Fajny budżet, naprawdę super. Ale co będzie, jak koronazaraza wróci albo pojawi się jakaś inna ebola?

Rząd nie przeszarżował z budżetem na przyszły rok. Nie ma w nim niespodzianek, projekt jest ostrożny i realistyczny. Ale i tak się przyczepię. A co będzie jak koronawirus nie odpuści albo pojawi się jakaś inna zaraza? Może zamiast miliardów na różne pięćsetplusy, warto by było utworzyć jakąś poduszkę finansową i zabezpieczyć się na powtórkę z wiosny tego roku?

Fot. KPRM/Krystian Maj

Budżet 2021 będzie miał niemal o 30 mld zł mniejszy deficyt niż w bieżącym roku, ale według mnie marna to pociecha. Gdyby przez ostatnich pięć lat politycy nie rozwalali kasy na lewo i prawo, to teraz nie musieliby ukrywać wydatków po PFR-ach i innych funduszach.

Ktoś już wyliczył, że w 2021 r. ponad 20 proc. PKB, (jeśli rzeczywiście wyniesie 4 proc., jak zaplanował minister finansów), pójdzie na 500+, 300+, trzynastki, czternastki i inny prymitywny socjal. Nikt mnie nie przekona, że to zdrowy objaw w sytuacji, gdy państwo zadłuża się na ponad dwa razy tyle niż w 2015 r. i sześć razy tyle, co w 2019 r.

Bizblog.pl poleca

404 mld zł wpływów do budżetu

Projekt ustawy budżetowej na przyszły rok zakłada, że do kasy państwa wpłynie 403,7 mld zł, a wydatki wyniosą 486 mld zł. Deficyt budżetu państwa wyniesie zatem 82,3 mld zł i będzie o 27 mld niższy w roku bieżącym (109,3 mld zł).

Rząd zakłada, że skarbówka tak zaklajstruje sposób naliczania i poboru VAT, tak że wpływy z tego podatku będą o 6,5 proc., czyli 11 mld zł, wyższe niż w 2020 r. Ale i tak nie uda się powtórzyć wyniku z 2019 r., gdy z podatku od towarów i usług udało się zebrać 8 proc. PKB.

Różnicę wpłacą sieci handlowe w ramach podatku od sprzedaży detalicznej (1,5 mld zł), Narodowy Bank Polski (1,3 mld zł z tzw. zysku), producenci żywności w postaci opłaty cukrowej oraz my, bo rząd wywiązać się z wcześniejszej zapowiedzi zlikwidowania OFE.

Drugi lockdown zatopi nam gospodarkę?

Rząd założył, że w przyszłym roku przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej wzrośnie o 3,4 proc., a emerytury i renty o 3,84 proc. Stopa bezrobocia wyniesie 7,5 proc. Konsumpcja wzrośnie o 4,4 proc., inflacja o 1,8 proc, a produkt krajowy brutto o 4 proc.

I nawet jeśli w gospodarce coś się zatnie, to zawsze będzie można wprowadzić jakiś nowy podatek albo podwyższyć już istniejący.

Oby tylko zaraza nie wymknęła nam się spod kontroli. Bo akurat na powtórkę z wiosny nie będziemy przygotowani. I tak jak w 2020 r. miało nie być deficytu, a nagle zrobiło się 110 mld zł, tak w przyszłym roku z 80 mld może się zrobić się trzy razy więcej.