Polska chce zawetować unijny budżet. Miliardy euro przejdą nam koło nosa?

Stracimy miliardy euro czy obronimy suwerenność przed zakusami biurokratów? Po sprzeciwie Polski i Węgier wobec mechanizmu wiążącego wypłatę środków UE z praworządnością rozgorzał spór o konsekwencje zawetowania unijnego budżetu. Prym wśród komentatorów wiodą rzecz jasna politycy. Dlatego poprosiliśmy o pomoc eksperta, by na chłodno przyjrzeć się wydarzeniom z ostatnich dni i wyjaśnić, co tak naprawdę grozi nam w przypadku odrzucenia ustawy budżetowej.

Na naszych oczach ważą się losy unijnego budżetu na lata 2021-2027. W puli ma znaleźć się łącznie 1,1 bln euro. Do tego dochodzi jeszcze nadzwyczajny instrument Funduszu Odbudowy, który ma wspomóc państwa w walce ze skutkami pandemii Covid-19. Jego wartość to 750 mld euro, z których 390 mld zostanie wypłaconych w formie dotacji dla państw członkowskich, a 360 mld w formie pożyczek.

Oznacza to, że nad Wisłę w ciągu najbliższych lat znów może popłynąć szeroki strumień pieniędzy. Przypomnijmy, ze do od dnia wstąpienia do Unii Polska otrzymała prawie 190 mld euro, wpłacając przy tym zaledwie 60 mld.

Pieniądze za praworządność

W teorii wszystko wygląda prosto. Wystarczy podnieść rękę, opowiadając się za nową wersją budżetu, by wciąż korzystać z dobrodziejstw unijnego wsparcia. Sytuacja skomplikowała się na początku listopada, gdy przywódcy państw UE powiązali wypłatę środków z zasadą praworządności. Mechanizm obejmie wszystkie fundusze UE, w tym pieniądze przeznaczone na tzw. fundusz covidowy.

I w tym właśnie miejscu doszło do sporu. W trakcie posiedzenia Komitetu Stałych Przedstawicieli (COREPER II), w którym udział wzięli ambasadorzy krajów członkowskich, Polska i Węgry powiedziały: stop. Mimo to mechanizm wstępnie przyjęto, choć oficjalne ustalenia zapadną dopiero na posiedzeniu Rady Europejskiej. COREPER II miał tylko przygotować grunt pod ostateczne decyzje.

Bizblog.pl poleca

Polsce i Węgrom nie udało się zablokować niechcianego mechanizmu „pieniądze za praworządność”, oba kraje grożą za to całkowitym sparaliżowaniem prac nad budżetem. Ten w przeciwieństwie do zasady praworządności wymaga nie większości kwalifikowanej, a całkowitego konsensusu między krajami członkowskimi. W przypadku braku zgody wszystkich państw UE, od 2021 r. zacznie obowiązywać prowizorium budżetowe. A ta wizja spędza sen z powiek naszym rodzimym przedsiębiorcom.

Rada Przedsiębiorczości wystosowała apel do liderów Zjednoczonej Prawicy, ostrzegając ich przed skutkami weta dla polskiej gospodarki.

Zablokowanie na forum Unii możliwości utworzenia funduszu odbudowy, pozbawi Polskę dostępu do ponad 60 mld euro pomocy

– czytamy w liście

Rada podkreśla również polityczne następstwa blokady budżetu, pisząc, że pozostawi ona nasz kraj „osamotniony i skłócony z naszymi dotychczasowymi sojusznikami w Europie”.

Bez tej pomocy nie będziemy w stanie skutecznie ratować gospodarki, miejsc pracy, dochodów rodzin, standardów społecznych, budować odporności wobec kolejnych kryzysów

– przestrzega

Budżet UE – fakty i mity

Kto ma w tym sporze rację? O zamieszanie wokół głosowania nad budżetem UE pytamy Kamilę Sotomską, analityczkę Departamentu Prawa i Legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Adam Sieńko, Bizblog.pl: Co tak naprawdę oznacza dla Polski wprowadzenie mechanizmu „pieniądze za praworządność”?

Kamila Sotomska: Projekt rozporządzenia w sprawie ogólnego systemu warunkowości w zakresie ochrony budżetu Unii, powszechnie znany jako „mechanizm praworządności”, przewiduje kilka rodzajów środków ochrony unijnego budżetu, czyli potencjalnych sankcji dla państw członkowskich, które zostałyby uznane za winne łamania zasady praworządności w sensie tego rozporządzenia.

Środki te to m.in. zawieszenie płatności lub realizacji zobowiązania prawnego lub zakończenie zobowiązania prawnego, zakaz zaciągania nowych zobowiązań prawnych, zawieszenie wypłaty rat w całości lub w części lub wcześniejszą spłatę pożyczek gwarantowanych z budżetu UE, zawieszenie lub zmniejszenie korzyści gospodarczych w ramach instrumentu gwarantowanego z budżetu Unii, zakaz zawierania nowych umów w sprawie pożyczek lub innych instrumentów gwarantowanych przez Unię.

