Skarbówką w zbuntowanych przedsiębiorców. Rząd idzie na wojnę z firmami łamiącymi obostrzenia

Rząd szykuje potężne uderzenie w przedsiębiorców, którzy nie podporządkują się obowiązującym obostrzeniom i wznowią działalność. Jak informuje radio RMF, niepokorne firmy nie tylko mają być nękane szczegółowymi kontrolami sanepidu, policji, straży pożarnej, ale do spacyfikowania najbardziej opornych ma zostać użyta skarbówka.

W ostatnich dniach wiele osób liczyło na to, że pod presją narastającego buntu przedsiębiorców, którzy otwierają swoje firmy wbrew obowiązującym zakazom, rząd zdecyduje się na częściowe odmrożenie gastronomii i czy branży fitness. Nie tylko nic takiego nie nastąpiło, ale rząd wręcz dokręci firmom, które łamią obostrzenia.

Bizblog.pl poleca

Jak informuje RMF FM, podczas specjalnej narady w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji do walki z niepokornymi przedsiębiorcami postanowiono użyć różnych służb państwowych, które mają ich złamać możliwie najbardziej dolegliwymi kontrolami.

Skarbówka skontroluje opornych

Sanepid jest obecnie głównym narzędziem walki rządu z przedsiębiorcami łamiącymi covidowe zakazy, ponieważ na mocy przepisów o zwalczaniu epidemii może wymierzać im za to kary administracyjne dochodzące do 30 tys. zł. Teraz sanepid miałby też sięgnąć po swoje zwykłe uprawnienia, by zniechęcić przedsiębiorców do buntu – kontrole mają także objąć czystość.

Do walki ze zbuntowanymi przedsiębiorcami mają zostać rzuceni także strażacy. Jak dowiedział się RMF FM, straż pożarna ma prowadzić w takich firmach szczegółowe kontrole przestrzegania przepisów przeciwpożarowych, a nawet za minimalne przekroczenie terminu ważności gaśnic mają być wymierzane kary.

Największym postrachem przedsiębiorców – jak powszechnie wiadomo – jest skarbówka i rząd chce użyć tych służb do łamania najbardziej opornych. Jak dowiedzieli się dziennikarze RMF FM, służby skarbowe dostały polecenie przeprowadzenie szczegółowych kontroli podatkowych u przedsiębiorców, którzy nie zrezygnują z działalności wbrew obostrzeniom.

Cios koncesją na alkohol

To jeszcze nie wszystko. Rząd chce odebrać właścicielom klubów nocnych i dyskotek chęć do dalszego buntowania się, odbierając im koncesje na sprzedaż alkoholu. To opcja atomowa, ponieważ w przypadku odebrania firmie przez gminę koncesji na alkohol, przedsiębiorca może o nią wystąpić dopiero po trzech latach.

Jak pisze serwis Prawo.pl, MSWiA naciska na samorządy, by szybko odbierały firmom koncesje na alkohol, jeśli zawnioskuje o to do gminy policja po skontrolowaniu dyskoteki czy klubu łamiącego zakaz działalności. W normalnych okolicznościach cofnięcie koncesji na alkohol zdarza się dość rzadko i jest efektem notorycznego łamania przez przedsiębiorców ustalonych zasad.

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu nie ukrywał, że rząd zamierza użyć wszelkich dostępnych narzędzi, by uprzykrzyć życie przedsiębiorcom buntującym się przeciw obostrzeniom.

Wąsik zapowiedział, że już od 29 stycznia rozpoczną się na szeroką skalę działania prowadzone przez wszystkie służby państwowe, które mają doprowadzić do „zmniejszenia opłacalności prowadzenia tego typu biznesu w okresie pandemii”.

Odmrożenie tylko galerii

We czwartek minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił, że rząd postanowił otworzyć sklepy w galeriach handlowych, ponieważ uznał, że przy zachowaniu reżimu sanitarnego stanowią niewielkie zagrożenie epidemiczne. To samo dotyczy muzeów i galerii sztuki, które także zostaną otwarte 1 lutego. Reszta restrykcji zostaje co najmniej do 14 lutego.

„Decyzja, którą podjęliśmy sprowadza się do przedłużenia zasad bezpieczeństwa etapu odpowiedzialności do 14 lutego. Po tym okresie podejmiemy decyzje, co dalej” – ogłosił Niedzielski, dodając, że u podstaw decyzji co do kształtu obostrzeń stoi sytuacja epidemiczna w Polsce i Europie.

Dlaczego nie zdecydowano się na dalej idące odmrażanie gospodarki? „Mamy bardzo złe sygnały płynące z otoczenia międzynarodowego. Trudno jest przypuszczać, że Polska będzie zieloną wyspą na tle zachorowań w innych krajach Europy, więc nieuwzględnienie tego elementu byłoby nieodpowiedzialne” – ocenił.