Węglowa bessa nikogo nie oszczędza. Właśnie dopadła najlepszą polską kopalnię

Wywołany lockdownem historyczny spadek zapotrzebowania na energię odbija się szczególnie górniczym spółkom. Dobrze to widać w Polsce, gdzie do liżących finansowe rany PGG, JSW i Tauron Wydobycie właśnie doszła kolejna firma, stawiana do niedawna państwowym kopalniom za wzór: Lubelski Węgiel Bogdanka.

Dzisiaj pytanie o dalsze funkcjonowanie spółek górniczych jest wyjątkowo ryzykowne. Bo w odpowiedzi wystarczy sięgnąć po wyniki finansowe za pierwsze półrocze. Biorąc pod uwagę polskie podwórko, tak źle jeszcze nie było. Wśród przyczyn na pierwszym miejscu wymienia się zdecydowane mniejsze – przez pandemię COVID-19 – zapotrzebowanie na energię. Ale lecąca systematycznie na łeb i szyję cena węgla z pewnością też ma na to wpływ. 

Tak jak w przypadku Lubelski Węgiel Bogdanka. Spółka ma 14,6 proc. udziału w rynku węgla kamiennego i 19,8 proc. jeżeli chodzi o węgiel energetyczny. Dostarcza też 25 proc. węgla do energetyki zawodowej. Z opublikowanego właśnie raportu wynika, że Lubelski Węgiel Bogdanka pierwsze półrocze zakończył zyskiem na poziomie 36,7 mln zł. To znacznie gorzej niż w okresie od stycznia do czerwca 2019 r., kiedy spółka wykazała zysk w wysokości… 197,9 mln zł.

Bogdanka: to nie przez COVID-19, tylko ciepłą zimę

Artur Wasil, prezes zarządu LW Bogdanka S.A., zwraca uwagę, że „ubiegłoroczna baza porównawcza była bardzo wysoka, gdyż w I kwartale 2019 r. na wynik wpłynęło kilka korzystnych czynników, w tym rekordowe wydobycie w styczniu minionego roku”. W pierwszym półroczu 2020 r. Bogdanka produkcję węgla musiała zaś dostosować do „niższego zapotrzebowania na węgiel ze strony naszych odbiorców, wynikającego z ciepłej i wietrznej zimy”. 

Bizblog.pl poleca

Rozwijająca się od początku roku sytuacja epidemiczna koronawirusa SARS-Cov-2, wywołującego COVID-19, nie wpłynęła w sposób istotny na naszą działalność w I kwartale

– zaznacza Artur Wasil

Rzecz jasna zdecydowanie mniejszy zysk w porównaniu z tym zeszłoroczny ma wpływ na cenę akcji Bogdanki. Po tym jak w czerwcu osiągnęły swój maksymalny pułap 24,50 zł jesteśmy od tego czasu świadkami równi pochyłej. Dzisiaj za jeden papier LW Bogdanka S.A. trzeba zapłacić 19,12 zł. 

Węglowa seria trwa w najlepsze

Z takimi wynikami Bogdanka doszlusowała do innych spółek górniczych, którym nie pozostaje nic innego jak tylko wyczekiwanie na pomoc – liczącą w sumie miliardy złotych – ze strony Polskiego Funduszu Rozwoju. Najgorzej w tym zestawieniu wypada JSW S.A. Spółka zamknęła okres od stycznia do czerwca 973,8 mln zł stratą netto. Różnica jest ogromna, bo w tym samym okresie rok temu grupa kapitałowa wypracowała 547,5 mln zł zysku. W styczniu za jedną akcję JSW trzeba było zapłacić ponad 24 zł, a dzisiaj niecałe 15,5 zł. 

Ponad pół miliarda (548 mln zł) w pierwszym półroczu straciła za to Polska Grupa Górnicza – największa spółka węglowa w Europie. Wynik mogą popsuć dodatkowo planowane odpisy. Taka sama sytuacja była na koniec 2019 r. Wtedy spółka wykazywała 86 mln zł zysku. Ale po odpisach skończyło się stratą na poziomie 427 mln zł. Na blisko pół miliarda złotych (479 mln) swoją stratę w II kwartale 2020 r. wylicza za to Tauron Wydobycie. W całym półroczu tym samym wyniosła ona 317 mln zł.

Cena węgla, czyli Polska i reszta świata

Spadek zapotrzebowania na energię jest bezdyskusyjny. Według Międzynarodowej Agencji Energii: najpoważniejszy od czasów II wojny światowej. Dotyka zwłaszcza węgiel, ropę i gaz. Jednocześnie energia odnawialna w tym roku ma wzrosnąć o 5 proc., co stanowić będzie prawie 30 proc. zmniejszającego się światowego zapotrzebowania na energię elektryczną. 

Wydaje się jednak, że w przypadku polskich spółek węglowych kiepskie wyniki finansowe za pierwsze sześć miesięcy 2020 r. w głównej mierze determinowała cena węgla. Jak informował na początku maja Financial Times cena za tonę spadła poniżej 40 dol., osiągając tym samym najniższy poziom od 2003 r. Z kolei wysokiej jakości węgiel australijski spadł do najniższego od czterech lat poziomu 51 dol. za tonę, z ok. 68 dol. 

Taka cena wpłynęła też na zakupy. Tylko w kwietniu w Holandii dostarczono o 44 proc. mniej węgla licząc rok do roku. W Niemczech to było o 74 proc., we Włoszech o 55 proc. i w Hiszpanii o 58 proc. mniej „czarnego złota”. Polska do tego cenowego zestawienia węgla absolutnie nie pasuje. Jak wylicza energy.instrat.pl, bank danych z sektora energetyki, górnictwa i klimatu w Polsce, stworzony i rozwijany przez Fundację Instrat: od 4 lat cena węgla kamiennego u nas stale rośnie.

Może i świat się coraz bardziej odsuwa od „czarnego złota”, ale my się do niego jakby przytulamy. W sierpniu 2016 r. za tonę węgla kamiennego trzeba było zapłacić nad Wisłą 188 zł 78 gr. Rok później już ponad 200 zł. W styczniu 2018 r. tona węgla kamiennego kosztowała już 226 zł 76 gr. W czerwcu 2020 r. jest znowu wyraźnie drożej: 267 zł i 39 gr.