Co tu się wyprawia? Przedziwne zachowanie cen ropy, gazu i węgla. Tłumaczymy, skąd te spadki

Niektórzy twierdzą, że to cisza przed burzą, i nie wierzą w nagłe odwrócenie trendu. Na starcie sezonu grzewczego w najzimniejszym wrześniu od czternastu lat jesteśmy świadkami wyraźnego spadku cen surowców energetycznych. Dotyczy to gazu, ropy i węgla.

Ceny energii nie lubią dwóch rzeczy: recesji i wyższych stóp procentowych. Obecnie perspektywy dla światowej gospodarki są coraz bardziej ponure, a stopy procentowe idą w górę – wskazuje Adi Imsirovic z Oksfordzkiego Instytutu Studiów Energetycznych.

I tłumaczy, że przy niskich stopach procentowych spekulanci mogą tanio pożyczać pieniądze, aby obstawiać wzrost cen energii. Jeżeli stopy procentowe zaczynają rosnąć, ten mechanizm już nie jest tak atrakcyjny.

Ceny ropa tanieje do poziomów sprzed wojny

W połowie września znowu wydawało się, że cena ropy Brent chociaż na chwilę wyląduje na poziomach poniżej 90 dol. za baryłkę, jak miało to miejsce ostatnio w pierwszej połowie lipca. Na razie jednak nic takie się nie wydarzyło. Obecnie cena ropy Brent jest w okolicach 92 dol. Ostatni raz z taką sytuacją (nie licząc lipcowej, incydentalnej zniżki) mieliśmy do czynienia na początku lutego, na parę tygodni przed rosyjską agresją na Ukrainie. I też w przypadku ropy mamy do czynienia jednak z większymi wahnięciami niż jeżeli chodzi o gaz czy węgiel. Dlaczego tak się dzieje? 

Bizblog.pl poleca

Ponieważ ropa może być łatwo sprzedana gdzie indziej. Jeśli Europa nie kupi rosyjskiej ropy, może ona zostać wysłana do Azji – uważa Adi Imsirovic.

Z gazem już tak nie jest. Po bardzo wyraźnym ograniczeniu dostaw surowca do Europy, Moskwie pozostały kierunki wschodnie, co też nie jest aż takie atrakcyjne. Chiny i inne państwa Azji zdają sobie sprawę z obecnego położenia Rosji, której pole manewru jest coraz bardziej ograniczone.

Cena gazu najniższa od prawie dwóch miesięcy

A jak się ma w takim razie cena gazu? Tutaj też jesteśmy świadkami bardzo wyraźnych zniżek. Na giełdzie Dutch TTF Gas Futures obecnie 1 MWh gazu kosztuje ok. 182 euro. Ostatni raz cena była poniżej 190 euro pod koniec lipca. Pod koniec sierpnia z kolei osiągnęła absolutny rekord: 346,5 euro za 1 MWh gazu. I chociaż jesteśmy świadkami obecnie wyraźnych zniżek, to dalej gaz pozostaje bardzo drogi. Rok temu o tej porze 1 MWh kosztowała raptem 32-33 euro. Dlaczego gaz tanieje? Pierwsza sprawa to pogoda (w Europie, nie w Polsce). Im cieplej, tym niższa cena surowca. 

Ciężka zima może stworzyć znaczny wzrost popytu w cenie gazu ziemnego – przestrzega przed zbytnim optymizmem Bryan Benoit, partner zarządzający energią w USA w Grant Thornton.

Ale są też inne zmienne. Jednym z największych konsumentów gazu na świecie są Chiny. Przez kłopoty z blokadami wprowadzonymi w związku z covidem i trudnościami na tamtejszym rynku nieruchomości, chiński popyt na LNG ma w 2022 r. spaść o co najmniej 10 proc. w porównaniu z 2021 r. Jeżeli Pekin pokona te problemy i wróci do wcześniejszego zużycia gazu – cena surowca znowu zacznie rosnąć. Istotne jest również uruchomienie w październiku terminala gazowego w Teksasie, dzięki czemu będzie można zwiększyć dostawy gazu do Europy. 

Kluczowe znaczenie będzie miała wojna na Ukrainie. Gdyby doszło do jakiegoś porozumienia pokojowego, ceny gazu mogłyby się zmienić z dnia na dzień. Ale wątpię, żeby tak się stało, gdy stawka jest tak wysoka. Jeśli Putin przegra wojnę, jest skończony – przekonuje Adi Imsirovic.

Unijne magazyny gazu stanęły na wysokości zadania

Od początku rozkręcania kryzysu energetycznego przez Rosjan, Bruksela stawiała na jak najlepsze zabezpieczenie się energetyczne przed zimą. Już w czerwcu ustalono, że unijne magazyny gazu powinni być do 1 listopada wypełnione w 80 proc. Jak obecnie ma się sytuacja? Całkiem nieźle. Średnia wypełnienia magazynów gazu w krajkach członkowskich UE wynosi (stan na 19 września) ok. 85 proc. Progu 80-procentowego wypełnienia nie udało się jeszcze osiągnąć tylko: Austrii (74,35 proc.), Bułgarii (70,17 proc.), Węgrom (69,76 proc.) oraz Łotwie (51,87 proc.).

Ceny węgla też złapały zadyszkę

W portach ARA za tonę węgla trzeba obecnie zapłacić ok. 334 dol. To poziomy ostatnio obserwowane w pierwszej dekadzie sierpnia. W lipcu wydawało się, że złamanie granicy 400 dol. za 1000 kg węgla to tylko kwestia czasu. Ale stało się inaczej i surowiec zaczął tanieć. Chociaż do zeszłorocznych poziomów cenowych droga cały czas jest jeszcze bardzo daleka. Rok temu tona węgla w portach ARA kosztowała mniej niż 190 dol., a jeszcze dwa lata temu – raptem w okolicach 52 dol. 

Rynek węgla wydaje się najbardziej dostosował do warunków narzuconych przez kryzys energetyczny. Europa zamknęła swoje drzwi na węgiel z Rosji, ale Azja wręcz odwrotnie. Jak pokazuje to półroczna analiza danych z S&P Global Commodities at Sea, import rosyjskiego węgla przez Chiny rośnie: z 0,9 mln t w marcu do 5,3 mln t w lipcu. Podobnie jest z Indiami, które sprowadziły ponad trzy razy więcej węgla z Rosji (0,7 do 2,3 mln t. Równolegle bardzo wyraźnie (o 26 proc.) spadły dostawy do Chin węgla z Indonezji. Więcej węgla z Rosji kupuje również Turcja. W tym przypadku import spuchł z 0,6 do 2,1 mln t.