Hirsch: CD Projekt pokazał Keanu Reevesa, wywołał euforię, a tu taka wtopa

Jest pomysł na ciekawą grę towarzyską do wykorzystania w długie czerwcowe wieczory na różnego rodzaju balach, rautach i biwakach. Niech każdy zgaduje, o ile wzrosła wartość CD Projektu w ciągu tygodnia od pamiętnej prezentacji gry Cyberpunk 2077 z udziałem Keanu Reevesa na targach E3 w Kalifornii. Nikt nie zgadnie.

CD Projekt w ciągu tego czasu stracił na wartości 10,2 proc., czyli jego wycena rynkowa na giełdzie zmniejszyła się o 2,27 mld złotych. Dlatego nikt nie zgadnie. A na tym historia się przecież nie kończy. Te -10,2 proc. są liczone od otwarcia rynku giełdowego w poniedziałek 10 czerwca, kiedy rynek miał pierwszą okazję zareagować na Keanu Reevesa (i zareagował zachwytem oraz wzrostem notowań o blisko 6 procent), do otwarcia notowań w kolejny poniedziałek. Natomiast potem w trakcie poniedziałku i wtorku kurs CD Projektu spadł o kolejne 3,8 proc. i w efekcie jest wyraźnie poniżej poziomów, na których był tuż przed prezentacją na E3. Jego wartość zmalała w sumie o 2,7 mld złotych.

I to wszystko pomimo łatwo dostrzegalnego zachwytu w branży i powszechnego przekonania, że Cyberpunk 2077 będzie sukcesem. No cóż, giełda czasami działa właśnie w ten sposób.

Zobacz także:

Jak to się stało?

Jedno z bardziej popularnych giełdowych porzekadeł mówi: kupuj plotki, sprzedawaj fakty. Jedna z najważniejszych giełdowych zasad mówi, że rynek dyskontuje przyszłość. To, co działo się z akcjami i wyceną rynkową CD Projektu i w ciągu ostatniego tygodnia i w ciągu wcześniejszych kilku miesięcy jest świetną ilustracją obydwu.

Mówiąc w skrócie: CD Projekt nie podrożał po prezentacji z Keanu Reevesem, bo podrożał wcześniej. I to podrożał znacząco. Notowania spółki od początku tego roku aż do wspomnianej już początkowo pozytywnej poniedziałkowej reakcji z 10 czerwca urosły o blisko 60 procent. A od początku 2017 roku, kiedy to rynek powoli przestawał zajmować się wynikami sprzedaży Wiedźmina i zaczynał grać pod przyszły sukces Cyberpunka akcje CD Projektu urosły z okolic poziomu 50 złotych do 232 złotych. Dwa i pół roku i 344 proc. zysku.

Notowania CD Projekt na GPW

Byli tacy, którzy od dawna czekali, by sprzedać akcje

Taka sytuacja nie musi oznaczać, że akcje nie mogą podrożeć np. o 500 proc. w trzy lata, ale najwyraźniej w tym przypadku zbyt dużo inwestorów uznało, że nie chce dłużej czekać na jeszcze większe zyski, bo takie czekanie może okazać się zbyt ryzykowne. Na pewno na rynku była pewna, niezbyt duża grupa posiadaczy akcji CD Projektu, która od dawna planowała, że sprzeda je dzień po wyczekiwanej od miesięcy prezentacji na targach E3. Pozostali zapewne liczyli na to, że nie zmieni to trendu na rynku, bo na ich miejsce przyjdą inni, nowi, którzy będą chcieli kupić akcje spółki właśnie po tych targach, zachwyceni prezentacją i przekonani o tym, że spółka już za rok zarobi na Cyberpunku kosmiczne pieniądze. Przez dwa dni trudno było rozstrzygnąć kto przeważa. Kurs trochę urósł, sięgnął nawet poziomu rekordowego, ale z biegiem czasu stawało się jasne, że nie rodzi się tu żaden nowy dynamiczny wzrost wartości. Okazało się, że tych, którzy jeszcze nie mają tych akcji i nie boją się ich kupować po tym jak zdążyły podrożeć o 60 proc. w pięć miesięcy nie ma wcale tak wielu. Z biegiem czasu przybywało zniecierpliwionych i rozczarowanych tym, że coś tak dużego jak prezentacja z Keanu Reevesem nie jest w stanie wynieść notowań CD Projektu na jeszcze wyższe poziomy.

Nie przegap: Z bazaru na Grzybowskiej do Keanu Reevesa. Historia CD Projekt

A skoro kurs nie chce rosnąć, to rośnie ryzyko, że zaraz zacznie spadać. A skoro zaraz może zacząć spadać, to sprzedajmy te akcje, póki jeszcze nie spada. Jak pomyśleli, tak zrobili, a że myślało w ten sposób zbyt wielu, to ich obawa stała się samospełniającą się przepowiednią. W środę kurs spadł poniżej poziomu sprzed targów i stało się jasne, że dalszych rekordów notowań na razie nie będzie. To przekonało do sprzedawania akcji tych, którzy jeszcze dzień wcześniej byli skłonni przeczekać spadki, wierząc w to, że są chwilowe. I tak dalej i tak dalej. Każdy kolejny dzień spadku składania do sprzedawania kolejnych inwestorów. Kluczowe jest to, że dość łatwo ich do tego nakłonić, ponieważ i tak w zdecydowanej większości przypadków zainkasują oni spory zysk, bo w poprzednich miesiącach kurs szedł w górę prawie codziennie. Gdyby sprzedali od razu w poniedziałek zarobiliby jeszcze więcej, ale trudno. Zysk o 10 czy 15 procent mniejszy nadal może być spory, a za kilka dni może być znacznie mniejszy – nie można przecież tego wykluczyć. W tym momencie strach wygrywa z chciwością.

To ile ten cały CD Projekt jest naprawdę wart?

Nie ma w tej chwili na rynku analityków twierdzących, że jest wart znacznie powyżej obecnej wartości giełdowej. Nawet jeśli założymy duży sukces Cyberpunka. Oczekiwania rynku i inwestorów w tym względzie w ciągu ostatnich paru lat urosły tak niesamowicie wysoko, że jak się okazuje, nawet Keanu Reeves okazał się ledwie zgodny z tymi oczekiwaniami, a nie jakoś wyraźnie powyżej. Aby zasłużyć i uzasadnić swoją obecną wycenę rynkową na poziomie około 20 mld zł, CD Projekt musi sprzedać Cyberpunków naprawdę bardzo dużo. Musi. W związku z tym pomysł z Reevesem został przyjęty z pewnością z uznaniem, ale też wielu na rynku wcześniej zakładało, że coś w tym stylu, o takim kalibrze będzie musiało się wydarzyć. Wydarzyło się – to świetnie, ale to w tej chwili już nie zmienia wyceny spółki.

Coś co graczy, recenzentów i specjalistów od gier komputerowych zachwyciło, na rynku kapitałowym nikogo w euforię nie wprawiło. Z punktu widzenia inwestorów jest po prostu tak, jak miało być. Czyli jest dobrze, a zyski będą ogromne. Ale rynek zdyskontował to w ciągu wielu miesięcy, które są już za nami. Wtedy inwestorzy kupowali pogłoski i plotki, nieustannie podbijając swoje własne oczekiwania. Teraz, kiedy rzeczywistość okazała się zgodna z tymi oczekiwaniami mogą spokojnie zająć się sprzedawaniem faktów.

I tak do momentu, w którym w giełdowej opowieści CD Projektu pojawi się coś nowego, co znów będzie można zacząć dyskontować z wyprzedzeniem ponownym wzrostem notowań.