Morawiecki zrugał Norwegię za gaz, no i drgnęło. Cena idzie w górę i ruszają negocjacje

Pamiętacie, jak premier Mateusz Morawiecki parę miesięcy temu oskarżał Norwegię o żerowaniu na wywołanej przez Rosję wojnie? Bo handlują drogim gazem i ropą? Teraz okazuje się, że rząd w Oslo przekonuje, że nadzwyczajne zwyżki cenowe tych surowców wcale nie leżą w interesie Norwegii. Ta chce znaleźć najskuteczniejszą receptę na obecny kryzys energetyczny i gotowa jest do negocjacji z Unią Europejską. W międzyczasie cena gazu znowu zaczęła lekko dygotać w górę.

Szef rządu w trakcie majowego Ogólnopolskiego Kongresu Dialogu Młodzieżowego namawiał, żeby młodzi ludzie pisali do swoich koleżanek i kolegów w Norwegii. Żeby ich rząd podzielił się z innymi rekordowym zyskiem energetycznym. Taka narracja na krótko zagościła na rządowe salony, zaraz po tym, jak okazało się, że sprowadzany przez Baltic Pipe gaz wcale nie musi być taki tani, jakby się to mogło Polakom wydawać. Norwegowie co prawda nie zapisali się do żadnej organizacji charytatywnej. Natomiast rząd w Oslo właśnie przekonuje, że coraz wyższe ceny surowców energetycznych nie są dobrym rozwiązaniem także dla nich samych.

W pełni rozumiem, że Europa prowadzi teraz głęboką debatę na temat tego, jak działają rynki energetyczne, jak mogą zabezpieczyć bardziej przystępne ceny dla obywateli, rodzin, przemysłu, jak można poradzić sobie z tym niedoborem gazu po agresji Putina – twierdzi Gahr Store, premier Norwegii, w rozmowie z Financial Times.

Negocjacje gazowe, czyli otwarte drzwi Norwegii

Norwegia ma być gotowa na negocjacje z Brukselą. Podobnie zresztą jak tamtejsze firmy energetyczne. 

Zawsze jesteśmy otwarci na dyskusję o różnych ustaleniach dotyczących dostaw gazu, a to obejmuje również długoterminowe kontrakty – zapowiada Anders Opedal, dyrektor generalny Equinor, największego operatora instalacji wydobycia ropy naftowej i gazu ziemnego w Norwegii, a drugiego pod względem wielkości dostawcy gazu w Europie.

Czy w grę wchodzi też limit cenowy dla gazu, o czym ostatnio coraz głośniej wspomina Komisja Europejska? Oslo ma być otwarte na wszelkie propozycje. 

Nie zamykam drzwi przed żadnymi pomysłami, które mogą posunąć Europę do przodu. W głębokim interesie Norwegii jest to, że zmniejszamy niestabilność, że zwiększamy niezawodność dla naszych sojuszników i partnerów – przekonuje premier Norwegii.

UE i Norwegia uruchomiły już grupę roboczą, której zadaniem jest opracowanie sposobów zarządzania niedoborami gazu w Europie. W rozmowach uczestniczą też najwięksi producenci ropy i gazu z Norwegii: Equinor, Aker BP i Var Energi.

Cena gazu ma już spadki za sobą?

Norwegia już zwiększyła dostawy gazu do Europy o 10 proc. Rząd w Oslo zauważa jednak, że Bruksela realizuje równolegle kontrakty gazowe ze Stanami Zjednoczonymi i Bliskim Wschodem. I dyskutujący o unijnym limicie cenowym dla gazu powinni o tym pamiętać. 

Należy starannie ocenić implikacje pewnych działań, aby rezultatem nie było zmniejszenie dostaw – uważa Gahr Store.

Bizblog.pl poleca

Obecnie unijne magazyny gazu wypełnione są w ponad 84 proc. (stan na 14 września) Najgorsza sytuacja pod tym względem jest na Łotwie (ponad 51 proc.), na Węgrzech i w Bułgarii (po ok. 68 proc.). A jak się ma cena gazu? Po tym, jak 1 MWh pod koniec sierpnia osiągnęła wartość blisko 350 euro – nie ma już śladu. Ale też cena surowca przestała już lecieć na łeb i szyję. Po osiągnięciu poziomu ok. 190 euro – jesteśmy świadkami odbicia, skutkiem czego obecnie 1 MWh gazu kosztuje ok. 214 euro. Rok temu o tej porze cena wynosiła ok. 66 euro.

Czytaj także: Będzie unijny nakaz oszczędzania energii. Koniec z grzaniem mieszkań jakby nie było jutra