Bolt przywozi jedzenie za darmo. Wojna cenowa z Uberem przeniosła się na nowy front

Bolt uruchamia nową usługę – Bolt Food. Na początek platforma obiecuje darmowe dostawy z pobliskich restauracji. Czyżby czekała nas kolejna bitwa cenowa, tym razem na polu gastronomii?

Bolt i Uber walczą o klientów od lat. Wojna zaczęła się kilka lat temu na rynku przewozów. Obie platformy wchodzą sobie jednak w paradę na kolejnych polach.

Bizblog.pl poleca

Niedawno Bolt, w ślad za należącym do Ubera Lime’em uruchomił usługę wynajmu hulajnóg elektrycznych na minuty. A teraz postanowił namieszać nieco w gastronomii. I obiecuje, że przywiezie nam jedzenie wprost do domu bez żadnych opłat.

Jak działa Bolt Food?

Zamówienie obiadu przez Bolt Food wymaga zainstalowania oddzielnej aplikacji. Jest ona dostępna w Google Play i App Store i, póki co, działa tylko na terenie samej Warszawy.

Co znajdziemy w środku? Po włączeniu apki przed oczami pojawiło mi się około 60 restauracji, bistro, barów i kawiarni uszeregowanych według spodziewanego czasu dostawy. Ten wynosił od 20 do 80 minut. Wyszukiwarka pozwala jednak na filtrowanie tej listy według kategorii np. z kuchnią włoską, europejską, tajską czy indyjską.

By opłacić zamówienie, należy wprowadzić dane swojej karty bankowej. Dostawy realizowane są w sposób bezkontaktowy. W aplikacji klient może określić dokładną lokalizację, w której kurier może zostawić jedzenie. Zamówienia mogą być dokonywane od godziny 10 do 23. Po wyborze dania, użytkownik jest informowany przez aplikację o kolejnych etapach realizacji. Przejście od jednego z nich do następnego sygnalizowane jest też za pomocą powiadomienia push.

Bolt podaje, że w początkowym okresie usługa będzie bezpłatna dla użytkowników zamawiających jedzenie w placówkach gastronomicznych oddalonych nie więcej niż 4 km od miejsca zaznaczonego jako miejsce odbioru.

W co gra Bolt?

W ciągu kilku dni Bolt po raz drugi wchodzi na zatłoczony rynek. W przypadku hulajnóg wchodzi w rywalizację z markami nieco zakorzenionymi na polskich ulicach jak Bird, Lime czy Hive. W przypadku dowozu jedzenia będzie musiał rozpychać się między Uber Eats, pyszne.pl, Glovo, Wolt i PizzaPortal.

Estończycy nie mają jednak dużego pola manewru. Przez długi czas skupiali się nad rozwijaniem usługi przewozu osób. W ubiegłym roku pojawili się w wielu polskich miastach, wyprzedzając skalą działania Ubera i korporacje taksówkarskie. Cóż jednak z tego, skoro wraz z pandemią popyt na korzystanie z taksówek i parataksówek spadł niemal do zera?

Wraz z zamieraniem ruchu na drogach, kierowcy zaczęli przerzucać się na platformy dowożące jedzenie. Platformy nie wymagają od nich licencji taksówkarskich, a rynek zamówień online, w przeciwieństwie do przewozów, w trakcie epidemii nie traci, bądź traci niewielu klientów. Nie mówiąc już o tym, że dostawy jedzenia uznawane są przez ekspertów za potężny trend w rozwoju gastronomii.

Dla Bolta jest to więc szansa na utrzymanie kierowców i klientów przy własnej marce. Bo jedni i drudzy w ostatnim czasie masowo zaczęli przenosić się do konkurentów.