Boeing wstrzymuje produkcję 737 MAX. Liczył na rychłe wznowienie lotów, ale się przeliczył

Główna linia montażowa w fabryce Boeinga w Seattle zostanie z początkiem nowego roku zatrzymana. To na niej trwała produkcja najważniejszego modelu amerykańskiego giganta – 737 MAX, pomimo jego uziemienia przez władze lotnicze. Teraz miliardowe straty Boeinga jeszcze wzrosną.

Po dwóch katastrofach 737 MAX loty tego modelu zostały na całym świecie zakazane do wyjaśnienia problemów technicznych, które doprowadziły do tych wypadków. Boeing dalej je jednak produkował, licząc na zielone światło od amerykańskiej Federalnej Administracji Lotnictwa Cywilnego (FAA) jeszcze w tym roku. Wiadomo już, że to szybko nie nastąpi.

Zamrożenie od stycznia 2020 r. produkcji flagowego modelu Boeinga – 737 MAX może mieć swoje reperkusje i w globalnym łańcuchu dostaw i w samej amerykańskiej gospodarce. Powinno za to obyć się bez trzęsienia ziemi na rynku pracy.

Zarząd firmy, ogłaszając swoją decyzję o wstrzymaniu produkcji najpopularniejszego i najlepiej sprzedającego się odrzutowca pasażerskiego na świecie (na początku 2019 r. Boeing szczył się sprzedażą ponad 5 tys. maszyn z rodziny B737 MAX), obiecał jednocześnie, że nie zwolni żadnego pracownika z 12-tysięcznej załogi.

Boeing w odwrocie, nowy soft nie zmienił sytuacji

Na nic się zdały listopadowe testy nowego oprogramowania służącego do sterowania samolotu Boeing 737 MAX. A przecież od ich pozytywnego zakończenia FAA uzależniała wydanie nowej decyzji o dopuszczeniu tych maszyn do lotów. Nie pomogły też liczne deklaracje prezydenta Donalda Trumpa, który wychwalając Boeinga np. za udział w II wojnie światowej chał go użyć do wojny handlowej z Europą, na linii Boeing – Airbus. 

FAA okazała się nieubłagana. Jej szef Steve Dickson kilka dni przed ogłoszeniem zamrożenia produkcji odrzutowców pasażerskich 737 MAX rozwiał nadzieję na ponowną certyfikację tych maszyn jeszcze w 2019 r. 

Jest jeszcze wiele do zrobienie w tym zakresie dla Boeinga

– stwierdził przewodniczący FAA.

737 MAX na ziemi, czyli kłopotów Boeinga ciąg dalszy

Katastrofa lotnicza indonezyjskich linii lotniczych Lion Air, która pochłonęła życie 189 ofiar oraz wypadek samolotu Ethiopian Airlines, który zabił 157 osób – to dwie, najbardziej bezpośrednie przyczyny kłopotów, z jakimi od miesięcy musi walczyć pasażerski odrzutowiec 737 MAX. Już w październiku Boeing wyliczał straty z tego wynikające na 8 mld dolarów. 

Ale to był tylko wierzchołek dosyć pokaźnej góry. Przy okazji bowiem wyszły na jaw wewnętrzne kłopoty lotniczego giganta z USA. Międzynarodowi eksperci w swoim raporcie Joint Authorities Technical Review podkreślają, że Boeing miał wywierać „nieuzasadnioną presję” na pracowników uprawnionych do wprowadzania zmian projektowych przy okazji certyfikacji 737 MAX. Nieco zmrużone oczy mieli mieć w trakcie technicznej oceny samolotów też przedstawiciele FAA.

Teraz decyzja o wstrzymaniu produkcji może oznaczać kolejne kłopoty finansowe Boeinga. Nie wiadomo wszak do końca, jak zachowają się dotychczasowi klienci. Być może ze względu na wątpliwe bezpieczeństwo maszyn spod szyldu 737 MAX – będą domagać się sowitych odszkodowań.