Alternatywa dla banków i funduszy, czyli szybki sposób na kapitał w e-commerce

Booste to polski fintech, oferujący kapitał w modelu revenue-based financing, na przykład na wsparcie działań marketingowych w e-commerce. Już na starcie zgromadził 2 mln zł na rozwój.

Jeszcze przed pandemią szacowano, że sprzedaż w internecie będzie rosła w szybkim tempie. Koronawirus wywrócił jednak nasze życie do góry nogami i dał e-commerce niesamowite przyspieszenie. Polski rynek e-zakupów rośnie w tempie godnym pozazdroszczenia. Eksperci przewidują, że w ubiegłym roku na ubrania, jedzenie, sprzęt i inne kupowane przez internet dobra wydaliśmy aż o 25 proc. więcej niż rok wcześniej.

Tylko w czerwcu 2020 r. liczba transakcji związanych z zakupami on-line z wykorzystaniem kart Visa wzrosła w Polsce o 30 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2019 r. E-commerce miał w 2020 roku osiągnąć 23-proc. udział w amerykańskim handlu, a Morgan Stanley ocenia, że koronawirus przyspieszył rozwój sprzedaży online o co najmniej dwa lata.

E-commerce potrzebuje płynności finansowej

Coraz więcej firm sprzedaje w internecie. Każdy chce się wyróżnić i realizuje własne kampanie promocyjne. To jednak kosztuje, a sklepy nie zawsze mogą lub chcą skorzystać z oferty banków czy funduszy venture capital, z różnych względów.

Bizblog.pl poleca

Finansowanie z banków jest dla nich często niedostępne, bo mają słaby scoring bankowy lub są zbyt krótko na rynku. Nie wszyscy właściciele są też chętni ręczyć za zobowiązania firmy zabezpieczeniami powiązanymi z życiem prywatnym. Z kolei środki od funduszy inwestycyjnych nie są łatwe do zdobycia oraz wiążą się z oddaniem kontroli lub części udziałów w spółce

– mówi Jakub Pietraszek, CEO Booste.

Do tego e-commerce często podlega sezonowym wahaniom, kiedy trzeba dopalić kampanię świetnie sprzedających się produktów. Właśnie tu na scenę wkracza Booste.

Fintech obiecuje szybki proces pozyskania kapitału. Firma nie wymaga przedstawiania gwarancji lub zabezpieczeń osobistych ani poszerzania struktury właścicielskiej o zewnętrznych inwestorów.

Daje zaś możliwość samodzielnego określenia warunków zwrotu, w tym częstotliwości, wysokości i formy. W zamian pobiera jedną, stałą opłatę w wysokości 6 proc. udostępnionych środków.

Jak umowa z Booste wygląda w praktyce?

Model revenue-based financing oznacza, że co miesiąc oddaje się firmie część swoich przychodów. Załóżmy, że potrzebuję miliona złotych i godzę się spłacać zobowiązanie co dwa tygodnie w wysokości 10 proc. przychodów. W takim wypadku, zakładając, że co dwa tygodnie mam 100 tys. zł obrotu, zobowiązanie będę spłacał przez 200 tygodni (10% x 100 tys. zł = 10 tys. zł ; 1000 tys. zł / 10 tys. zł = 100 transz). Przychód może jednak ulegać zmianie, więc zmienny może być również czas spłaty.

Doliczyć trzeba jeszcze 6-procentową opłatę za udzielenie finansowania, która jest doliczana automatycznie. Klient, który otrzymał 10 tys. zł kapitału zwraca więc 10,6 tys. zł, spłacając opłatę równocześnie z kapitałem.

Załóżmy, że zwraca się do nas właściciel sklepu internetowego odnotowującego miesięczne obroty na poziomie 200 tys. złotych i poszukujący finansowania na działania marketingowe w kwocie 60 tys. złotych. Deklaruje spłatę na poziomie 10% swoich przychodów, w okresach dwutygodniowych. Otrzymuje więc od nas 60 tys. złotych, spłaca natomiast łącznie 63 600 zł, czyli kwotę finansowania powiększoną o opłatę Booste równą 6 proc. udostępnionego kapitału. Od tego momentu co dwa tygodnie klient spłaca kwotę odpowiadającą 10 proc. jego przychodów w tym okresie aż do momentu, gdy cała należność zostanie pokryta. W tym przykładzie potrwa to ok. 3 miesiące. Potem może zwrócić się o nowe środki.

– podaje przykład Jakub Pietraszek.

Jak Booste sprawdza swoich klientów?

System fintechu daje możliwość podłączenia różnych zasobów, którymi dysponuje e-commerce:

  • Platformy e-commerce, jak Shopify czy PrestaShop,
  • Platformy marketingowej, jak Facebook Ads czy Google Ads,
  • Procesora płatności, jak Stipe.

To właśnie analiza tych informacji pozwala Booste na podjęcie decyzji o finansowaniu. Przygotowanie oferty ma zająć startupowi 24 godziny, a pieniądze mają trafić na konto w przeciągu dwóch dni.

Oceniamy m.in. dynamikę rozwoju sklepu i efektywność działań marketingowych. Chcemy być dla naszych klientów partnerem, dlatego chętnie łączymy ich z najlepszymi agencjami marketingowymi, aby pomóc efektywnie wykorzystywać te środki

– mówi Michael Kacprzak, CPO Booste.

Ale nie podaje szczegółów w kontekście dochodzenia środków od firm zalegających ze spłatą zobowiązania.

Booste z 2 mln zł od inwestorów.

Właśnie te pieniądze wykorzystane mają być do zapewnienia płynności klientom fintechu. Część ze środków pochodzi od inwestora prywatnego, ale środki zapewnił również Tar Heel Capital Pathfinder. To właśnie w venture-buildingowym ekosystemie tego funduszu powstało Booste. Oznacza on, że fundusz współpracuje z founderami, budując biznesy wspólnie z nimi i doradzając w podejmowaniu strategicznych decyzji.

Model revenue-based financing zyskuje na popularności i już wkrótce ma szansę stać się jednym z preferowanych sposobów pozyskiwania kapitału przez biznesy e-commerce. Rozwijane funkcjonalności, elastyczność narzędzia i wygoda użytkowania sprawiają, że Booste może stać się jednym z liderów tego rynku

– mówi Michał Wrzołek, senior investment director w Tar Heel Capital Pathfinder.

To nie pierwsza tego typu inwestycja Tar Heel Capital Pathfinder. Już wcześniej pisaliśmy m.in. o Plum Research czy Skinwallet.