Amerykanie zabili irańskiego generała. Ceny ropy idą w górę

Wydaje się, że eskalacja konfliktu na linii USA – Iran dotarła do przełomowego momentu. Analitycy mówią wprost, że wojna wisi na włosku. I jak zwykle w takich przypadkach zaczyna rządzić premia za strach, co pokazują w pierwszej kolejności ceny ropy.

Fot. Brad M/Flickr.com/CC BY 2.0

Od 3,5 do nawet 4 proc. – o tyle podrożała cena ropy w ciągu raptem kilkunastu godzin po tym, jak świat obiegła informacja o udanej akcji wojsk USA. Donald Trump wydał rozkaz ataku dronami na konwój, w którym jechał irański generał Qassem Soleimani. W odpowiedzi w Teheranie zwołano już Radę Bezpieczeństwa Narodowego. 

Minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif twierdzi, że odpowiedzialność za „zbójeckie awanturnictwo” ponoszą Stany Zjednoczone. 

Dokonamy zemsty na Ameryce

– zapowiada w podobnym duchu były dowódca irańskich Strażników Rewolucji Mohsen Rezaei.

Wojna na horyzoncie? Cena ropy w górę

Generał Qassem Soleimani był jednym z najbardziej cenionych wojskowych w Iranie. Stał na czele tajnych misji wojskowych, dowodził także irańskim wywiadem. Spekulowano, że może być następnym przywódcą duchowo-religijnym całego kraju. Nic więc dziwnego, że udany zamach na generała Soleimaniego dodatkowo podsyci konflikt na linii USA z Iranem.

Pierwszą ofiarą tej niewypowiedzianej jeszcze oficjalnie wojny jest jak zwykle w tego typu przypadkach cena ropy, która w kilka godzin zdrożała o 4 proc. I dzisiaj naprawdę trudno wyrokować, czy na tym się skończy. Za baryłkę ropy na razie trzeba zapłacić prawie 70 dolarów. Stephen Innes, główny strateg rynku w AxiTrader Ltd., cytowany przez Bloomberga, uważa że amerykański atak może być punktem zwrotnym.

To coś więcej niż tylko zakrwawiony nos Iranu. To agresywny pokaz siły i jawna prowokacja, która może wywołać kolejną wojnę na Bliskim Wschodzie

– uważa ekspert.

Już raz przez drony było drożej

Eksperci wskazują, że to już drugi raz, kiedy cena ropy idzie w górę przez atak dronów. We wrześniu byliśmy świadkami ataku dronów na saudyjskie rafinerie: w Bukajk i Churais. Po tym incydencie Saudowie ograniczyli produkcję o połowę – o ok. 5,7 mln baryłek. To zaś przełożyło się na spadek dziennej, światowej produkcji o 5 proc. I rzecz jasna w odpowiedzi cena ropy też poszybowała w górę. W przypadku ropy Brent nawet o 19 proc. 

Na razie wygląda to słabo. Nie wiemy oficjalnie, kto stoi za tym atakiem. Nie wiemy, co może wydarzyć się dalej

– tłumaczyła wtedy w rozmowie z Bizblog.pl Urszula Cieślak z BM Reflex.

Saudowie dosyć szybko przywrócili zdolności produkcyjną sprzed ataku (za które Stany Zjednoczone od początku obwiniały Iran) i sytuacja na giełdzie paliw ustabilizowała się. Ale teraz mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. 

Zasadnicza różnica między polega na tym, że podczas gdy około połowa zdolności produkcyjnych saudyjskiej ropy naftowej została wyczerpana, zabicie czołowego irańskiego generała w Bagdadzie może przekształcić się w wojnę, najgorszy scenariusz, jaki ropa naftowa zawsze rozważała w kontekście Bliskiego Wschodu

– uważa Vandana Hari, założycielka i dyrektor generalny, Vanda Insights.