Bolt interweniuje. Rozdaje zniżki, żeby nie jeździć drożej od taksówek

Bolt kusi pasażerów kuponami promocyjnymi, które pozwalają jeździć za pół ceny. Ale w przeciwieństwie do poprzednich promocji, obecna nie ma na celu sprowadzenia opłat do jak najniższych akceptowalnych poziomów. Właściwie chodzi o to, by… bolty przestały być droższe od zwykłych taksówek.

Bolt to firma, która prawdopodobnie najbardziej ucierpiała po wprowadzeniu nowych przepisów. Odpływający kierowcy sprawili, że w aplikacji trudno trafić dzisiaj na kurs bez mnożników. Z naszych niedawnych testów wynika, że w windowaniu cen Bolt idzie dzisiaj łeb w łeb z Uberem. Spółka rozsyła więc użytkownikom kupony, dzięki którym cena przejazdu spada o 50 proc. (maksymalnie o 10 zł).

Bolt walczy z ceną

Można powiedzieć – cóż w tym dziwnego? Aplikacje pozwalające na zamawianie przejazdów od dawna konkurują ze sobą cenami. Okresowe zniżki od paru lat na stałe wpisane są w krajobraz branży. I byłaby to prawda gdyby nie to, że w tak zwanym międzyczasie całkowicie zmieniły nam się okoliczności.

Bizblog.pl poleca

Tuż po otrzymaniu na adres mailowy wiadomości od Bolta postanowiłem sprawdzić, na ile zniżka pomogłaby mi w tanim przemieszczeniu się z jednego punktu miasta do drugiego – na dystansie 10 km. Cena wyjściowa, uwzględniająca mnożnik (włączyłem aplikację między 8 a 9 rano) to ponad 40 zł. Po uwzględnieniu rabatu wyszło równo 30,26 zł.

Obie te kwoty mieszczą się w granicach, w których poruszamy się w przypadku zamówienia taksówki ze zwykłej korporacji. Cena przed promocją wyznacza jednak mniej więcej jej górne rejony, po rabacie możemy natomiast przejechać się za pieniądze, które musielibyśmy wysupłać chcąc skorzystać z jednej z tańszych ofert na rynku.

Za drogi przejazd? Masz tu kupon

Wiele zależy oczywiście od godzin, w których zdecydujemy się zamówić przejazd. W godzinach pozaszczytowych (w szczególności o bardzo nietypowych porach) aplikacje typu Bolt czy Uber wciąż stanowią bardzo konkurencyjną alternatywę. O wszystkich pozostałych porach, aplikacje windują ceny do poziomów nieakceptowalnych dla części użytkowników.

Interwencja Bolta stanowi więc bardzo ciekawy przypadek. Gdy mnożniki zaczynają wariować, zawsze można obniżyć ceny przejazdów, rozpoczynając akcję promocyjną. Pytanie – jak długo będzie można w ten sposób regulować ceny dla użytkowników? Być może na dłuższą metę jedynym rozwiązaniem okaże się…kolejne cięcie w stawce kilometrowej. Bo czy Bolt czy Uber, po wypromowaniu się jako liderzy tanich przewozów, nie staną się z dnia na dzień ulubieńcami bardziej zamożnych klientów.