Branża fitness liczy na otwarcie w weekend, ale rząd prędzej zamknie gastronomię

Przywrócenie normalnej działalności od soboty 24 października, a także pokrycie przez państwo całego spadku przychodów firm. Branża fitness podczas rozmów z resortem rozwoju zgłosiła postulaty nie do zrealizowania, ale bardzo możliwe, że za kilka dni nie będzie się czuła potraktowana niesprawiedliwie, bo rząd zamknie inne sektory gospodarki.

Kierownictwo Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii wysłuchało w poniedziałek w czasie telekonferencji właścicieli siłowni, aquaparków, basenów i solariów. To te firmy zostały niespodziewanie – z pewnymi wyjątkami – zamknięte od 17 października w ramach walki z epidemią COVID-19.

Bizblog.pl poleca

„Będziemy się starali możliwie szybko wyjść naprzeciw Państwa oczekiwaniom, czyli odmrozić branżę fitness oraz dostęp do basenów i aquaparków, ale przy zachowaniu zwiększonego niż do tej pory poziomu bezpieczeństwa sanitarnego” – obiecała wiceminister Olga Semeniuk. „Jesteśmy otwarci na dalszy dialog z branżą” – podkreślił wicepremier Jarosław Gowin.

Dajcie nam zarabiać od soboty

Czy to oznacza szybkie zniesienie ograniczeń działalności? To bardzo mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę dramatycznie pogarszającą się sytuację epidemiczną w Polsce. Tego jednak oczekuje branża fitness – jednym z postulatów jest to, by „otwarcie branży powinno się odbyć w możliwie najszybszym terminie, czyli od 24 x 2020 r.”

Minister Zdrowia Adam Niedzielski ogłosił w poniedziałek prawdziwe pospolite ruszenie w walce z epidemią i ostrzegł, że w najbliższych dniach czeka nas 15-20 tys. nowych przypadków zakażeń dziennie. To nie są okoliczności, w których władze mogłyby zdejmować dopiero co wprowadzone obostrzenia.

Przedstawiciele rządu już zapowiadają, że obostrzeniami zostaną objęte kolejne branże. „Można się spodziewać, że niektóre obostrzenia zostaną rozszerzone. Chodzi o limity wejść do danych miejsc czy kwestie związane z ograniczeniem funkcjonowania niektórych gałęzi gospodarki” – powiedział we wtorek rano rzecznik rządu Piotr Müller.

Kto następny w kolejce do zamknięcia?

Rząd oczywiście nie zdradza, które branże mogą zostać dotknięte nowymi obostrzeniami, ale biorąc pod uwagę doświadczenia z wiosny, pierwsze do zamknięcia są lokale gastronomiczne, salony fryzjerskie i kosmetyczne, a także kina i inne placówki kulturalno-rozrywkowe. Zagrożone są także galerie handlowe. Jeśli chodzi o surowsze limity wejść, najprawdopodobniej będzie chodzić o sklepy spożywcze.

Źródło: Twitter/JakubKrupa

Rząd deklaruje, że będzie pomagał firmom, które zostaną objęte obostrzeniami, które ograniczają ich działalność. „Zdajemy sobie sprawę z tego, w jak trudnej sytuacji znalazły się Państwa firmy w związku z nowymi zasadami bezpieczeństwa, wprowadzonymi z powodu pandemii” – zadeklarował Jarosław Gowin w czasie poniedziałkowego spotkania online z branżą weselną i beauty.

Zrobimy wszystko, aby przedsiębiorcy zostali objęci pomocą ze strony państwa

– obiecał wicepremier.

Czy będzie to taka pomoc, jaką uruchomiono na wiosnę, czy jej skala będzie mniejsza – okaże się w najbliższych dniach. Na pewno nierealne jest spełnienie postulatów branży fitness, która oczekuje, że rząd zrekompensuje jej całość utraconych przychodów. MRPiT, cytując te postulaty branży, w żaden sposób ich nie skomentowało, ale to, że to pomysł „od czapy”, jest raczej oczywiste.

We wtorek Ministerstwo Zdrowia ogłosiło 9291 nowych przypadków koronawirusa, co na pierwszy rzut oka jest uspokajające, bo nie przebiliśmy psychologicznej granicy 10 tys. przypadków i nie przebiliśmy rekordu zakażeń z 17 października.

To jednak tylko pozornie dobry wynik. „Wypłaszczenie” krzywej zakażeń wynika z tego, że przeprowadzono o wiele za mało testów: około 41,5 tys. To oznacza, że pozytywnych wyników jest aż 22,4 proc. To oznacza, że niezdiagnozowanych przypadków może być nawet kilka razy więcej, niż podają statystyki MZ.