Truskawki już dawno nie były tak drogie. Czy cena ukochanych owoców Polaków w końcu spadnie?

Przeanalizowaliśmy cenę truskawek w ostatnich pięciu latach i sprawdziliśmy, jak sytuację zmieniła pandemia COVID-19. Okazuje się, że co najmniej od 2014-15 r. za te najbardziej ulubione przez Polaków owoce (na drugim miejscu są jabłka, a potem czereśnie i maliny) płacimy coraz więcej. W tym roku na przełomie maja i czerwca trzeba było zapłacić ok. 20 zł.

I chociaż stan epidemii także tutaj sporo namieszał, to jednak ciągle najbardziej cenę truskawek determinuje aura i liczba rąk do pracy.

Od 2015 r. ceny truskawek nieustannie rosły. W 2017 r. pobiły rekord. Na początku sezonu kilogram kosztował 28 zł. Potem 18-20 zł. Rok później, w 2018 r., cena truskawek zaczęła wyraźnie spadać. Chociaż i wtedy nie obyło się bez narzekania na brak rąk do pracy, to w Broniszach za kilogram truskawek trzeba było zapłacić ok. 5 zł, ceny na sklepowych półkach nie były wyższe niż 7 zł. Czy w tym roku mamy szansę na podobne wartości? Czas pokaże, ale lepiej chyba przygotować się na to, że do portfela przy okazji zakupu truskawek sięgniemy jednak nieco głębiej.

Bizblog.pl poleca

Cena truskawek wysoka przez zimny maj

Średnia temperatura w maju okazała się niższa aż o 2,5 st. C od normy wieloletniej. Tak chłodno ostatnio było piątego miesiąca roku 29 lat temu – w 1991 r. Uzupełnieniem niesprzyjającej nie tylko truskawkom, ale też innym owocom i warzywom pogody były liczne przymrozki, a nawet opady śniegu. Na Mazurach i Suwalszczyźnie spadło do 8 cm białego puchu, rekordowo dużo jak na wiosenny maj. 

A że truskawki są wyjątkowo wrażliwe na aurę, to siłą rzeczy musiało się to odbić na ich cenie. Jeszcze w drugiej połowie maja za dwukilogramową łubiankę truskawek trzeba było zapłacić od 27 do nawet 35 zł. W sklepach cena za kilogram potrafiła skoczyć do 20 zł. Dr Bożena Nosecka, kierownik Zakładu Ekonomiki i Ogrodnictwa w Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, przekonuje, że początek zbiorów ze względu na niesprzyjającą pogodę jest opóźniony o ok. 10 dni. Nowe truskawki powinny zasypać rynek mniej więcej w połowie czerwca i wtedy też ich cena powinna zacząć spadać. 

Brak ukraińskich pracowników i efekt psychologiczny COVID-19

Dr Bożena Nosecka nie chce prognozować, jaką cenę truskawki będą miały za miesiąc, to jednocześnie zwraca uwagę na czynnik psychologiczny, jaki wywołała pandemia koronawirusa. Zdaniem ekspertki zakłóci on relację podaż-popyt, bo w pierwszej kolejności wpłynie na zdecydowanie mniejsze zaufanie po stronie konsumentów. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze dwa istotne elementy. Pierwszym jest brak rąk do pracy. W poprzednich latach przy zbiorach truskawek pracowało wielu Ukraińców, których jest teraz w Polsce o wiele mniej. Druga kwestia mająca według dr Bożeny Noseckiej wpływ na cenę polskich truskawek to rosnąca konkurencja mrożonych owoców sprowadzanych obecnie głównie z Egiptu. 

Ale o cenach sprzed lat i tak nie ma co marzyć

Chociaż eksperci jednym tchem wymieniają powody, dzięki którym cena truskawek będzie na dość wysokim poziomie, to z kolei milczą jak grób proszeni o wskazanie, kiedy wrócą do wartości sprzed jeszcze pięciu lat. Bo na początku sezonu 2015 r. ceny były nieco wyższe niż w poprzednich latach, ale potem nastąpiło spore ociepleniem, które skończyło się większą podażą. W efekcie za kilogram truskawek na rynku hurtowym Bronisze trzeba było w 2015 r. zapłacić od 2,5 do 4-5 zł. I tak było drożej niż w 2014 r.: o ok. 15 proc.