może być decyzja Arabii Saudyjskiej o podniesieniu cen sprzedaży ropy naftowej w lipcu, mimo że OPEC zobowiązał się w najbliższych dwóch miesiącach do zwiększenia produkcji o 50 proc.

Na polskich stacjach paliw czas na pierwsze korekty?

Jaki wpływ te zawirowania na rynku ropy mają na ceny na polskich stacjach paliw? Analitycy z serwisu e-petrol przewidują, że do 3 lipca benzyna Pb 98 nie powinna kosztować drożej niż 8,69 zł, a benzyna Pb 95 – od 7,79 do 7,91 zł. Z kolei olej napędowy gdzieniegdzie może pokonać granicę 8 zł, a gaz LPG ma w tym czasie kosztować od 3,41 do 3,52 zł. Zdaniem jednak Urszuli Cieślak z biura maklerskiego Reflex pierwsze dni wakacji powinny przynieść drobne korekty cen w dół.

Spodziewamy się obniżek rzędu 5–10 groszy na litrze. I choć takie obniżki nie będą póki co stanowiły wyraźnej ulgi dla wyjeżdzających na wakacje, to będą nas oddalały od poziomu 8 zł za litr – przekonuje Urszula Cieślak.