Czy epidemia zakończy erę zatłoczonych stołówek? Ten startup chce odmienić zamawianie jedzenia w korpo

Część pracowników wróciła już do biur, ale muszą stosować się do bardziej restrykcyjnych standardów bezpieczeństwa. Reorganizacja przerw na lunch staje się nową koniecznością.

Rynek eventowy i gastronomia to branże, które zostały mocno doświadczone przez koronawirusa. Działające w nich firmy musiały szybko dostosować się do nowych warunków i odmienionego obrazu całej gospodarki. Jedną z nich jest Cateringoo – startup specjalizujący się w zamawianiu cateringów na spotkania w firmach, który jeszcze w lutym chwalił się przyciągnięciem inwestorów.

2 miliony złotych od KnowledgeHubu miały pozwolić na wejście z ofertą do nowych miast: Wrocławia i Krakowa, a także na promocję i rozbudowę platformy. I wtedy zdarzył się koronawirus.

COVID19 = mniejszy popyt na usługi cateringowe

Pomimo odmrożenia jedynie 15-20 proc. pracowników firm pracuje z biur.

Zmagają się oni z nowymi wyzwaniami, wśród nich – ze zorganizowaniem dostaw posiłków

– mówi Natalia Myszkowska, szefowa Cateringoo.pl.

Bizblog.pl poleca

Podkreśla, że w reżimie sanitarnym, wiele stołówek pracowniczych zostało zamkniętych, dostęp do części wspólnych i socjalnych – ograniczony, a niektóre firmy zdecydowały się nawet na wprowadzenie zakazu zamówień od zewnętrznych dostawców.

Wirtualna Stołówka na ratunek

Cateringoo już dawno planował rozwój w kierunku centralnego systemu dla firm. Sytuacja pandemii spowodowała jednak przyspieszenie prac.

Klient zwrócił się do nas na początku pandemii z prośbą o zorganizowanie codziennych dostaw lunchy dla pracowników. Zarządzający firmą chcieli ograniczyć wyjścia pracowników w czasie przerwy na lunch na zewnątrz, a także zminimalizować liczbę dostawców

– komentuje Natalia Myszkowska, CEO Cateringoo.

W ten sposób powstała Wirtualna Stołówka, która ma pomóc w kompleksowym zarządzaniu posiłkami w firmie. Z perspektywy jedzącego pozwala na zamówienie lunchu z codziennie zmieniającego menu, bez wychodzenia z biura.

Współpracujemy ze sprawdzonymi przez nas restauracjami, stosującymi najwyższe standardy bezpieczeństwa i higieny. Zwracamy uwagę na m.in. liczbę osób przygotowujących i dostarczających posiłki – im mniej rąk, tym lepiej

– zaznacza Myszkowska.

Firma troszcząca się o bezpieczeństwo swoich pracowników również może być usatysfakcjonowana. Jeden kurier przywozi wszystkie zamówienia do danego biura i zostawia je we wskazanym wcześniej miejscu. A to tylko jedna z inicjatyw, którą stosują obecnie firmy.

Część naszych klientów przygotowuje jednorazowe podkładki na biurka, żeby pracownik zjadł lunch na swoim stanowisku. Inni dzielą przerwę lunchową na tury i w dawnej stołówce pracownicy zjadają lunch o różnych porach z zachowaniem odpowiedniej odległości

– relacjonuje Myszkowska.

Dofinansowanie lunchu jako benefit? 

Kryzys może nie być najbardziej fortunnym momentem na dyskusje o dodatkach do pensji, zwłaszcza w firmach, które obniżają wynagrodzenie albo zamrażają inwestycje. Część z nich widzi jednak w obecnej sytuacji szansę na przyciągnięcie do siebie utalentowanych pracowników, którzy mogą zwracać uwagę na korzyści pozapłacowe. Jak pokazuje badanie Pracuj.pl aż 87 proc. pracowników chciałoby mieć dostęp do taniej stołówki lub restauracji w miejscu pracy, a 55 proc. oczekuje dofinansowań do obiadów w pracy.

Wirtualna Stołówka jest bardzo elastycznym benefitem. Daje możliwość dowolnego ustalenia wysokości dofinansowania od 0 do 100 proc.

– podkreśla. Myszkowska

80 proc. klientów jej firmy stosuje dopłaty w  wysokości 20-50 proc. Niezależnie od przyjętego rozwiązania firmie za dofinansowanie obiadów przysługuje ulga ZUS, nawet 462 zł rocznie dla każdego pracownika. Do klientów Cateringoo należą m.in BCG, Bain & Company, Znanylekarz, Fortuna, Booksy czy DaftCode.

Kiedy powrót do normalności?

Cały rynek gastronomiczny stoi obecnie przed olbrzymi wyzwaniem dostosowania się do nowych realiów. Nikt tak naprawdę nie wie, kiedy sytuacja ulegnie poprawie za kwartał, a może za rok? Nawet wtedy nowe nawyki wciąż z nami pozostaną, co przełożyć się także na higienę dostaw posiłków.

Myszkowska zauważa, że odbić się to może stanie środowiska, bo przestaliśmy zwracać uwagę na kwestie ekologiczne.

Normą ponownie staje się plastik, który jest wygodny, ale szkodzi naszej planecie. Współpracujemy wyłącznie z dostawcami, którzy stosują ekologiczne opakowania, ale kiedy ceny poszybowały, ekoopakowania też są droższe. Gdy klient podejmuje decyzję portfelem, plastik wraca do gry. To bardzo smutne i krótkowzroczne

– podsumowuje.