Trwa dramat pracowników branży kulturalno-rozrywkowej. Minister kultury nie widzi problemu

Odwołanie z powodu koronawirusa koncertów pozbawiło pracy nie tylko artystów, ale jeszcze liczniejsze grono osób pracujących przy obsłudze tego typu wydarzeń. Branża apeluje do rządu o pomoc, ale na razie bez efektu. To raczej się nie zmieni, bo minister kultury Piotr Gliński jest usatysfakcjonowany obecnymi przepisami.

„Przepisy jasno wyznaczają wytyczne dla działalności artystycznej i rozrywkowej zarówno dla organizatorów imprez kulturalnych i rozrywkowych w trakcie epidemii wirusa SARS-CoV-2, jak i ich uczestników” – pisze sucho Piotr Gliński w odpowiedzi na interpelację poselską w sprawie ratowania branży muzycznej.

Bizblog.pl poleca

Do ministra kultury zwrócił się poseł Arkadiusz Iwaniak z SLD. Zapytał między innymi, dlaczego rząd „odebrał” tej branży „wszelkie możliwości zarobkowania” oraz nałożył „nierealne, odbiegające od rozwiązań w innych branżach wymogi”.

Jaka będzie dalsza pomoc dla branży, gdyż wraz z końcem czerwca skończyły się najprostsze formy wsparcia, jak postojowe czy zwolnienia z ZUS-u?

– zapytał Arkadiusz Iwaniak ministra kultury.

Minister wychodzi naprzeciw

Szef resortu kultury w piśmie z 21 lipca przekonuje, że „przedkłada zmiany legislacyjne, które wychodzą naprzeciw oczekiwaniom przedstawicieli branży artystycznej i są równocześnie dostosowane do aktualnej sytuacji spowodowanej stanem epidemii”.

Nie wiem, o których przedstawicielach branży artystycznej mówi minister Gliński, ale najwyraźniej zupełnie zignorował inicjatywy w rodzaju akcji „Otwieramy koncerty!” czy niedawną pikietę Polskiej Izby Techniki Estradowej na Placu Zamkowym w Warszawie.

Zostaliśmy zatrzymani w marcu. Przestaliśmy robić koncerty. To, co się teraz dzieje, to jest mniej niż 1 procent tych imprez, które powinny się odbywać

– mówił Piotr Zajkiewicz z PITE, cytowany przez TVN24.

„Cała branża tak naprawdę cierpi. Nie tylko artyści, ale też technicy, oświetleniowcy, ludzie, którzy dostarczają sprzęt” – mówiła z kolei wokalistka Natalia Przybysz. „Skończyła się pomoc, którą zaoferował nam rząd. Tak naprawdę nie ma żadnych perspektyw dla naszego środowiska” – wtórowała jej Joanna Krawiec z Izby Gospodarczej Menedżerów Artystów Polskich (IGMAP).

16 lipca w Sejmie odbyła się debata o sytuacji branży artystycznej, ale jej przekaz chyba się nie przebił. „Na pytania odpowiadał wiceminister rozwoju Marek Niedużak, który wykazał się całkowitą ignorancją i brakiem chęci zrozumienia sytuacji naszej branży” – podsumowała IGMAP.

Jedna osoba na 5 metrów kwadratowych

Pytanie posła Iwaniaka o postojowe i zwolnienie z ZUS-u minister kultury pominął, ale za to bardzo obszernie przedstawił obecne obostrzenia obwiązujące między innymi na koncertach.

„Gdy te wydarzenia odbywają się na otwartym powietrzu, należy zapewnić, aby jednocześnie liczba widzów, słuchaczy, zwiedzających lub uczestników była nie większa niż 1 osoba na 5 m kw., a także aby uczestnicy wydarzenia zachowali odległość co najmniej 2 m od innych osób przez wyznaczenie znakami poziomymi miejsc dla publiczności uwzględniających zachowanie odległości 2 m” – pisze Piotr Gliński.

Przypomnienie o wymogu zachowania limitu jednej osoby na 5 metrów kwadratowych to osobliwy sposób przekonywania, że obecne przepisy „wychodzą naprzeciw oczekiwaniom przedstawicieli branży artystycznej”. To właśnie ten drakoński wymóg wzbudza chyba największe protesty branży muzycznej.

To zapis absurdalny, bo żeby zorganizować rentowne wydarzenie, potrzeba ogromnych przestrzeni

– mówiła Joanna Krawiec.

Minister kultury przekonuje, że „regulacje dotyczące odmrażania gospodarki oraz rekompensat i wsparcia dla twórców i instytucji kultury są na bieżąco dostosowywane do zmieniającej się dynamicznie sytuacji związanej z pandemią koronawirusa”.