Przez Deltę ropa jest coraz tańsza, ale nie w Polsce. My na spadki cen paliw musimy jeszcze poczekać

Strach przed mutacją Delta jest coraz większy. Dobrze widać to na rynku ropy, gdzie cena ropy leci w dół, a kontrakty terminowe w USA są na najlepszej drodze do największych spadków od zeszłorocznego października. Na razie eksperci nie przewidują, żebyśmy to szybko odczuli na polskich stacjach paliw.

Jest drogo. W zeszłym tygodniu średnia cena detaliczna paliw w Polsce wynosiła 5,99 zł dla Pb 98, 5,74 zł dla PB 95, 5,43 zł dla oleju napędowego i 2,65 zł dla LPG. I w najbliższym czasie raczej nie ma sensu wypatrywać na siłę niższych cen.

Bizblog.pl poleca

Chociaż, jak donosi Reuters, kontrakty terminowe w Stanach Zjednoczonych są na ostatniej prostej, żeby osiągnąć najniższe wartości od października 2020 r. Wszystko przez coraz większy strach przed deltą i wprowadzane w związku z tym ograniczenia, także w podróżowaniu. Na razie jednak – jak wskazuje dr Jakub Bogucki z serwisu e-petrol.pl – dotyczy to przede wszystkim USA i Azji. W Europie na razie nikt za głośno nie mówi o nowych obostrzeniach.

Dlatego w krótkim czasie nie spodziewałbym się, że ceny na polskich stacjach paliw zaczną spadać

– przekonuje Bogucki.

Cena ropy leci na łeb i szyję

Kontrakty terminowe na amerykańską ropę West Texas Intermediate (WTI) spadły na początku sierpnia o 6,4 proc. Ostatni raz taki spadem odnotowywany był w październiku rok temu. Z kolei Kontrakty terminowe na ropę Brent straciły 6,5 proc. To najwięcej od marca 2021 r.

Cytowany przez Reutersa Howie Lee, ekonomista singapurskiego banku OCBC, uważa, że awersja do ryzyka na wielu rynkach, nie tylko ropy widoczna jest coraz wyraźniej głównie przez mutację Delta. Spadki związane z nowym uderzeniem pandemii koronawirusa byłyby jeszcze większe. Na razie taką ewentualność bilansuje niepewna sytuacja na Bliskim Wschodzie, gdzie najbardziej teraz kotłuje się między Izraelem a Iranem.

Prędzej czy później Delta wyhamuje ceny

Nie ma wątpliwości co do tego, że Delta wymusi na rządach wprowadzanie kolejnych lockdownów i ograniczeń m.in. w podróżowaniu. Znowu więc może wyjąc na to, że na rynku będzie po prostu za dużo ropy, która przez to będzie dalej tanieć.

Nie do końca jest tylko jasne, kiedy to nastąpi. Azja i Stany Zjednoczone wydają się wyprzedzać pod tym względem Europę i właśnie tam w najbliższych tygodniach możemy być świadkami nowych ograniczeń. Zwłaszcza że w USA liczba dziennych nowych przypadków ponownie bardzo wyraźnie przekracza 100 tys. i jest już na sześciomiesięcznych maksimach. Jak podpowiadają eksperci, w Polsce na razie sytuacja jest o wiele lepsza, ale nie na długo.

Prędzej czy później u nas też sytuacja epidemiologiczna pogorszy się. I wtedy faktycznie będziemy mogli być świadkami wyhamowania cen i prospadkowej presji na polskich stacjach paliw

– tłumaczy dr Jakub Bogucki.