Bunt przedsiębiorców tak długo nie przetrwa. Gastronomia ma być zamknięta co najmniej do maja

Gastronomia zostanie otwarta dopiero po zaszczepieniu starszych osób, czyli najwcześniej w maju. Taki sygnał wypuścił w środę szef PFR-u Paweł Borys. To stawia w ciężkiej sytuacji łamiących zakazy przedsiębiorców, którzy chcą wymusić zdjęcie ograniczeń już teraz.

Paweł Borys został w środę zapytany w radiu RMF FM o możliwą datę otwarcia placówek gastronomicznych. Prezes PFR-u, który odpowiada za realizację tarczy finansowej, wskazał, że będzie to związane z realizacją programu szczepień.

Bizblog.pl poleca

Mamy program szczepień, wydaje się, że takim punktem zwrotnym w czasie tej pandemii z perspektywy tych firm może być maj

– odpowiedział Paweł Borys.

Zniknie powód, by zamykać firmy

Dlaczego akurat maj? Szef PFR-u wyjaśnił, że „wydaje się, że do maja mamy szansę zaszczepić wszystkich seniorów, a są to osoby najbardziej narażone na zakażenie”. To wtedy według Borysa „zniknie ten podstawowy powód do tego, żeby zamykać firmy, starając się obniżyć poziom śmiertelności”.

Paweł Borys najwyraźniej chciał uniknąć jasnej deklaracji, że w maju nastąpi odmrożenie gastronomii, ale tak zostały odebrane jego słowa. Teraz szef PFR-u zapewnia, że nie mówił nic o dacie ponownego otwarcia tej branży, a jedynie o koniecznych warunkach do zdjęcia restrykcji.

Tak czy inaczej, jeśli ktoś liczył na to, że odmrażanie gospodarki będzie miało cokolwiek wspólnego z poziomem dziennych zakażeń koronawirusem, dostał kolejny sygnał, że wcześniejsza, oparta na tych statystykach polityka rządu została ostatecznie zarzucona.

Dziś liczy się tylko wyszczepienie odpowiedniej części populacji, ale z tym niestety może być problem. Rząd boryka się obecnie z opóźnieniami dostaw szczepionek, co najprawdopodobniej opóźni i tak ślimaczący się proces szczepienia kolejnych grup społecznych.

O ile nie ujawnią się nowe ryzyka

Paweł Borys chyba zdaje sobie z tego sprawę, bo zaznaczył, że scenariusz zaszczepienia seniorów do maja „jest możliwy, o ile nie ujawnią się nowe ryzyka”.

Przeciw rządowym zakazom działalności burzy się wielu przedsiębiorców, głównie z branży gastronomicznej. Na otwieranie lokali wbrew zapisom rządowego rozporządzenia decydują się głównie ci przedsiębiorcy, którzy z różnych powodów nie załapali się na rządową pomoc.

Przepisy zostały bowiem tak skonstruowane, że bardzo wiele firm – choć mają olbrzymie straty i działają w objętych zakazami branżach – nie dostaną nawet symbolicznej złotówki. Na tych przedsiębiorców nie podziałają więc ostrzeżenia Pawła Borysa, że PFR będzie musiał odmawiać lub odbierać im przyznaną już pomoc, ale podziałać mogą interwencje policji oraz kary do 30 tys. zł nakładane przez sanepid.