Za jakiego rodzaju działania i jakie środki możemy stracić?

W kwestii rodzajów działań, które mogą pociągnąć za sobą sankcje, projekt rozporządzenia wymienia trzy podstawowe okoliczności, które mogą świadczyć o naruszeniu zasady państwa prawa. Pierwsza to zagrażanie niezależności sądownictwa. Druga polega na nadużyciach, w tym niekorygowaniu arbitralnych lub niezgodnych z prawem decyzji władz publicznych czy ignorowaniu konfliktów interesów.

Natomiast trzecia sprowadza się do ograniczania dostępu do wymiaru sprawiedliwości, w tym poprzez restrykcyjne przepisy proceduralne czy brak wykonywania wyroków. Należy jednak zauważyć, że wymienione okoliczności to jedynie przykłady, a o naruszeniu zasady praworządności w rozumieniu projektu rozporządzenia decyduje dopiero decyzja Rady przyjęta na wniosek i w wyniku procedury prowadzonej przez Komisję Europejską z uczestnictwem danego państwa członkowskiego.

Jakie znacznie ma stanowisko zajęte przez Polskę na posiedzeniu COREPER?

COREPER czyli Komitet Stałych Przedstawicieli przygotowuje pracę Rady UE. W COREPER II zasiadają stali przedstawiciele, czyli ambasadorowie państw członkowskich, którzy na co dzień urzędują w Brukseli. Jeżeli COREPER był w stanie sfinalizować dyskusję nad wnioskiem, staje się on  tzw. punktem A porządku obrad Rady, co oznacza, że oczekuje się osiągnięcia porozumienia bez debaty. Natomiast kwestie w których nie osiągnięto porozumienia na poziomie COREPER lub które są zbyt wrażliwe politycznie, aby mogły zostać ustalone na niższych szczeblu stają się punktami B porządku obrad Rady. W tym przypadku stanowisko Stałych Przedstawicieli Polski i Węgier doprowadziło do przesunięcia obrad dotyczących projektu Rozporządzenia na poziom Rady UE.

I co nas czeka dalej?

We wtorek po południu odbyła się wideokonferencja ministrów spraw europejskich, której tematem była kwestia mechanizmu praworządności. Przedstawiciele Rady i Komisji wyrazili ubolewanie nad niemożliwością sfinalizowania negocjacji budżetowych oraz wezwali wszystkie państwa członkowskie do znalezienia porozumienia w celu jak najszybszego udostępniania środków finansowych Europejczykom. W trakcie wideokonferencji minister ds. europejskich Konrad Szymański poinformował, że potrzebne jest szybkie przyjęcie całego pakietu budżetowego, ale Polska potrzebuje „lepszego kompromisu”. Więcej informacji możemy spodziewać się po posiedzeniu Rady Europejskiej, które odbędzie się w najbliższy czwartek.

Czy przegłosowanie rozporządzenia o uzależnieniu wypłat z budżetu UE od praworządności będzie miało znaczenie jeżeli Polska zawetuje projekt budżetowy UE?

Aktualnie toczą się na ten temat rozmowy, ale ich wynik jest jeszcze niemożliwy do przewidzenia. Uważamy natomiast, że trwający konflikt nie sprzyja żadnej ze stron. W interesie zarówno Unii Europejskiej i jej instytucji, jak i poszczególnych państw członkowskich, jest jak najszybsze uruchomienie środków z funduszu na rzecz odbudowy.

Co oznacza dla Polski prowizorium budżetowe?

Konsekwencje prowizorium budżetowego są takie same dla wszystkich członków UE. Wprowadzenie go oznacza, że pułapy i inne przepisy dotyczące ostatniego roku obowiązywania ram finansowych na lata 2014-2020 zostają przedłużone do czasu przyjęcia nowych wieloletnich ram finansowych. W praktyce oznacza to, że jeśli na początku kolejnego roku budżetowego nowy budżet nie będzie jeszcze ostatecznie przyjęty, to wydatki będą mogły być dokonywane miesięcznie na rozdział w granicach jednej dwunastej środków przyznanych w ramach danego rozdziału budżetu w poprzednim roku budżetowym. Na zwiększenie wydatków jest potrzebna zgoda Rady.

Czy pieniądze, które Polska mogłaby dostać na odbudowę gospodarki po pandemii koronawirusa (tzw. fundusz odbudowy) będą wówczas wypłacane?

W przypadku zawetowania wieloletnich ram finansowych na lata 2021-2017 Polska ani żadne inne Państwo Członkowskie nie otrzyma środków z Funduszy Odbudowy.