Boeing podał wyniki finansowe. Afera 737 MAX wciągnęła giganta głęboko pod kreskę

636 mln dol. straty netto wykazał Boeing w 2019 roku – wynika z opublikowanych właśnie wyników finansowych spółki. Rok wcześniej gigant z Seattle zarobił na czysto 10,5 mld dol. Pierwsza od 22 lat strata Boeinga to pokłosie afery z samolotami 737 MAX. Firma szacuje teraz, że łączny koszt uziemienia tych maszyn wyniesie niemal 19 mld dol.

Fot. Boeing

Trwające od marca 2019 roku uziemienie podstawowego produktu Boeinga spowodowało, że nie tylko w ostatnim kwartale, ale w całym zeszłym roku wszystkie kluczowe parametry finansowe spółki były na minusie – od zysku operacyjnego, przez marżę operacyjną po przepływ gotówki.

Bizblog.pl poleca:

Tylko w czwartym kwartale spółka zanotowała ponad miliard dolarów straty, przez co cały rok zamknęła 636 mln dol. netto na minusie To o ponad 11 mld dol. gorszy wynik niż w 2018 roku, gdy firma wykazała zysk 10,5 mld dol. Marża operacyjna wyniosła wówczas bardzo solidne 11,9 proc., ale w zeszłym roku spadła do -2,6 proc.

Źródło: Boeing

Sam dział samolotów pasażerskich Boeinga przyniósł aż 6,7 mld dol. straty. Spółka ogłosiła, że zapłaci liniom lotniczym 2,6 mld dol. w ramach zadośćuczynienia za uziemienie użytkowanych przez nie maszyn.

Przychód firmy spadł ze 101,1 mld dol. w 2018 roku do zaledwie 76,5 mld dol. To efekt uziemienia użytkowanych przez linie lotnicze z całego świata samolotów 737 MAX w marcu i wstrzymania dostaw kolejnych egzemplarzy.

Boeing stawia na bezpieczeństwo

Zdajemy sobie sprawę, że mamy przed sobą dużo pracy. Jesteśmy skupieni na bezpiecznym przywróceniu lotów 737 MAX i odbudowaniu zaufania pasażerów lotniczych do Boeinga

– zadeklarował prezes Boeinga David Calhoun.

Calhoun, który władzę w Boeingu przejął zaledwie w połowie stycznia, zapewnia, że teraz bezpieczeństwo będzie fundamentem każdej decyzji firmy. Podkreśla, że podstawą jej działań będzie przejrzystość i dążenie do doskonałości.

Firma poinformowała w środę, że łączne koszty uziemienia floty 737 MAX szacuje teraz na niemal 19 mld dol. Boeing przyznał też, że zamierza też ograniczyć produkcję modelu 787 Dreamliner.

Portfel cały wypchany zamówieniami

Wartość całego portfela zamówień Boeinga na koniec grudnia wyniosła 463 mld dol., z czego 13 mld dol. netto stanowiły zamówienia zdobyte tylko w ostatnim kwartale 2019 roku. W przypadku samych samolotów pasażerskich zamówienia opiewają na 5400 maszyn o łącznej wartości 377 mld dol.

Źródło: Google

Zamówienia wojskowe Boeinga mają łączną wartość 64 mld dol., z czego 29 proc. pochodzi od zagranicznych odbiorców.

Wada konstrukcyjna

Katastrofa w Indonezji, która wydarzyła się w październiku 2018 roku, początkowo wydawała się efektem błędu pilotów, dlatego nie zaszkodziła Boeingowi, który pozostawał poza wszelkim podejrzeniem. Kilka miesięcy później, 1 marca 2019 cena akcji spółki osiągnęła na giełdzie historyczne maksimum, dzięki czemu wartość Boeinga przebiła pułap 250 mld dol.

Świętowanie nie trwało długo, bo już 10 marca w Etiopii w podobnych okolicznościach, krótko po starcie runął kolejny niemal nowy egzemplarz 737 MAX. Wtedy stało się jasne, że problemy mogą wynikać z wad samego samolotu.

Wkrótce podejrzenia padły na zastosowany w tym modelu system MCAS (Maneuvering Characteristics Augmentation System), który miał uniemożliwiać tak zwane przeciągnięcie, czyli wprowadzenie samolotu w nadmierny kąt natarcia, po którym maszyna traci siłę nośną i sterowność.

System prawdopodobnie w pewnych okolicznościach działał wadliwie, uniemożliwiając pilotom utrzymanie pułapu, wymuszając opadanie samolotu ku ziemi. 13 marca FAA nakazała uziemienie wszystkich MAX-ów i wszczęła dochodzenie, którego końca wciąż nie widać. Giełdowa wartość Boeinga spadła od 1 marca zeszłego roku już o ponad 70 mld dol.

Szkolenia na iPadzie

W toku dochodzenia wyszły też na jaw rażące nieprawidłowości w funkcjonowaniu firmy. Producent musiał ujawnić bogatą korespondencję swoich pracowników, która w dramatycznie złym świetle proces projektowania i certyfikacji modelu 737 MAX. Na jaw wyszło agresywne cięcie kosztów oraz próby wodzenia regulatorów za nos.

Wiadomości, jakie wymieniano w komunikatorach internetowych, wskazują na to, że Boeing starał się za wszelką cenę uniknąć szkolenia pilotów na symulatorach lotu, co jest zarówno czasochłonne, jak i kosztowne. Firma uważała, że wystarczy nawet godzinne szkolenie na iPadzie, by piloci poprzedniej wersji 737 (NG) poznali nowinki wprowadzone w generacji MAX.